«A ja nie rozumiem, Ola, może ty mnie nie lubisz?» — zawołała teściowa, podpierając się pod boki i oznajmiając, że zamierza zamieszkać u młodych podczas remontu

A ja nie rozumiem, Olu, ty mi się nie cieszysz? założyła ręce pod boki teściowa, oznajmiając swój zamiar zamieszkania u młodych na czas remontu.
No bo sama nie wiem, jak to pójdzie! Może na miesiąc, a może i pół roku się przeciągnie, jeśli mi u was spodoba. Remont to przecież nie żarty Nie ma co się spieszyć!
Ola włożyła mnóstwo wysiłku, by przekonać męża do życia z dala od rodziców. Pierwsze miesiące po ślubie Tomek stanowczo odrzucał pomysł wyprowadzki:
Olu, co ci nie pasuje? Przecież dobrze nam się żyje! Mamy własny pokój, nikt nam nie przeszkadza. Po co wydawać niepotrzebnie pieniądze?
Tomku, serio ci to odpowiada? Twoja mama, wybacz, ale jest po prostu bezceremonialna! Wczoraj wpadła do łazienki, gdy brałam prysznic, nawet drzwi nie zamknęła, odsunęła zasłonę i wrzeszczała: No i co? Czego ja tam nie widziałam!
Tomek tylko się zaśmiał:
No, mama tak ma. Przywykła. Mieszka sama, nie zamyka za sobą drzwi.
Poczekaj jeszcze trochę, lada dzień finalizujemy sprzedaż mojego mieszkania. Kupujący poprosili o przesunięcie terminu o kilka miesięcy nie mają jeszcze całej kwoty. Jak sprzedamy, dołożymy pieniądze od twoich rodziców i się wyprowadzimy. Po co teraz wynajmować?
Ola znosiła to cierpliwie. Teściowa, Danuta Bronisławowa, była istotnie bezceremonialna najpierw mówiła, a dopiero potem myślała.
Olu, schudłabyś trochę pouczała synową każdego ranka. Boczki wiszą! Nieładnie to wygląda. Ja, między nami mówiąc, gdy wychodziłam za mąż, ważyłam tylko 43 kilogramy! A pierwszy mąż, ojciec Tomka, miał talię, którą dwoma palcami można było objąć!
Ciekawe, co was tak roztyło? myślała w duchu Ola. Czy ona specjalnie tak drażni? Boże, żeby już się wyprowadzić!
W końcu mieszkanie sprzedali, dołożyli oszczędności i kupili nowe. Ola wyprowadzała się od teściowej z łzami radości w oczach nie mogła uwierzyć, że jej męki dobiegły końca.
Spokój nie trwał długo. Danuta Bronisławowa, najwyraźniej stęskniona za synem, zaczęła regularnie się wpadać:
Tomku, błagam, spędźmy choć te weekend bez twojej mamy! prosiła męża Ola. Na prawdę, nie wyrabiam z jej gadaniem! Gdy w sobotę przyjdzie, po trzech godzinach mam odciski na języku! Ona nie potrafi po prostu opowiadać, koniecznie musi prowadzić dialog. I zmusza mnie do odpowiadania!
Olu, jak sobie to wyobrażasz? Mama przyjdzie, ja otworzę drzwi i powiem: No to się widzieliśmy, papa!? Tak? Po pierwsze, będzie obrażona, a po drugie, ja tak nie potrafię. Zostaliśmy tylko my dla siebie, rodziny prawie nie mamy.
***
Gdy Ola zaszła w ciążę, Danuta Bronisławowa potroiła wysiłki. Mając mnóstwo wolnego czasu, włóczyła się za synową po sklepach, przychodniach, a nawet namówiła się na USG:
To moja wnuczka! Albo wnuczek oznajmiła lekarzowi z dumą. Zróbcie proszę dwa zdjęcia, ja też chcę na pamiątkę!
Ola, tuż przed porodem, zebrała się w sobie i postawiła teściową pod ścianą:
Danuto Bronisławowo, rozumiem, że chcesz zająć moje miejsce w życiu syna, ale proszę, dogadajmy się nie ucz mnie, jak mam wychowywać dziecko! Nie chcę się z tobą kłócić, ale żadnych rad nie zniosę. Możemy bez moralizowania?
Teściowa się obraziła, ale nie sprzeciwiła. Chyba zrozumiała, że Ola mówi poważnie.
Gdy urodziła się Zosia, Danuta zebrała całą dalszą rodzinę i bez zapowiedzi wtargnęła do mieszkania syna. Nikt nie był przygotowany Tomek dopiero co przywiózł żonę i córeczkę ze szpitala, wszyscy spali:
A nie mówiłam, Zocha? wycedziła Danuta, wciskając się do przedpokoju z dwoma torbami. Mówiłam, że trzeba wstąpić do sklepu! Nie myliłam się, nie czekali na nas!
Mamo, dlaczego nie uprzedziłaś? jęknął Tomek. Kto teraz będzie gotował? Normalni ludzie umawiają się wcześniej!
Nie przemądrzaj się matce rzuciła ulubione zdanie Danuta. Nie martw się, szybko coś skleimy i nakryjemy do stołu! A gdzie Ola?
Śpi, mamo. W szpitalu się nie wyspała. Proszę, nie hałasujcie, Zosia też śpi.
***
Ola przez cztery lata małżeństwa nacierpiała się od teściowej. Ale na remont nie była przygotowana. Pewnego dnia Danuta zadzwoniła do syna i oznajmiła:
Tomku, trzeba odświeżyć mieszkanie. Patrzę na te wyblakłe tapety i wpędzam się w depresję! Pomóż znaleźć ekipę.
Dobrze, mamo zgodził się Tomek. Popytam znajomych. A skąd ten nagły zapał?
Czas najwyższy! Tyle lat nic nie robiliśmy. A na czas remontu zamieszkam u was.
Przenieś tę kanapkę z kuchni do pokoju Zosi, chcę mieszkać z wnuczką.
Gdy Tomek przekazał tę radosną nowinę, Ola myślała, że dostanie zawału:
Co to ma być?! Dlaczego właśnie do nas?! Wynajmijmy jej mieszkanie, dobrze? Gotowa jestem płacić z własnych oszczędności, byle tylko się tu nie wprowadzała! Nawet myśleć się boję, co się wtedy zacznie
Zaproponować mamie wynajem? To ją śmiertelnie obrazi. Będzie mi to wypominać do końca życia. Niech u nas pobyje! Powiem robotnikom, żeby się spieszyli. Może za 2-3 tygodnie skończą.
Minęły dwa miesiące, a Danuta wciąż mieszkała u syna. Ola codziennie pytała męża o postępy:
Mama znowu znalazła usterki. Mówi, że kolor na ścianach nie taki jak w katalogu. Każe przerabiać!
Wiesz co? Mam wrażenie, że robi to specjalnie! Świetnie się tu czuje, jak w sanatorium z pełnym wyżywieniem. Wstaje, zamawia śniadanie (dosłownie!), ja gotuję, potem godzinę pluska się pod prysznicem, potem siedzi w telefonie
Tomku, ja zaraz oszaleję! Moja cierpliwość się kończy!
Poczekaj jeszcze, kochanie. Ja też jestem zmęczony. Ale co zrobisz? Wypędzić jej przecież nie możesz!
Dan

Rate article
Fajna Tajna
«A ja nie rozumiem, Ola, może ty mnie nie lubisz?» — zawołała teściowa, podpierając się pod boki i oznajmiając, że zamierza zamieszkać u młodych podczas remontu