Jis Gyvens Su Mumis…: Tajemnica, Która Łączy Pokolenia

Dzwonek do drzwi zawzięcie przypominał, że ktoś przyszedł. Lila zdjęła fartuch, otarła ręce i poszła otworzyć. Na progu stała córka z młodym chłopakiem. Matka wpuściła ich do mieszkania.

“Cześć, mamo” córka pocałowała ją w policzek. “Poznaj, to Tomek, będzie z nami mieszkać.”

“Witam” młody skinął głową.

“A to moja mama, ciocia Lila.”

“Lilka” poprawiła córkę.

“Mamo, co mamy na kolację?”

“Grochówkę i parówki.”

“Nie jem grochówki” odparł chłopak, przestąpił próg i poszedł do pokoju.

“No, mamo, Tomek nie je grochu” córka szeroko otworzyła oczy.

Chłopak rozsiadł się na kanapie, rzucając plecak na podłogę.

“To właściwie mój pokój” zauważyła Lila.

“Tomek, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać” zawołała Zosia.

“Ale mi tu dobrze” burknął, wstając leniwie.

“Mamo, może wymyślisz coś dla Tomka do jedzenia?”

“Nie wiem, mamy jeszcze pół paczki parówek” wzruszyła ramionami Lila.

“Pasuje z musztardą, keczupem i bułką” stwierdził.

“No dobra” mruknęła Lila, kierując się do kuchni. “Wcześniej przynosiła kotki i szczeniaki, a teraz to. Nakarm i jego.”

Nalała sobie grochówki, wrzuciła dwie parówki na patelnię, ściągnęła talerz z sałatką i zabrała się z przyjemnością za kolację.

“Mamo, co tu jesz sama?” do kuchni weszła Zosia.

“Wróciłam z pracy i jestem głodna” odparła Lila, przeżuwając parówkę. “Kto chce jeść, niech sobie sam nakłada. I jeszcze jedno dlaczego Tomek ma z nami mieszkać?”

“Bo to mój mąż.”

Lila omal nie zadławiła się kęsem.

“Mąż?!”

“Tak. Jestem dorosła i sama decyduję, czy wychodzić za mąż. Mam już dziewiętnaście lat.”

“Nawet mnie nie zaprosiliście na wesele.”

“Nie było wesela, tylko urząd. Skoro jesteśmy małżeństwem, to razem mieszkamy” powiedziała Zosia, spoglądając na przeżuwającą matkę.

“Gratulacje. A dlaczego bez wesela?”

“Jak masz pieniądze na wesele, to nam je daj, znajdziemy sposób, żeby je wydać.”

“Rozumiem” Lila wróciła do jedzenia. “A dlaczego akurat u nas?”

“Bo oni mieszkają w kawalerce we czwórkę.”

“Nie myśleliście o wynajmie?”

“Po co wynajmować, skoro mam swój pokój?” zdziwiła się Zosia.

“Rozumiem.”

“To dasz nam coś do jedzenia?”

“Zosiu, garnek z grochówką na kuchence, parówki na patelni. Jak mało, w lodówce jest jeszcze pół paczki. Bierzcie, nakładajcie i jedzcie.”

“Mamo, ty nie rozumiesz masz ZIĘCIA” Zosia podkreśliła ostatnie słowo.

“I co? Mam zatańczyć oberka na cześć tej okazji? Zosiu, wracam z pracy, jestem zmęczona, odpuśćmy sobie te rytualne pląsy. Macie ręce, nogi, radźcie sobie sami.”

“Dlatego jesteś stara panna!”

Zosia rzuciła matce gniewne spojrzenie i wyszła, trzaskając drzwiami. Lila zjadła, pozmywała swoje naczynia, przetarła stół i poszła na siłownię. Była wolną kobietą, spędzała tam kilka wieczorów w tygodniu.

O dziesiątej wróciła do domu. Spodziewając się ciepłej herbaty, w kuchni zastała istny armagedon ktoś najwyraźniej próbował gotować. Pokrywka od garnka z grochówką zniknęła, więc danie wyschło i popękało. Opakowanie po parówkach leżało na stole, obok osamotniony kawałek chleba. Patelnia była przypalona, a jej powierzchnia zdradzała ślady nieudolnych prób zdrapania. Zlew pełen naczyń, na podłodze kałuża słodkiego napoju. W mieszkaniu śmierdło papierosami.

“Oho, coś nowego. Zosia nigdy by sobie na to nie pozwoliła.”

Lila otworzyła drzwi do pokoju córki. Młodzi pili wino i palili.

“Zosia, idź i posprzątaj w kuchni. Jutro kup nową patelnię” powiedziała matka i wyszła, nie zamykając drzwi.

Zosia zerwała się i pobiegła za nią.

“A dlaczego my mamy sprzątać? I skąd wezmę pieniądze na patelnię, nie pracuję, uczę się. Żal ci garnków?”

“Zosiu, znasz zasady tego domu: zjadłeś posprzątaj, zepsułeś kup nowe. Każdy odpowiada za siebie. I tak, żal mi patelni, kosztuje, a teraz jest do wyrzucenia.”

“Nie chcesz, żebyśmy tu mieszkali” wrzasnęła córka.

“Nie” spokojnie odparła Lila.

Nie miała najmniejszej ochoty na kłótnię, a jeszcze nigdy wcześniej tego u córki nie zauważyła.

“Ale to moja część.”

“Nie, mieszkanie jest moje. Zarobiłam na nie. Ty jesteś tylko zameldowana. Nie rozwiążecie swoich problemów moim kosztem. Jeśli chcecie tu mieszkać trzymajcie się zasad” wyjaśniła cierpliwie Lila.

“Całe życie żyję według twoich zasad. Jestem mężatką i teraz nie możesz mi mówić, co mam robić” zaszlochała Zosia. “W ogóle, ty już żyłaś, powinnaś nam zostawić mieszkanie.”

“Zostawiam wam cały korytarz na klatce, a jeszcze miejsce na ławce. Tak, moja droga, wyszłaś za mąż? Mnie nie słuchasz. Śpisz tu sama albo z mężem, ale gdzie indziej. On tu nie zostanie” stanowczo powiedziała Lila.

“Niech się to mieszkanie zawali! Tomku, wychodzimy!” wrzasnęła Zosia i zaczęła pakować swoje rzeczy.

Po pięciu minutach do pokoju Lili wtargnął nowy zięć.

“Tak, mamo, nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze” powiedział, zataczając się lekko od alkoholu. “My z Zosią nigdzie nie idziemy. Jak będziesz grzeczna, to nawet cicho się będziemy kochać w nocy.”

“Jacy z nas rodzice” oburzyła się Lila. “Rodzice zostali w domu, to idź do nich, a świeżo poślubionej żony nie zapomnij zabrać.”

“Tak, ja ci zaraz…” chłopak podniósł pięść przed twarz matki.

“No, zaraz.”

Lila złapała go mocno za nadgarstek, wbij

Rate article
Fajna Tajna
Jis Gyvens Su Mumis…: Tajemnica, Która Łączy Pokolenia