Twoja wina, twoje wychowanie

**To wszystko twoje wychowanie**

Stałem dziś w kuchni i patrzyłem przez okno, jak mój wnuczek Kacper rzuca kamieniami w sąsiedzkiego kota. Chłopiec miał ledwie siedem lat, ale w jego ruchach widać było gniew, który mnie niepokoił.

Kacper, natychmiast przestań! krzyknąłem, otwierając okno.

Wnuk nawet się nie odwrócił. Wziął większy kamień i znów cisnął w zwierzę. Kot żałośnie miauknął i zniknął za garażami.

Westchnąłem i poszedłem się ubrać. Trzeba było zejść na dół i porozmawiać z chłopcem. Ale wiedziałem, że niewiele to da. Kacper mnie nie słuchał, odgryzał się, a czasem uciekał do domu, by poskarżyć się mamie.

W klatce schodowej spotkałem sąsiadkę, panią Grażynę.

Henryk, widziałeś swojego wnuka? zapytała oburzona. Znowu gonił moją Mruczkę!

Widziałem, Grażyno. Zaraz z nim porozmawiam.

A co z tego? Lepiej pogadaj z Ewą. To wszystko przez jej wychowanie, a raczej jego brak.

Milczałem. Nie chciało mi się kłócić, ale nie mogłem się też zgodzić. Ewa to moja córka, i choć nasze relacje nie były idealne, musiałem ją bronić.

Na podwórku Kacper znalazł nową rozrywkę odrywał skrzydła muchom uwięzionym w słoiku.

Kacper, co robisz? usiadłem obok niego na ławce.

Badam burknął, nie podnosząc głowy.

Co badasz?

Jak będą żyć bez skrzydeł.

Po co ci to wiedzieć?

Ciekawi mnie.

Ostrożnie zabrałem mu słoik.

Muchy też są żywe. Czują ból, gdy je krzywdzisz.

No i co? Są obrzydliwe.

Nie wolno krzywdzić innych, nawet jeśli ci się nie podobają.

Spojrzał na mnie, jakbym mówił po chińsku.

A mama mówi, że słabszych nie trzeba się bać.

Ścisnęło mnie w piersi. Czy Ewa naprawdę uczy go takich rzeczy?

Mama nie zawsze ma rację. Silni powinni chronić słabych, a nie ich krzywdzić.

Głupie gadanie machnął ręką i pobiegł na huśtawkę.

Wieczorem postanowiłem porozmawiać z córką. Ewa przyszła po Kacpra, zmęczona po pracy i rozdrażniona.

Tato, nakarmiłeś go chociaż? rzuciła, nawet nie witając się.

Oczywiście. Ewo, musimy porozmawiać.

O czym? nerwowo szarpała pasek torebki.

O zachowaniu Kacpra.

Przewróciła oczami.

Znowu skargi? Tato, ma siedem lat! Wszystkie dzieci w tym wieku psocą.

To nie psoty. Dręczy zwierzęta, jest chamski, nikogo nie słucha.

I co proponujesz? Zamknąć go w domu?

Proponuję go wychować. Wytłumaczyć, co dobre, a co złe.

Parsknęła.

Tato, czasy się zmieniły. Trzeba być twardym, by przetrwać. Nie chcę, żeby mój syn był mięczakiem.

Jest różnica między siłą a okrucieństwem!

Jaka różnica? Ważne, by nie dać się zniszczyć.

Patrzyłem na córkę i nie poznawałem jej. Gdzie ta wrażliwa dziewczyna, którą wychowałem?

Kacper, idziemy! krzyknęła w stronę placu zabaw.

Chłopiec niechętnie podszedł.

Dziadku, jutro przyjdę?

Oczywiście.

Ewa wzięła go za rękę i wyszła. Przy furtce odwróciła się.

Tato, nie zawracaj mu głowy głupotami o dobroci. Życie jest brutalne.

Po ich wyjściu długo siedziałem na ławce, zastanawiając się, gdzie popełniłem błąd. Ewa była zwykłym dzieckiem nie lepszym, nie gorszym. Co się stało?

Następnego dnia Kacper przyszedł w złym humorze.

Co się stało? spytałem, widząc zadrapanie na jego twarzy.

Tomek mnie podrapał mruknął.

Za co?

Za nic. Ot, tak.

Nie uwierzyłem. Tomek był spokojnym chłopcem.

Kacper, prawda. Co zrobiłeś Tomkowi?

Nic wielkiego. Wziąłem mu cukierka.

Wziąłeś, czy zabrałeś?

No… zabrałem. Ale go nie pobiłem!

A on nie chciał się podzielić?

Nie. Sknera.

Westchnąłem.

Nie wolno zabierać. Jeśli chcesz cukierka, poproś.

Po co? On jest słabszy. Mama mówi, że silniejszy ma rację.

Mama się myli.

Spojrzał na mnie zdziwiony.

Mama nie może się mylić. Jest dorosła.

Dorośli też mylą się, Kacperku.

Zamyślił się.

A jeśli mama się myli, to kto ma rację?

Ci, którzy nie krzywdzą słabszych.

Więc ty masz rację, a mama nie?

Zawahałem się. Nie chciałem, by odwrócił się od matki, ale milczenie już nie pomagało.

Staram się mieć rację. Ale najważniejszy jest twój wewnętrzny głos sumienie. Gdy skrzywdziłeś Tomka, nic ci nie mówiło?

Mówiło. Ale mama powiedziała, że to głupie.

A ty co myślisz?

Nie wiem przyznał szczerze.

Opowiedziałem mu bajkę o dobrym olbrzymie, który bronił słabych. Słuchał uważnie.

Później poszliśmy na podwórko. Tomek, zobaczywszy Kacpra, schował się za mamą.

Może przeprosisz Tomka? spytałem cicho.

Po co?

Bo go skrzywdziłeś.

Ale on jest słabszy.

Właśnie dlatego.

Po chwili wahania podszedł do kolegi.

Przepraszam, że zabrałem ci cukierka.

Tomek spojrzał na niego zdziwiony.

Nic się nie stało.

Pobawimy się razem?

Dobrze.

Pobiegli do piaskownicy. Zrobiło mi się lżej na sercu.

Wieczorem Ewa była jeszcze bardziej wściekła.

Tato, co ty Kacprowi w głowie przewracasz? rzuciła od progu.

O co chodzi?

Dzwoniła mama Tomka. Mówi, że Kacper go przepraszał! Za co? Za cukierka?

Za to, że go zabrał.

I co z tego? Dzieci to dzieci. A ty robisz z niego mięczaka!

Uczę go być człowiekiem.

Człowiekiem? zaśmiała się złośliwie. Tato, w jakim ty świecie żyjesz? Dzisiaj ludzkość to luksus.

Dlaczego?

Bo świat jest okrutny! Słabi przegrywają! Jeśli nie będziesz walczył, rozniosą cię na strzępy!

Rate article
Fajna Tajna
Twoja wina, twoje wychowanie