Mama zapomniała o moich urodzinach – jak to przeżyłam?

Mama zapomniała o moich urodzinach

Weronika obudziła się od dźwięków naczyń w kuchni. Mama, jak zwykle wstała wcześnie i przygotowywała śniadanie tacie przed pracą. Dziewczynka przeciągnęła się, uśmiechnęła i nasłuchiwała może usłyszy życzenia z kuchni? Ale dobiegały stamtąd tylko zwykłe poranne rozmowy o tym, że znowu zaczyna padać i że parasol został w autobusie.

Weronika usiadła na łóżku, poprawiając piżamkę z różowymi słonikami. Dziś kończyła dziewięć lat. Całe dziewięć! Wczoraj kilka razy przypominała mamie, że jutro ma urodziny, a mama tylko kiwała głową i mówiła: Oczywiście, słoneczko, oczywiście pamiętam. Ale teraz jakoś nikt się nie śpieszył, żeby jej pogratulować.

Weroniko, śniadanie gotowe! zawołała mama z kuchni swoim zwykłym głosem, bez śladu świątecznej radości.

Dziewczynka szybko się ubrała i wbiegła do kuchni. Tata siedział przy stole z gazetą, a mama nakładała omlet na talerze. Weronika zastygła w drzwiach, czekając.

Dzień dobry, córeczko powiedział tata, nie odrywając wzroku od gazety. Siadaj jeść, bo spóźnisz się do szkoły.

Dzień dobry cicho odpowiedziała Weronika, podchodząc do stołu.

Usiadła na swoim miejscu i czekała. Może chcą zrobić niespodziankę? Może zaraz przyniosą tort albo prezenty? Ale mama, jakby nigdy nic, postawiła przed nią talerz z omletem i szklankę mleka.

Jedz, nie marudź. Dzisiaj dużo lekcji, będziesz potrzebować sił powiedziała mama, wycierając ręce w ręcznik.

Mamo, a pamiętasz, jakie dziś jest data? ostrożnie zapytała Weronika, bawiąc się widelcem w jajecznicy.

Piętnasty października. A co? mama spojrzała na córkę roztargniona, już myśląc o swoich sprawach.

Tak tylko spytałam Weronika opuściła wzrok na talerz.

Piętnasty października. Mama pamiętała datę, ale nie pamiętała, co to znaczy. Weronice ścisnęło coś w piersi, ale starała się nie pokazywać smutku.

Tata dopił kawę, pocałował mamę w policzek i Weronikę w czubek głowy.

No, to lecę. Do wieczora powiedział, zakładając kurtkę.

Do widzenia, tato szepnęła Weronika.

Zostały z mamą same. Mama zbierała ze stołu, nucąc coś pod nosem. Weronika zjadła omlet, choć smakował jak tektura.

Mamo, może upieczemy dziś coś słodkiego? spróbowała jeszcze raz. Może tort?

Weroniko, jaki tort w środku tygodnia? Nie ma czasu. Wieczorem idziemy do przychodni, pamiętasz? Miałeś ostatnio bolące gardło, wizyta o osiemnastej.

Weronika pamiętała o przychodni, ale liczyła, że mama przełoży wizytę. W urodziny nie chciało się iść do lekarza.

Może przełożymy? cicho zapytała.

Nie, co ty, kolejny termin za miesiąc. Zbieraj się do szkoły, bo spóźnisz się na pierwszą lekcję.

Weronika poszła do swojego pokoju spakować plecak. W lustrze zobaczyła dziewczynkę ze smutnymi oczami. *Może przypomną sobie później?* pomyślała, splatając warkoczyk.

W szkole cały dzień czekała, aż ktoś ją pochwali. Najlepsza przyjaciółka Zosia powinna pamiętać razem planowały świętowanie. Ale Zosia była zajęta przygotowaniami do sprawdzianu z matematyki i tylko mówiła o zadaniach.

Na długiej przerwie Weronika podeszła do Zosi, która siedziała w korytarzu z podręcznikiem.

Zosiu, pamiętasz, o czym mówiłyśmy w związku z piętnastym października? spytała, siadając obok.

A co jest piętnastego? Zosia oderwała wzrok od książki.

No jak to co? Weronika się zmieszała. Przecież planowałyśmy…

Oj, Weronika, przepraszam, totalnie pogubiłam się w tych równaniach! Co planowałyśmy? Zosia znowu wróciła do nauki.

Weronika zrozumiała, że przyjaciółka też zapomniała. W gardle stanęła jej łza, ale przełknęła ją i powiedziała:

Nic ważnego. Ucz się.

Po lekcjach szła wolno do domu, oglądając wystawy sklepowe. W cukierni stały piękne torty, w sklepie z zabawkami lśniły lalki. Wszystko to mogłoby być prezentem, ale nikt nawet nie wspomniał.

W domu mama przywitała ją zwykłymi pytaniami o oceny i zadanie domowe.

Jak w szkole? Co dostałaś? spytała, mieszając zupę na kuchni.

Dobrze. Piątkę z polskiego odpowiedziała Weronika, zdejmując kurtkę.

Brawo! Teraz odrabiaj lekcje, potem jedziemy do lekarza.

Weronika poszła do pokoju i usiadła przy biurku. Ale zamiast odrabiać zadania, wyjęła z szuflady kartkę i kolorowe kredki. Jeśli nikt nie pamięta o jej urodzinach, sama narysuje sobie kartkę.

Starannie narysowała tort ze świeczkami, balony i napisała ozdobnymi literami: *Wszystkiego najlepszego, Weroniko!* Wyszło pięknie i kolorowo. Schowała kartkę pod stos zeszytów to będzie jej mały sekret.

Czas wlókł się powoli. Weronika co chwilę spoglądała na zegarek, może mama w końcu sobie przypomni? Może przygotuje coś specjalnego na kolację? Albo kupi po drodze mały tort?

Weroniko, zbieraj się, jedziemy do przychodni! zawołała mama o wpół do szóstej.

W przychodni było głośno i tłoczno. Siedziały w kolejce, a Weronika słuchała, jak mama rozmawia z sąsiadką o cenach w sklepach i problemach z ogrzewaniem. Nic świątecznego.

Lekarka okazała się miłą, młodą kobietą. Obejrzała gardło Weroniki, osłuchała płuca i powiedziała, że wszystko w porządku, ale dla pewności warto wziąć witaminy.

Ile lat ma nasza pacjentka? spytała, wypisując receptę.

Dziewięć odpowiedziała mama.

Dziewięć? Lekarka uśmiechnęła się do Weroniki. Jaka duża już dziewczynka! A kiedy masz urodziny?

Weronika spojrzała na mamę, potem na lekarkę.

Dzisiaj szepnęła.

Lekarka uniosła brwi, a mama nagle zbladła i zakryła usta dłonią.

Dzisiaj? powtórzyła drżącym głosem

Rate article
Fajna Tajna
Mama zapomniała o moich urodzinach – jak to przeżyłam?