Dokąd idziecie? Przyszliśmy was odwiedzić!

Gdzie idziecie? Przyszliśmy was odwiedzić!

Nienawidzę twojej siostry! warknęła Jadwiga, marszcząc nos. Doprowadza mnie do szału!

Nie tylko ciebie! odparł Marek, stojąc murem za żoną.

Wtrąca się do wszystkiego i uważa się za najmądrzejszą. Powinieneś widzieć jej minę, gdy udaje jej się mnie upokorzyć! syknęła Jadwiga przez zęby. Raz moje wychowanie jest złe, raz makijaż niemodny

Zawsze taka była wzruszył ramionami mąż. To wina mamy, która ją rozpieszczała.

Dobrze, że mieszkamy sto kilometrów od twojej rodziny westchnęła Jadwiga, przewracając oczami.

Teściowa, Barbara, i szwagierka, Kinga, mieszkały w Warszawie, a Marek z Jadwigą w małej wsi pod Łodzią. Obie kobiety były wdowami i dzieliły mieszkanie, więc każda wizyta u teściowej oznaczała spotkanie też z Kingą.

Szwagierka nie znosiła Jadwigi, więc kłótnie były nieuniknione. Początkowo Jadwiga zaciskała zęby, ale gdy Barbara też zaczęła ją krytykować, postanowiła odpowiadać. Każda wizyta kończyła się awanturą, więc para przestała jeździć.

Barbara szybko to zauważyła i zadzwoniła do syna: Dlaczego nie przyjeżdżacie? Dwa tygodnie cię nie widziałam! Nie myślisz, że tęsknimy?

Mamy dużo pracy odparł Marek sucho.

Co takiego ważnego robicie? podejrzliwie spytała Barbara. Żona ci zabrania? Ostatnio wyszła, jakby połknęła cytrynę.

Zajęcia, jak mówiłem zbył ją, kończąc rozmowę.

Godzinę później Barbara zadzwoniła ponownie: Przyjedziemy do was.

Po co? zdziwił się Marek.

Odwiedzić starą przyjaciółkę i was, skoro wy nie przyjeżdżacie oświadczyła stanowczo.

Marek zbladł. Unikał wizyt, a teraz one przyjadą? Może nas nie będzie w domu rzucił, licząc, że odradzą.

Gdzie idziecie? warknęła Barbara. Chyba po prostu nie chcecie nas widzieć. Mówcie wprost!

Jedziemy na urodziny skłamał Marek.

No to jedźcie, choć matka i siostra nie odwiedzają was codziennie odcięła się, rzucając słuchawkę.

Marek czuł się winny, ale wspomnienie ich zachowania wobec Jadwigi ukoiło sumienie. Nie powiedział żonie o planowanej wizycie, by jej nie martwić.

Trzy godziny później zadzwonił dzwonek. Jadwiga otworzyła i oniemiała na widok teściowej i Kingi.

Jadwiga, gotowa? Nie przebrana? udając niewinność, spytał Marek.

Gotowa na co? zmieszała się.

Na urodziny! Zapomniałaś? wymusił uśmiech. O, mamo, Kinga, co tu robicie?

Mówiłam, że przyjedziemy odparła Barbara. Wpuścicie nas?

Nie możemy, wychodzimy. Jadwiga, przebierz się! pociągnął żonę za rękę.

Jadwiga spojrzała pytająco, ale mrugnięcie męża wyjaśniło sytuację.

Dokąd? Przecież przyszliśmy w gości! zawołała Kinga, krzyżując ręce. Trochę późno na imprezę?

Musimy być na miejscu za pół godziny odparł Marek.

Idziesz w dresie? zaśmiała się Barbara, wskazując na jego strój.

Kurczę, zapomniałem! udając zakłopotanie, pobiegł do sypialni.

Kinga i Barbara wymieniły sceptyczne spojrzenia. Nie wierzyły w tę imprezę.

Nie możecie odwołać wyjścia? spytała Barbara, gdy wrócił.

Nie, obiad już opłacony stanowczo odparł Marek. Przyjedźcie w przyszłym tygodniu. Wiedział, że odmówią.

Zostaniemy, aż wrócicie? zaproponowała Kinga, rozglądając się po mieszkaniu.

Nie ma potrzeby odparł. Macie gdzieś jeszcze być, prawda?

U was milej niż u tej przyjaciółki uśmiechnęła się Barbara. A ona i tak nie była zachwycona.

Zawiozę was na dworzec? rzucił Marek.

Autobusów już nie ma, a ty nas nie odwieziesz przekornie odparła Kinga.

Wynajmę wam pokój w hotelu zaproponował.

Barbara zmarszczyła brwi. Spodziewała się, że zostaną.

W hotelu? oburzyła się Kinga. Boisz się, że ci okradniemy mieszkanie?

Po prostu nie lubimy, gdy ktoś jest u nas pod nieobecność wtrąciła Jadwiga.

Odwiozę was nalegał Marek.

Nie trzeba! rzuciła Barbara, wychodząc. Kinga poszła za nią, rzucając obraźliwe uwagi.

Gdy zniknęły za rogiem, para odetchnęła. Wymówka z urodzinami stała się niepotrzebna.

Barbara i Kinga wróciły taksówką do Warszawy, postanawiając zerwać kontakt z niewdzięcznikami.

Marek przypomniał sobie o nich tylko podczas wizyty w mieście, gdy szukał miejsca na obiad. Kinga otworzyła drzwi i oświadczyła, że wychodzą i nie zostawią obcego w domu.

Zrozumiał, że są głęboko urażone. Po tym spotkaniu relacje między nimi definitywnie się rozpadły.

Rate article
Fajna Tajna
Dokąd idziecie? Przyszliśmy was odwiedzić!