Nowo narodzone szczęście🌺🌼🌸

**NOWO NARODZONE SZCZĘŚCIE **

Proszę pana, przestań mnie śledzić! Mówiłam już, że noszę żałobę po mężu. Nie naprzykrzaj się! Zaczynam się pana bać! moje słowa stały się coraz głośniejsze, aż zamieniły się w krzyk.

Pamiętam, pamiętam Ale mam wrażenie, że ta żałoba to bardziej żałoba po pani samej. Wybaczcie mój wielbiciel nie dawał za wygraną.

Przebywałam w sanatorium. Pragnęłam tylko ciszy i śpiewu leśnych ptaków, a nie zalotów natrętnych mężczyzn. Mój mąż zmarł nagle. Potrzebowałam czasu, by oswoić się z tą nieodwracalną stratą.

Z mężem, Krzysztofem, zaczęliśmy remont mieszkania, oszczędzaliśmy, odmawialiśmy sobie wszystkiego, a tu nagle Krzysztofowi zrobiło się słabo, karetka nie zdążyła pomóc. To był już drugi zawał. Po pogrzebie zostałam bez drugiej połówki i bez wykończonego remontu. Za to z dwoma nastoletnimi synami. Ręce mi opadły. Jak przeżyć tę stratę?

W pracy zaoferowali mi voucher do sanatorium. Opierałam się. Nie chciałam nawet wychodzić z domu. Koledzy nalegali:

Nie jesteś pierwszą wdową i nie ostatnią. Masz dzieci. Trzeba żyć! Jedź, Danuto, ochłoń. Uporządkuj myśli.

Więc pojechałam, choć z ciężkim sercem.

Minęło czterdzieści dni od śmierci męża. Ból w sercu nie ustawał.

W sanatorium zamieszkałam w pokoju z wesołą dziewczyną, Agatą.

Promieniowała radością, co irytowało. Nie chciałam dzielić się z nią swoim smutkiem. Po co miałaby to wiedzieć? Agatę oblegał animator, jeden z tych, co zawsze kręcą się w takich miejscach samotni, rozwiedzeni lub wdowcy. Nie dałam się nabrać Ostrzegałam Agatę przed nim. Na pewno żonaty, może nawet po raz trzeci.

Agata tylko się śmiała:

Oj, nie straszcie mnie, Danuto! Ja już wróbla w garści mam

I wróbelek co wieczór wylatywał na randki. Ja zaś tydzień przesiedziałam zamknięta w pokoju. Czytałam książkę, choć nie pamiętam o czym, patrzyłam w telewizor, choć nie widziałam ekranu.

Pewnego ranka obudziłam się w doskonałym humorze. Wyjrzałam przez okno raj! Pomyślałam, że przejdę się po lesie, posłucham ptaków, odetchnę świeżym powietrzem. I wtedy spotkałam go.

Widziałam go wcześniej w jadalni. Nie spodobał mi się niski, z bezczelnym spojrzeniem. Był o głowę niższy. Brrr Nieprzyjemny typ.

Ale był zadbany, gładko ogolony, ubrany jak od święta. Przy kolacji zawsze się mi kłaniał. Kiwałam głową z grzeczności. Aż pewnego dnia podszedł do mojego stolika.

Smutno pani? zapytał aksamitnym głosem.

Nie odparłam sztywno.

Nie oszukujcie, panienko. Smutek maluje się na waszej twarzy. Może mogę pomóc? nalegał.

Zgadliście. Żałoba po mężu. Jeszcze jakieś pytania? sięgnęłam po serwetkę, dając do zrozumienia, że rozmowa skończona.

Przepraszam, nie wiedziałem. Współczuję. Ale może się poznamy? Tadeusz przedstawił się szybko, jakby bał się, że ucieknę.

Danuta odparłam niechętnie i wyszłam.

Od tamtej pory Tadeusz przy każdym posiłku siadał przy moim stoliku i wręczał mi bukiecik stokrotek. Rosły tu wszędzie. Nie ukrywam było mi miło. Ale nie zamierzałam niczego z tym robić. Po co?

Tadeusz nie rezygnował. Zaczął towarzyszyć mi na wieczornych spacerach. Co więcej, specjalnie zakładałam płaskie buty, by nie było dysonansu. Ale jemu nie przeszkadzał jego niski wzrost ani lśniąca łysina. Zdałam sobie sprawę, że kobiety uwodził głosem. Nigdy nie słyszałam tak hipnotyzującego tembru. Chyba wpadłam w jego sidła.

Zaczęliśmy chodzić na tańce, jeździliśmy do miasta po owoce Mój adorator próbował wielokrotnie zaprosić mnie do swojego pokoju. Ale ja, jak żołnierzyk z ołowiu, nie ustępowałam.

W końcu Tadeusz przypomniał mi:

Danusiu, jutro wyjazd. Może wpadniesz do mnie wieczorem na herbatę? Co?

Zobaczę odpowiedziałam wymijająco.

Nadszedł ostatni wieczór. Postanowiłam nie robić mu przykrości i przyszłam, wiedząc, jak to się skończy

Stół był pięknie nakryty, pełen smakołyków. Pewnie pożyczył sztućce z jadalni pomyślałam z uśmiechem. Tadeusz uprzejmie podsunął mi krzesło. Niespodziewanie pojawiło się wino.

Zaczynamy, Danusiu? Nie wiem, jak jutro się rozstać. Zostaw adres. Na pewno przyjadę powiedział ze smutkiem.

Zapomnisz drugiego dnia. Znam was, mężczyzn. Za co pijemy, Tadziu? byłam gotowa na wszystko.

Nie zgadłaś? Za miłość, Danusiu, za miłość! wzniósł toast.

Rano obudziliśmy się w objęciach. Boże, czemu tak się opierałam przez cały ten czas? Czemu nie przyszłam od razu? Stracone chwile Jednym słowem zakochałam się jak dziewczynka. A dziś trzeba pakować walizki i wracać do domu.

Pożegnałam się z Agatą. Siedziała na łóżku i gorzko płakała.

Co się stało, Agatko? zapytałam.

Jestem w ciąży, Danuto. Nie wiem, od kogo szlochała.

Ten animator narozrabiał? próbowałam zrozumieć.

Nie wiem. Poznałam jeszcze jednego Z sąsiedniego domu wczasowego. Żonaty tłumaczył się wróbelek.

Ojej, Agatko. Zadzwoń do rodziców. Niech przyjadą, niech się tym zajmą. Jak oni cię tu jedną puścili? Chodźmy do dyrektora. Może coś wymyśli doradzałam.

Agata wybiegła w łzach. Tak, dziewczyno, jeszcze się w życiu nacierpisz

Spakowałam się. Nie chciało mi się wyjeżdżać. W ciągu tych dwudziestu dni wszystko stało się bliskie. Szczególnie Tadzio

Podjechał autobus. Tadzio przyszedł mnie pożegnać. Z bukietem stokrotek w ręku. Oczy mi zaszkliły, mocno go przytuliłam. I tyle. Romans jak sen. Serce ścisnęło się. Gdyby tylko za

Rate article
Fajna Tajna
Nowo narodzone szczęście🌺🌼🌸