Oto menu, przygotuj wszystko do piątej, nie mnie przecież stać w kuchni w moje urodziny rozkazała teściowa, ale szybko pożałowała tych słów.
Halina Nowak obudziła się tego sobotniego poranka z uczuciem święta. Sześćdziesiąt lat okrągła data, godna hucznego celebrowania. Od dawna planowała ten dzień, spisywała listy gości, rozmyślała o sukni. W lustrze odbijało się zadowolone oblicze kobiety przyzwyczajonej, że wszystko idzie po jej myśli.
Mamo, wszystkiego najlepszego! Jacek pierwszy pojawił się w kuchni, trzymając w rękach małe pudełeczko. To od nas z Kingą.
Kinga milcząco skinęła głową, stojąc przy kuchence z filiżanką kawy w dłoni. Zawsze była małomówna o poranku, zwłaszcza gdy chodziło o rodzinne uroczystości teściowej.
Ach, Jacku, dziękuję! Halina przyjęła prezent z przesadną radością. A wy już śniadanie jedliście?
Tak, mamo, wszystko w porządku odparł Jacek, spoglądając na żonę.
Kinga odstawiła filiżankę do zlewu, w duchu przygotowując się na to, co ją czeka. Ostatnich kilka dni teściowa była w wyjątkowo podniosłym nastroju, co, o dziwo, tylko wzmagało jej skłonność do rozkazywania. Zdawała się uważać, że świąteczna atmosfera daje jej prawo do zarządzania wszystkim jeszcze bardziej niż zwykle.
Kingo, kochanie zwróciła się do niej Halina tym szczególnym tonem, który zawsze zwiastował prośbę-rozkaz. Mam dla ciebie małe zadanie.
Kinga odwróciła się, starając się zachować neutralny wyraz twarzy. Po trzech latach wsp



