Dawno temu, w jednym z polskich miast, rozgrywała się pewna historia, którą dziś wspominam z uśmiechem.
“Olga, a te twoje dodatkowe kilogramy? Czy to nie problem?” matka Darka nie dawała za wyjąt.
“Według mnie nie mam niczego zbędnego, zwłaszcza że mój przyszły mąż je akceptuje. Nie wszyscy muszą być wiotkimi trzcinkami” odpowiedziała Olga, wyzywając spojrzeniem Helenę i matkę Darka. Ta bezczelność doprowadziła Helenę do białej gorączki.
“Mamo! Kupiłaś herbatę na odchudzanie? A nasiona chia? Po co włożyłaś tyle masła do mojej owsianki, toż to same zadatki na otyłość! Darek, znowu kupiłeś chleb drożdowiony? To szkodzi! Rano trzeba wypić trzy szklanki wody, inaczej waga ani drgnie Gdzie moja woda?!” Takie właśnie słowa Darek słyszał od dzieciństwa.
Jego matka i starsza siostra wiecznie martwiły się o swoje figury. Teraz siostra miała już trzydzieści osiem lat, nigdy nie wyszła za mąż i przypomin



