Mamo, wujek Krzysiek mnie nie lubi.
Co ty opowiadasz, córeczko? przykucnęła Ewa przed córką. Wujek Krzysiek cię uwielbia. Patrz, jaką lalkę ci kupił! Czy kupiłby ją, gdyby cię nie kochał?
Dziewczynka zmarszczyła brwi. W słowach mamy była logika, ale przecież sama to słyszała!
Tak powiedział, mamo! Że wszystko psuję! Że wam przeszkadzam!
Ewa starała się panować nad sobą, rozumiejąc, że córce trudno zaakceptować jej nowego partnera. Uznała, że to tylko dziecięca wyobraźnia.
To nieprawda. Wujek Krzysiek bardzo cię kocha. Nie wymyślaj.
Dziewczynka sapnęła głośno i wybiegła z pokoju, zostawiając mamę w rozterce.
Z ojcem Zosi Ewa rozstała się dwa lata temu. Może jako tata nie był najgorszy, ale jako mąż koszmar. Próbowała ratować małżeństwo dla córki, która uwielbiała ojca. Ale gdy ją zdradził, Ewa nie wytrzymała. Zresztą podejrzewała, że to zdrada nie pierwsza.
Spakowała jego rzeczy, a gdy wrócił z pracy, wcisnęła mu walizkę w ręce.
Co to? zdziwił się.
Koniec. Rozwodzimy się. Zabieraj swoje graty i wynoś się syknęła wtedy. Zosię wysłała do babci, by nie widziała ich kłótni.
Później wytłumaczyła córce, że tata już z nimi nie zamieszka, ale nadal będzie go widywać. Zosia miała wtedy ledwie pięć lat pewnie nawet nie zrozumiała, co się stało.
Na początku ojciec rzeczywiście się nią zajmował zabierał na spacery, kupował prezenty. Ewa nigdy nie przeszkadzała w tych spotkaniach, wręcz się cieszyła.
Ale wkrótce mu się znudziło. Teraz widywał Zosię raz na miesiąc, jeśli w ogóle. Zwłaszcza że znalazł sobie nową dziewczynę i dziecko przestało go interesować.
Ewa długo była sama. Miała żal do całego męskiego świata, nie pozwalając sobie zaufać żadnemu mężczyźnie.
Aż poznała Krzyśka.
Wydał się jej opiekuńczy. Uśmiechnięty, dobry. Wcale nie przestraszył się, gdy dowiedział się, że Ewa ma córkę.
Z Zosią zawsze się świetnie dogadywał. Kupował jej słodycze, zabawki. Ewa była zachwycona. Znaleźć troskliwego mężczyznę to jedno, ale takiego, który zaakceptuje twoje dziecko to rzadkość.
Zosia jednak traktowała Krzyśka z rezerwą. Nie zapraszała go do zabaw, rzadko z nim rozmawiała. Gdy dziś oświadczyła, że wujek Krzysiek jej nie lubi, Ewa nawet się nie zdziwiła.
Siedem lat to wiek, gdy dzieci zaczynają dorastać. Pewnie była zazdrosna, bała się, że tata na zawsze zniknie z jej życia, gdy mama znajdzie sobie nowego mężczyznę.
Ewa wiedziała, że musi z córką porozmawiać, uspokoić ją. Ale teraz, gdy Zosia była obrażona, lepiej dać jej czas.
Wieczorem córka poprosiła, by pojechała do babci. Ewa się zgodziła wiedziała, że tam będzie jej dobrze. No i sama chętnie spędziłaby wieczór z Krzyśkiem.
Babcia od razu zauważyła, że z wnuczką coś jest nie tak. Zazwyczaj Zosia była radosna, pełna energii, wymyślała różne zabawy. A dziś była ponura, prawie nic nie mówiła.
Wnusiu, co się stało? zapytała babcia.
Mama mi nie wierzy mruknęła. A wujkowi Krzysiowi tak!
Co się wydarzyło, kochanie?
Gdy babcia dowiedziała się, że jej córka znalazła sobie mężczyznę, nawet się ucieszyła. Ewa jest młoda, nie powinna rezygnować z życia po nieudanym związku. Ale martwiła się o wnuczkę jak przyjmie obcego człowieka? I czy on ją zaakceptuje?
Gdy Ewa zamieszkała z Krzyśkiem kilka miesięcy temu, babcia zawsze pytała Zosię, czy wszystko w porządku. Wnuczka tylko kiwała głową, nie mówiąc nic więcej. To normalne potrzeba czasu, by się oswoili. Ale dziś, gdy Zosia zaczęła opowiadać, babci zrobiło się ciężko na sercu. Nie bez powodu się martwiła.
Wujek był w domu, mama poszła do sklepu, a ja na podwórko. Gdy wróciłam, nie usłyszał mnie, bo rozmawiał przez telefon. Ale ja słyszałam, jak mówił, że z mamą mu się układa, gdyby tylko nie ta jego córka, która go irytuje. Czyli ja. I dodał, że mam nadzieję, że będę częściej u ciebie, a nie u nich.
Powiedziałaś mamie? spytała babcia, głaszcząc wnuczkę po głowie.
Próbowałam! Ale mama zaraz zaczęła mnie przekonywać, że mi się wydaje. Przecież wujek Krzysiek daje mi prezenty, więc musi mnie kochać!
O, Boże westchnęła babcia. Nic nie szkodzi, wymyślimy coś!
A może zostanę z tobą? cicho spytała dziewczynka. Skoro im przeszkadzam?
Wszystko omówimy uśmiechnęła się babcia. I uwierz, dla mamy nigdy nie będziesz przeszkodą.
Gdy Zosia zasnęła, babcia wyszła do kuchni i zamknęła za sobą drzwi. Wybrała numer córki i czekała na odpowiedź. Ewa nie odebrała od razu jadła kolację z Krzyśkiem, zajęta rozmową.
Co się stało, mamo? zaniepokoiła się Ewa. Coś z Zosią?
Było już późno, więc Ewa się przestraszyła. Babcia zwykle o tej porze nie dzwoniła.
Jesteś sama czy z nim? spytała babcia.
Jemy kolację odpowiedziała Ewa, spoglądając na mężczyznę.
Wyjdź na chwilę, musimy porozmawiać.
Ewa jeszcze bardziej się zdenerwowała, ale posłuchała matki. Zamknęła się na balkonie, wzięła głęboki oddech i powtórzyła pytanie.
Co się dzieje, mamo?
Wnuczka mi opowiedziała, co mówił o niej Krzysiek.
Ewa przewróciła oczami. Wiedziała, że jej mama wszystko bierze do serca.
Mamo, ona po prostu zazdrości, wymyśla rzeczy. Porozmawiam z nią, nie martw się.
A ty w ogóle próbowałaś czegoś się dowiedzieć? surowo spytała babcia.
Ewa zrozumiała, że nie wysłuchała córki do końca. Gdy tylko usłyszała pierwsze zdanie, od razu zaczęła ją przekonywać. Musiała przyznać:
Nie, nie zdążyłam. Zosia się obraziła i wyszła.
A szkoda.
Babcia opowiedziała córce, co usłys


