Ból w plecach jej nie powstrzymuje, gdy zmierza do drzwi, by je otworzyć.

Ból w plecach nie zatrzymał jej, gdy szła otworzyć drzwi.

Weronika Kaczmarek otarła wilgotne dłonie i, jęcząc z powodu dokuczliwego bólu, ruszyła w stronę wejścia. Dzwonek rozległ się nieśmiało, ale to już było trzecie pukanie. Zajęta myciem okna, nie od razu wybiegła do przedpokoju Za drzwiami stała młoda dziewczyna, bardzo urocza, lecz blada, z przemęczonymi oczami.

Pani Weroniko, mówili, że może pani wynająć pokój?

Ach, te sąsiedztwo! Wciąż ktoś mnie nachodzi! Nie wynajmuję pokoju, nigdy tego nie robiłam.

Ale mówili, że ma pani trzy pokoje.

No i co? Czy muszę je wynajmować? Przywykłam żyć sama.

No cóż, przepraszam Powiedziano mi, że pani jest wierząca, więc pomyślałam

Dziewczyna, powstrzymując łzy, odwróciła się i zaczęła powoli schodzić po schodach. Jej ramiona drżały.

Skarbie, wracaj! Jeszcze ci nie odmówiłam! Młodzi dziś, tacy wrażliwi, płaczą z byle powodu. Chodź do środka, porozmawiamy. Jak masz na imię? Możemy mówić po imieniu?

Aniela.

Aniela? Czy anioły cię prowadziły, dzieciątko?

Nie mam ojca. Jestem sierotą. Ani nie mam matki. Znaleziono mnie w klatce schodowej i oddano na policję. Miałam niecały miesiąc.

No dobrze, nie obrażaj się. Chodź, napijemy się herbaty i pogadamy. Młoda jesteś głodna?

Nie, kupiłam sobie bułkę.

Bułkę, mówisz! Ach, ta młodzież, nie dba o siebie, a potem w trzydziestce wrzody żołądka. Siadaj, jest jeszcze ciepła grochówka. Zagrzejemy też herbatę. Mam dużo konfitur. Mój mąż odszedł pięć lat temu, a ja wciąż gotuję, jakby miał wrócić. Zjemy, a potem pomożesz mi dokończyć mycie okna.

Pani Weroniko, czy mogę zrobić coś innego? Kręci mi się w głowie, boję się, że spadnę z okna jestem w ciąży.

No proszę! To dopiero historia! Złapałaś się?

Dlaczego od razu tak myśleć? Jestem zamężna. Z Jankiem, z tego samego domu dziecka. Ale poszedł do wojska. Niedawno był na przepustce. A gdy gospodyni dowiedziała się, że spodziewam się dziecka, wyrzuciła mnie. Dala mi tydzień na znalezienie nowego mieszkania. Mieszkaliśmy niedaleko. Ale widzi pani okoliczności

Okoliczności No i co ja z tobą zrobię? Przeniosę swoje łóżko do pokoju po Pawle. Dobrze, ty weź mój pokój. Nie będę brała od ciebie pieniędzy, nawet o tym nie myśl wkurzyłoby mnie to. Idź, przynieś swoje rzeczy.

Nie mam daleko. Wszystko, co mamy z Jankiem, jest w worku na dole. Tydzień minął, a ja od rana chodzę z tym po domach.

I tak się stało, że zostały we dwie Aniela kontynuowała naukę krawiectwa lekkich ubrań. Weronika od lat była na rencie po dużym wypadku kolejowym, więc siedziała w domu, szydełkowała serwetki, kołnierzyki, buciki dla dzieci i sprzedawała je na rynku. Jej wyroby cieszyły się uznaniem delikatne jak mgła, lekkie i zwiewne. Pieniędzy w domu nie brakowało. Część pochodziła ze sprzedaży warzyw i owoców z ogródka. W soboty pracowały z Anielą w ziemi. W niedzielę Weronika szła do kościoła, a Aniela zostawała, by czytać listy od ukochanego Janka. Rzadko chodziła do kościoła, skarżąc się na ból pleców i głowy.

Pewnej soboty, gdy skończyły zbierać plony i przygotowywały ziemię na zimę, Aniela szybko się zmęczyła. Weronika kazała jej iść do domku odpocząć i posłuchać starych płyt, które kiedyś kupiła z mężem. Tego dnia, po pracy z grabiami, przyszła mama położyła się, by odpocząć. Weronika paliła suche gałęzie, zamyślona. Nagle usłyszała krzyk: Mamo! Mamo! Prędko, chodź tu! Zapominając o bolących nogach i plecach, pobiegła. Aniela trzymała się za brzuch, jęcząc. Szybko namówiła sąsiada, by pomógł, i stara Syrenka pomknęła jak tylko mogła do szpitala. Aniela powtarzała: Mamo, boli! Ale to za wcześnie, dopiero w styczniu! Mamo, módl się za mnie, ty to umiesz! Weronika płakała, modląc się bez przerwy.

Przyjęli Anielę na noszach, a sąsiad odwiózł Weronikę do domu. Całą noc modliła się do Matki Boskiej, by dziecko było zdrowe. Rano zadzwoniła do szpitala.

Pani córki nic nie grozi. Wzywała panią i Janka, płakała, ale się uspokoiła i zasnęła. Lekarz mówi, że poronienie nie grozi, ale musi poleżeć parę tygodni. Ma niską hemoglobinę niech pani dba, by jadła i odpoczywała.

Gdy Aniela wracałGdy Aniela wróciła do domu, przytuliły się mocno, a mała Marysia, jakby czując wyjątkową chwilę, uśmiechnęła się po raz pierwszy, jakby błogosławiąc tę nową, nieoczekiwaną rodzinę.

Rate article
Fajna Tajna
Ból w plecach jej nie powstrzymuje, gdy zmierza do drzwi, by je otworzyć.