– No to oddacie mnie z powrotem do domu dziecka?

Dzisiaj znów przyszedł mi do głowy ten dziwny moment.

Stałam przy kuchni, smażąc naleśniki. Za chwilę mój mąż, Marcin, wróci z pracy i razem zasiądziemy do rodzinnej kolacji. Ale coś było nie tak zwykle, gdy robię naleśniki, nasz synek, Kuba, kręci się wokół mnie, zagląda mi w oczy i prosi:

“Mamo, a mogę jeszcze jednego?”

Daję mu, choć wiem, że już się najęty, ale on i tak wraca, przeciągając każdą sylabę:

“Maaamoo, a może jeszcze jeden?”

Rozumiem, że nie chodzi już o jedzenie on tylko chce powtarzać to ciepłe, cudowne słowo: mama. Zwykle wtedy odkładam łopatkę, biorę go na ręce (jeszcze nie jest taki ciężki, ma dopiero pięć lat) i pytam:

“Co, synku, pójdziemy spotkać tatę z pracy?”

A on odpowiada radośnie:

“Tak, mamo, idziemy po tata!”

W jego oczach widać zachwyt jeszcze nie przywykł do tych słów. Nigdy wcześniej nie miał mamy ani taty, a teraz ma.

Ma też swój pokój, swoje łóżko, a nawet drabinkę gimnastyczną z huśtawką tata mu kupił! I samochodziki, i roboty, i klocki wszystko tylko jego. Wieczorami czytam mu książki, głaszczę po głowie i mówię, że go kocham. Już niemal wypełnił się tym uczuciem, niemal zapomniał, co było wcześniej.

Chciałam go zawołać, ale nagle poczułam kopniak w brzuch. Położyłam dłoń i znów.

Boże, codziennie modlę się o ten niespodziewany dar. Już nawet wybraliśmy imię Marcin powiedział: “Niech będzie Kazia. Po mojej babci Katarzynie”.

Lekarze mówili, że nie mogę mieć dzieci, dlatego rok temu wzięliśmy Kubę z domu dziecka. A teraz cóż za cud już niedługo urodzi się córeczka!

Zamyśliłam się i prawie nie przewróciłam naleśnika. Zawołałam:

“Kuba, synku, co ty tam robisz? Dlaczego dziś taki cichy?”

Ale cisza. Może nie słyszy?

Wyłączyłam gaz i poszłam do jego pokoju.

Ciemno. Gdzie on jest?

Wtem usłyszałam szelest. Zapaliłam światło Kuba siedział na kanapie w kurtce i czapce, trzymając plecak wypchany swoimi samochodzikami.

“Co ty robisz w ciemności?” zaśmiałam się. “Rozbieraj się, chodź jeść naleśniki ze śmietaną i mlekiem skondensowanym!”

Ale on nawet się nie uśmiechnął. Patrzył przed siebie dorosłym wzrokiem, aż w końcu zapytał:

“A czy mogę zabrać te zabawki? Przecież jej nie będą potrzebne?”

“Co ty mówisz, Kubusiu? Gdzie się wybierasz?” Opadły mi ręce. Czyżbym była złą matką? Może zazdrości siostrzyczce? A przecież wczoraj tak się cieszył!

“Czy oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ta pani powiedziała, że pospieszyliście się, bo nie wiedzieliście, że urodzi się wasze dziecko. A ja jestem nie wasiem.”

Oczy miał mokre, ledwo powstrzymywał łzy.

“Jaka pani?!” I wtedy przypomniałam sobie sąsiadkę, którą spotkałam parę dni temu. Mówiła: “Dobrze, że wreszcie będzie wasze dziecko” i znacząco spojrzała na Kubę.

Myślałam, że nie zrozumiał. A on wszystko pojął. Pomyślał, że jest obcy.

Przytuliłam go mocno. Najpierw się wyrywał, ale w końcu rozpłakał się w moich ramionach.

“Synku, ta pani nic nie wie. My z tatą cię kochamy i nigdy cię nie oddamy!”

Zdjęłam mu czapkę, kurtkę i długo tak siedzieliśmy w milczeniu.

Kiedy urodziła się Kazia, Kuba z tatą zostali sami w domu. Gdy przyjechali po nas, Kuba bardzo się denerwował a co, jeśli siostra go nie polubi?

Ale gdy zobaczył, jaka jest malutka, tylko się rozczulił.

“Mamo, gdzie ona sobie sama poradzi? Ja ją nauczę bawić się samochodzikami, będzie nam wesoło!”

Teraz nie odstępuje siostry. Czeka, aż podrośnie i będzie mogła spać w jego pokoju. A na razie jest moim pierwszym pomocnikiem.

Dziś wieczorem zawołałam go:

“Synku, Kazia już gotowa, idziemy po tatę!”

A Kuba już stał w przedpokoju, gotowy do wyjścia:

“Mamo, ja drzwi otworzę, ty wyjdź z wózkiem!”

Zjechaliśmy windą, ale w drzwiach stanęła ta sama sąsiadka. Kuba mocniej ścisnął moją dłoń.

“Synku, pomóż pani, wezwij windę, widzisz, że ma ciężkie torby.”

“Dobrze, mamusiu!” Odpowiedział dumnie, nacisnął przycisk i pobiegł za mną.

Jutro weekend, idziemy całą rodziną do parku. Szkoda, że Kazia jeszcze za mała, ale wkrótce dorośnie i będziemy jeździć na karuzelach. A Kuba, jako starszy brat, będzie ją mocno trzymał, jeśli się przestraszy. W końcu są rodzeństwem na zawsze.

Rate article
Fajna Tajna
– No to oddacie mnie z powrotem do domu dziecka?