Tato… Oksana prosiła, żebyś nie przyjeżdżał na nasz ślub…

Tato Krysia poprosiła, żeby nie przyjeżdżać na ślub Mówi, że będzie się wstydzić wiejskich rodziców. Jak to Jak to, Walusiu Tak się na ten dzień cieszyłem, żeby córkę za mąż wydać. A teraz nas widzieć nie chce, wstydzi się Co to ma znaczyć?

Halo, mamo, Marek się ze mną ożenił, wyobrażasz? Tego zawsze chciałam dostać się do jego rodziny!

Walentyna cieszyła się dla córki. Mądra, piękna, ich Krysia. Ona i ojciec zawsze jej pomagali i wspierali. Po szkole córka marzyła o szkole modelek, wygląd i figura na to pozwalały.

Ale potrzebne były pieniądze na naukę. Ojciec sprzedał byki i świnie, starczyło akurat na szkołę. Córka Krysia rzadko przyjeżdżała do rodzinnej wsi, miejskie życie porwało ją jak wicher. Zaczęła sama zarabiać, biorąc udział w sesjach zdjęciowych i pokazach. Rodzice cieszyli się, że córka jest zabezpieczona.

Marek był jedynym synem ważnego dyrektora, ojciec nigdy mu niczego nie odmawiał. Ze swoimi rodzicami Krysia narzeczonego nie poznała, i do miasta nigdy ich nie zapraszała. Mówiła, że nie ma czasu, że ich życie z Markiem jest bardzo intensywne, często latają za granicę.

Walentyna pracowała jako sprzątaczka w szkole i często chwaliła się zdjęciami córki.

Walu, a dlaczego Krysia narzeczonego nie przywiezie, żeby się poznać? Wstydzi się może, rodziców?

Co ty, Alu, Krysia nas bardzo kocha, mnie i ojca.

No, kiedy ostatnio przyjeżdżała, to i nie pamiętasz. A dzwoni często?

W zeszłym tygodniu dzwoniła, wychodzi za mąż. Trzeba z ojcem pomyśleć, skąd wziąć pieniądze na prezent i sukienkę.

***

Krysiu, a kiedy z narzeczonym przyjedziecie, poznamy się? Ojciec swoją nalewkę zrobił, spróbowałby z zięciem.

Mamo, co próbować on nie pije. Nie mamy czasu przyjeżdżać, przygotowujemy się do ślubu, tyle jest do zrobienia.

A kiedy ślub, córeczko? My z ojcem też musimy się przygotować, ubrania kupić.

Mamo, wiesz co Nie musicie przyjeżdżać na nasz ślub. No pomyśl sama, Marek z bogatej rodziny, na ślubie będzie cała śmietanka towarzyska, a wy Od taty ciągle śmierdzi chlewem. Wyobrażasz sobie, jaki kontrast? Przecież wyglądacie po wiejsku i nie umiecie się zachować w towarzystwie. Zastanów się, co ja bym czuła.

Dobrze, córeczko, nie zobaczymy się.

Wala nie wiedziała, jak powiedzieć mężowi. Tak się cieszył na ten dzień, żeby zobaczyć ukochaną córkę w sukni ślubnej, życzyć jej szczęścia. Cała ściana w domu była obwieszona zdjęciami córki, ojciec pamiętał dokładnie daty, kiedy zostały zrobione, i często zachwycał się piękną Krysią.

Tato Krysia poprosiła, żeby nie przyjeżdżać na ślub Mówi, że będzie się wstydzić wiejskich rodziców.

Jak to Jak to, Walusiu Tak się na ten dzień cieszyłem, żeby córkę za mąż wydać. A teraz nas widzieć nie chce, wstydzi się Co to ma znaczyć?

Michał zbladł. Walentyna podała mu szklankę wody i krople, mąż miał problemy z sercem.

Michale, nie przejmuj się tak No nie pojedziemy, nic się nie stało.

W nocy trzeba było wezwać karetkę, tak bardzo się zdenerwował.

Wiesz co, Wala? I tak pójdziemy na ślub i powinszujemy, mamy prawo! Niech nam będzie wskazywać!

Walentyna nie chciała tego robić, ale widziała, że męża nie powstrzyma. Znalezienie daty ślubu i restauracji nie było trudne. Marek był znaną osobą, w internecie były informacje o ślubie. Wala poprosiła w pracy, żeby sprawdzili, bo w domu nie mieli internetu.

Pożyczyła od koleżanki ładną sukienkę, kupili Michałowi nowy garnitur i pojechali w dniu ślubu córki do miasta. Weszli do restauracji, gdy wesele było w pełni, goście winszowali młodym.

Walentyna z mężem, z bukietem kwiatów w rękach, cicho weszli do sali. Gdy prowadzący zapytał, kto jeszcze chce powinszować, Michał głośno zawołał: My chcemy!

Prowadzący zaprosił ich, żeby podeszli i powinszowali młodej parze.

Marku i Krysiu, winszujemy wam założenia rodziny! Żyjcie długo i szczęśliwie, i niech wasze dzieci zawsze pamiętają swoje korzenie, kim są i skąd pochodzą, szanują rodziców i się ich nie wstydzą. Gorzko!

Michał położył bukiet na stole, gdzie siedzieli młodzi, i wziąwszy żonę za rękę, wyszedł z sali.

Marek ze zdziwieniem patrzył na Krysię.

Kto to był, Krysiu?

To moi krewni.

Marek dogonił Michała z żoną.

Dokąd idziecie, zostańcie na weselu! Krysia mówiła, że nie ma rodziny, że po śmierci rodziców z nikim się nie kontaktuje.

Jakiej śmierci? My żyjemy

Wy jesteście rodzicami Krysi? Jak to możliwe. Po co was okłamała?

Wstydzi się nas, Marku. Jesteśmy prostymi ludźmi, nie do wyższego towarzystwa, pieniędzy nie mamy, zachować się nie umiemy, więc was okłamała, żeby się nie wstydzić.

Przepraszam, że tak wyszło Nie wiedziałem Przepraszam.

Marku, widzę, że jesteś dobrym człowiekiem. Nie gniewaj się na Krysię, żyjcie szczęśliwie!

Dobrze, mamo teściowo. Na pewno przyjedziemy do was w gości i naprawimy tę niezręczną sytuację. Chodźcie do sali, zostańcie!

Nie, pójdziemy, nie chcemy psuć córce święta. Nie chciała nas widzieć, sami się tu pojawiliśmy.

Minęły 3 miesiące. Krysia nie zadzwoniła do rodziców i nie przyjechała.

Walentyna rozwieszała pranie na podwórku. Podjechało taksów

Rate article
Fajna Tajna
Tato… Oksana prosiła, żebyś nie przyjeżdżał na nasz ślub…