Około czwartej nad ranem, za blokami, pies zaczął szczekać. O piątej szczekanie stało się głośniejsze. Ludzie zaczynali wstawać do pracy, zirytowani hałasem. Pół godziny później mieszkańcy już wychodzili z domów, szykując się na kolejny dzień.
Pierwsi wyszli mężczyzna i kobieta prawdopodobnie małżeństwo. Postanowili sprawdzić, co wywołuje taki harmider. Gdy podeszli w stronę garaży, zobaczyli psa. Szczekał bez przerwy, mordą skierowaną w stronę bloków. Za nim leżał na ziemi mężczyzna. Para pobiegła w jego stronę, zdając sobie sprawę, że zwierzak wzywa pomocy.
Im bliżej podchodzili, tym głośniej i ostrzej szczekał. To był owczarek niemiecki poważny pies, do którego lepiej nie podchodzić bez zaproszenia. Kobieta zaproponowała wezwanie karetki.
Pogotowie przyjechało szybko. Gdy ratownicy wysiedli, kobieta ostrzegła ich przed psem. Mimo to, gdy podeszli do rannego, zwierzę przestało szczekać. Podeszło do właściciela i usiadło obok niego, ciche jak mysz.
Ratownicy uklękli ostrożnie, zerka



