Aleks, wciąż żyję: opowieść o miłości i nadziei nad brzegiem morza

Dziennik osobisty, 15 czerwca

“Krzysiu, ja jeszcze żyję!” historia miłości i nadziei nad brzegiem morza

Krzysiu, spójrz tylko na to piękno! zachwycała się Kinga, jej opalona skóra i błyszczące oczy tchnęły życiem. Rozkładając ramiona, zdawała się obejmować całe morze. Jej kasztanowe loki, nieco wyblakłe od słońca, tańczyły na wietrze. Mówiłam ci, że ten miesiąc będzie najlepszy w naszym życiu!

Krzysztof, stojący obok na białym piasku, poprawił słomkowy kapelusz i uśmiechnął się. Choć na zewnątrz wydawał się spokojny, w środku ściskał się z niepokoju. Myśl, że to może być ostatnia szansa, by odzyskać utracone szczęście, nie dawała mu spokoju.

Tak, Kinga, ten miesiąc będzie wyjątkowy odpowiedział, starając się, by w jego głosie nie zabrzmiał smutek. Zawsze miałaś rację.

Ale słowa lekarza sprzed dwóch miesięcy wciąż dźwięczały mu w uszach: Nowotwór, późne stadium, dwa, może trzy miesiące. I oto przyjechali nad morze, bo Kinga postanowiła żyć, a nie poddawać się.

Chodźmy popływać? Kinga złapała go za rękę, w jej oczach iskrzyła się radość. Nie marnuj czasu, Krzysiu! Pamiętasz, jak w dzieciństwie skakaliśmy do rzeki u babci? Bałeś się, że nurt porwie ci majtki!

Krzysztof roześmiał się, a na chwilę ból odszedł w cień. Taka już była Kinga potrafiła wyrwać go z najczarniejszych myśli jednym słowem.

Nie bałem się, po prostu byłem ostrożny żartował. Dobrze, chodźmy, ale jeśli rekin mnie zje, to twoja wina.

Śmiejąc się jak para nastolatków, pobiegli w stronę wody. Kinga pluskała się w falach, a Krzysztof patrzył na nią, wstrzymując oddech. Jego serce wypełniała miłość i jednocześnie ból. Była piękna, a on kochał ją bardziej niż życie. Strach przed utratą wydawał się nie do zniesienia.

Miłość daje siłę, by wierzyć, nawet gdy czas działa przeciwko nam.

Poznali się w drugiej klasie liceum w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znali. Kinga pojawiła się w szkole jak kometa nowa, z olśniewającym uśmiechem i długimi kasztanowymi włosami, które mogły roztopić nawet najtwardsze serce.

Przyjechała z rodziną z sąsiedniego miasta i od razu stała się centrum uwagi. Krzysztof, wysoki i nieco niezdarny, z książką w ręku, nie wierzył, że zwróci na niego uwagę. Ale pewnego dnia na szkolnej dyskotece odważył się zaprosić ją do tańca.

Jesteś inny powiedziała, patrząc mu w oczy. Nie udajesz kogoś, kim nie jesteś.

A nie boisz się, że nadepnę ci na stopy? zapytał z uśmiechem. Jej śmiech był odpowiedzią, i od tamtego wieczoru stali się nierozłączni.

Po maturze Krzysztof wyjechał na studia inżynierskie do Warszawy, Kinga na filologię do Krakowa. Wymieniali długie listy, a na wakacje wracali, by spędzać razem czas. Rozłąka tylko wzmocniła ich więź. W wieku dwudziestu dwóch lat, ledwo zdobywszy dyplomy, wzięli ślub. Wesele było skromne, w miejscowym domu kultury, udekorowanym sztucznymi kwiatami. W tle grały hity Maryli Rodowicz. Byli szczęśliwi i reszta świata nie miała znaczenia.

Lecz przyszło codzienne życie pełne trudów. Wynajmowali małe mieszkanie, ciężko pracowali, marząc o własnym domu i kawiarni. Zmęczenie i codzienne spory zaczęły ich dzielić.

Kłócili się o głupoty: kto nie pozmywał naczyń, kto zapomniał zapłacić rachunek. Pewnego dnia, w gniewie, Krzysztof zatrzasnął drzwi i powiedział:

Może lepiej się rozstać?

Kinga usiadła na kanapie, milczała. W końcu cicho odpowiedziała:

Kocham cię za bardzo, żeby to stracić. Spróbujmy inaczej.

Zac

Rate article
Fajna Tajna
Aleks, wciąż żyję: opowieść o miłości i nadziei nad brzegiem morza