Jak ja tęsknię szepnęła Krystyna, drgnąwszy na dźwięk własnego głosu w ciszy pokoju.
Jej palce zawisły nad starym albumem. Na wyblakłym zdjęciu Staś uśmiechał się, trzymając na ramionach małego Jasia. Krystyna delikatnie przesunęła opuszkami palców po jego wizerunku. Minęło dziewięć lat, a ból wciąż był tak samo ostry.
Za oknem szalała zamieć, ciskając śnieżne płatki w szybę. Krystyna wstała i podeszła do parapetu, gdzie stał talerzyk z płonącą świecą. Rocznica. W takie noce jego nieobecność ciążyła szczególnie mocno.
Radzę sobie, słyszysz? powiedziała, zwracając się do pustki. Jaś prawie dorósł już do ciebie wzrostem. A Wojtek jest taki podobny do ciebie.
W kącie trzeszczał piec. Krystyna otuliła się starym kocem i osunęła w fotel. Stary drewniany dom skrzypiał pod podmuchami wichury.
Nie zauważyła, kiedy zasnęła. Może minęło kilka minut, może godzin, gdy trzy głośne uderzenia w drzwi rozdarły ciszę.
Krystyna drgnęła, natychmiast przebudzona. Serce waliło jak oszalałe. Kto mógł przyjść w taką zawieruchę? Do najbliższych są



