Gdy tylko usłyszała czyjeś kroki, Ola błyskawicznie usunęła wiadomość, w której nadawca zwierzał się, jak bardzo tęskni i z niecierpliwością wyczekuje kolejnego spotkania. Odłożyła telefon na nocną szafkę, gdzie leżał dotąd.
Ola wciąż na nowo odczytywała wiadomość, która przyszła na telefon męża, nie mogąc uwierzyć, że to nie sen, lecz czysta prawda. Jej mąż, jej opoka i nadzieja, jej ukochany Bartosz, znów ją zdradzał.
I niechby z jakąś młodą, piękną dziewczyną o modelnej urodzie, jak bywało wcześniej. Tym razem jego kochanką stała się kobieta starsza od niego o dobre piętnaście lat.
Gdy znów usłyszała kroki, Ola szybko usunęła wiadomość i odłożyła telefon na miejsce.
Bartosz wszedł, pogwizdując. Dziś w pracy rozdali całkiem pokaźne premie, co oznaczało, że będzie mógł kupić żonie prezent na rocznicę ślubu i wybrać się nad morze z Kamilą.
Na myśl o Kamili mężczyzna rozmarzył się. Wcześniej miał wiele kochanek młode dziewczyny, rozwódki, nawet zamężne, ale takiej jak Kamila jeszcze nie spotkał. Kamila była jego koleżanką z biura.
Kobietą raczej pulchną, ale jak się ubierała, jak zachowywała w towarzystwie, jak mówiła A jaka była, gdy zostawali sam na sam. Szkoda tylko, że wiek robił swoje, ale póki była w pełni sił, Bartosz zamierzał wycisnąć z niej każdą kroplę życia.
Widząc na twarzy żony grymas niezadowolenia, Bartosz nagle wrócił na ziemię.
Coś się stało? Jesteś jakaś nieswoja.
Nie, wszystko w porządku. Tylko myślałam o nadchodzącej rocznicy. Mógłbyś dać mi trochę pieniędzy na organizację przyjęcia?
Tak, tak, oczywiście.
Ola sama nie rozumiała, dlaczego odpowiedziała właśnie tak. Wcześniej, gdy odkrywała jego miłosne korespondencje, urządzała mu głośne awantury, grożąc rozwodem. Teraz zachowywała się, jakby nic się nie stało, jakby nie było tej rozmowy, którą właśnie przeczytała.
Bartosz podszedł do szafki, wziął telefon. Dla pozorów zadzwonił do kolegi z pracy, omówił parę spraw, a potem wyszedł na balkon, by wysłać kilka gorących SMS-ów do nowej kochanki. Ola starała się zachować spokój. Rozumiała już, że krzyk i łzy nic nie zmienią.
Mąż zdradzał ją nie pierwszy raz. Jeśli wcześniej tłumaczył to tym, że Ola przytyła po porodach i przestała dbać o siebie, to teraz wyglądała idealnie wysportowana sylwetka, długie piękne włosy, delikatny makijaż i elegancka domowa sukienka sprawiały, że przypominała raczej gwiazdę telenoweli niż gospodynię domową.
Wiele jej przyjaciółek nie rozumiało Oli. Zamożna rodzina, własny zawód nawet z trójką dzieci dałaby sobie radę. A jednak znosiła ciągłe zdrady męża, choć czasem, zmęczona kłamstwami, urządzała mu sceny, grożąc rozwodem. W takich chwilach w obronie Bartosza natychmiast stawali jego rodzice, pouczając niedbałą synową o kobietach, które mają gorzej.
Spójrz na naszą sąsiadkę Beatę. Męża straciła, pracuje na dwóch etatach, a jeszcze w nocy szyje na zamówienie. Albo Wiesia mąż pije, ona chodzi w znoszonych ciuchach, dzieci też.
Ale
Żadnych ale! Nie masz prawa narzekać. Żyjesz jak księżniczka, dom pełną gębą, nie pracujesz, a ubierasz się w najdroższych butikach. No, mąż się zabawia, i co z tego? Twój teść też się bawił, a ja nie robiłam z tego dramatu. Po co się kłócić? Mężczyźni są jak koty lubią ciepło i pieszczoty. Gdybym wtedy awanturowała się, rzuciłby mnie dla innej. I co bym zrobiła z czwórką dzieci? A teraz? Wzór mąż, wszyscy zazdroszczą. Więc nie rób głupstw i dbaj o to, by Bartosz nie zerkał na inne.
Ola uśmiechnęła się cicho. Niedawno widziała, jak teść wychodził od tej samej Beaty. Więc wciąż kontynuował swoje przygody, tylko, w przeciwieństwie do syna, nauczył się lepiej to ukrywać.
Polina ma rację. Skoro szuka na boku, znaczy, że czegoś mu u ciebie brakuje. Gdyby moja żona tak na mnie krzyczała, natychmiast przypomniałbym jej, kto tu rządzi. Nie podoba się? Niech idzie sobie!
Twarz teściowej natychmiast rozjaśniał ugrzeczniony uśmiech, a Oli robiło się niedobrze. W jej rodzinie wszystko wyglądało inaczej. Rodzice kochali się i nawet nie myśleli o zdradzie, a dzieci wychowali w przekonaniu: jeśli przestajesz kochać, powiedz to od razu, nie żyj podwójnym życiem.
Nikt nie zasługuje na oszustwo. Ola wiedziała to od dawna, ale nie rozumiała, dlaczego gdy mąż zdradza, to norma, i dlaczego wina zawsze spada na kobietę?
Ile łez przez to wylała, ile nerwów straciła. A ile pieniędzy wydała na wróżki, które obiecywały rozwiązanie problemu i sprawić, by mąż nawet nie spojrzał w stronę innej kobiety wszystko na próżno.
Przyjaciółki, widząc jej cierpienie, radziły, by uciekała, póki nie jest za późno. Ale dokąd? Do rodziców? Tam mieszka brat z żoną. Wynająć mieszkanie? Czy ją na to stać?
Nie pracowała, a wychowanie trójki dzieci to niełatwa sprawa. I chociaż przyznać się nie chciała, wciąż kochała Bartosza. Znali się od pierwszej klasy, w szóstej wyznali sobie miłość i od tamtej pory byli razem.
Może teściowa ma rację? Może Bartosz się w końcu ustatkuje? Może sama jest winna, że stał się taki? Wcześniej nigdy jej nie zdradzał, był troskliwy i czuły.
Ale gdy tylko przypomniała sobie przeczytaną wiadomość, chciało jej się wyć. Jak to możliwe? Wcześniej mówił, że przytyła, straciła urodę, a teraz co jest nie tak?
I w ogóle, co ta starsza od niej kobieta o nienaturalnym kolorze włosów ma w sobie takiego, czego nie ma ona? I najważniejsze niedługo ich rocznica, dziesięć lat razem, a on znów wrócił do star



