Katarzyna od dwóch godzin czekała w kolejce do baby Zosi. Ta znachorka była ostatnią nadzieją młodej kobiety.

**Dziennik osobisty**

Dwa godziny już minęły, jak siedziałam w kolejce do baby Zofii. Ta zielarka była moją ostatnią nadzieją. Od kilku lat próbowałam zajść w ciążę, ale bezskutecznie. Nie wiem, co pani powiedzieć Wyniki są idealne, nie ma żadnych patologii rozłożyła ręce lekarka. Ale musi być jakieś wytłumaczenie. Jeśli jestem zdrowa, dlaczego nie mogę mieć dziecka? pytałam, szukając odpowiedzi. Nie wiem. Medycyna tu nie pomoże. Może spróbuj pójść do kościoła szepnęła doktor.

Z Tadeuszem byliśmy małżeństwem od pięciu lat. Wszystko układało się idealnie: stabilność finansowa, własne mieszkanie, miłość i zrozumienie. Brakowało tylko jednego dziecięcego śmiechu w naszym przestronnym domu.

Już wcześniej podejrzewałam, że na nas ciąży klątwa, a po słowach ginekolog tylko utwierdziłam się w przekonaniu. Kościół to dobre miejsce, ale w twoim przypadku pomoże tylko znachorka! poradziła przyjaciółka, podsuwając mi adres. Jedź, nie ma co się zastanawiać. Im szybciej, tym lepiej!

W końcu przyszła moja kolej. Nieśmiało przekroczyłam próg niskiej chatki. Ujrzałam przed sobą drobną, sympatyczną staruszkę w białej chustce i kwiecistej sukience. Uśmiechnęłam się. Nigdy wcześniej nie odwiedzałam takich osób i wyobrażałam sobie, że znachorka będzie przerażająca przynajmniej z kłami i czarnym kotem na ramieniu.

Witaj, córeczko! Siadaj tu, przy ikonie powiedziała łagodnym głosem.
Proszę pani, mam taki problem nie wytrzymałam i rozpłakałam się.
Wszystko wiem, kochanie. I pomogę, jak tylko potrafię odparła spokojnie baba Zofia.

Usiadłam posłusznie na miękkim krześle obok dużej ikony Matki Boskiej. Staruszka zaczęła odmawiać modlitwę i wodzić świecą wokół mnie. Cały rytuał trwał około dwudziestu minut. Potem baba Zofia usiadła naprzeciwko, biorąc mnie za rękę.

Nie możesz urodzić. Musisz odpokutować klątwę, która wisi nad tobą od dzieciństwa powiedziała spokojnie.
Jaką klątwę? Kto miałby mnie przeklinać? Nigdy nikomu nie zrobiłam nic złego
Ty nie. Twoja matka wzięła na siebie straszny grzech, a ty płacisz za niego wyjaśniła.
To niesprawiedliwe! Mojej matki już dawno nie ma, dlaczego mam płacić za jej winy? pytałam zrozpaczona.
To prawo wszechświata Jesteśmy wobec niego bezsilni.
Pomoże mi pani? zapytałam z nadzieją.
Nie. Tu jestem bezradna. Gdybyś miała urok lub złe oko, ale to nie pokręciła głową. Musisz dowiedzieć się, przed kim twoja matka zawiniła, i spróbować odpokutować jej winę. Najważniejsze módl się szczerze, nie tylko za siebie, ale i za swoich wrogów.

Dziękuję szepnęłam.

Wsiadłam do samochodu i zadzwoniłam do męża.
Tadeusz? Dziś mnie nie będzie. Muszę pilnie pojechać do ciotki. Potem, kochanie. Wszystko potem.

Zapaliłam silnik i ruszyłam do wsi.

Kasiu! Dlaczego bez zapowiedzi? Zatopiłabym wannę! ucieszyła się ciotka Bronisława.
Jestem w sprawie przerwałam. Musisz mi powiedzieć prawdę. Co zrobiła moja matka? Za co płacę? Za jakie grzechy?
Skąd to wzięłaś? zaskoczyła się ciotka.

Opowiedziałam o wizycie u znachorki, powtarzając całą rozmowę.
Kto by pomyślał Dobrze, słuchaj

Bronisława opowiedziała mi, że moja matka, Wanda, była najpiękniejszą dziewczyną we wsi. Wielu się o nią starało, ale pokochała żonatego mężczyznę. Bez skrupułów zabrała Janusza z rodzinnego domu. Porzucona żona, Zofia, została sama z niemowlęciem.

Biedna kobieta bardzo przeżyła odejście męża. W końcu przyszła do Wandy, klęcząc, błagała, by oddała jej męża. Dumna piękność wyśmiała ją i wyrzuciła.

Zanim odeszła, Zofia w rozpaczy rzuciła straszną klątwę na Wandę i jej nienarodzone dzieci

I co się potem stało? wyszeptałam przerażona.
Twoja matka wyszła za Janusza, potem urodziłaś się ty. Ale, jak wiesz, nie dane im było długo żyć. Odeszli jeden po drugim. Jakby klątwa Zofii zadziałała. A teraz ty nie możesz urodzić ciotka załamała ręce.
Powiedz, ta Zofia Czy nadal mieszka we wsi? Chcę ją przeprosić za winy matki.
U Zofii też nie jest dobrze Z czasem oszalała. Była spokojna, ale pewnego dnia rzuciła się na pierwszego napotkanego człowieka. Ludzie ledwo ją odciągnęli. Potem trafiła do zakładu, a syna, Adama, oddano do domu dziecka.
Adam jest już dorosły? Jest tylko dwa lata starszy ode mnie. Więc to mój przyrodni brat? domyśliłam się.
Tak. Tylko jemu też nie wyszło westchnęła ciocia. Po opuszczeniu domu dziecka wrócił do wsi. Zaczął pić i awanturować się. Aż pewnej zimy zgubił się w lesie. Znaleźli go następnego dnia, uratowali. Ale nogi nie dało się już uratować. Teraz jeździ na wózku.

Więc to tak Matka nie tylko zabrała ojca z rodzin

Rate article
Fajna Tajna
Katarzyna od dwóch godzin czekała w kolejce do baby Zosi. Ta znachorka była ostatnią nadzieją młodej kobiety.