Po pięćdziesięciu latach małżeństwa, Agata postanowiła wziąć urlop na początku maja, by bez pośpiechu zająć się działką. Jej mąż, Antoni, też nalegał:
– No jasne, jedziemy na działkę. Będziesz sobie kopać w ziemi, a ja po pracy będę przyjeżdżał na weekendy.
– Masz rację, i tak nie jedziemy nad morze, a na jubileusz w restauracji się już wydaliśmy. Ale było fantastycznie, Antosiu, dziękuję ci – mówiła Agata.
Gdy nadszedł urlop, spakowała rzeczy, sadzonki i czekała na męża. W końcu przyjechał:
– No to gotowa, wynoś wszystko do samochodu. Zjemy tam kolację, mam ze sobą pudełka z jedzeniem.
W drodze na działkę Antoni rzucił niespodziewanie:
– Fajnie, że jedziemy, ale nie pomogę ci za bardzo. Szef wysyła mnie w delegację.
– Na długo, Antosiu?
– Na dwa tygodnie, ale obiecuję, że wpadnę, jak tylko się da. To tylko do sąsiedniego miasta.
Agata w swoim pięćdziesięcioleciu miała wszystko, co potrzeba do dostatniego życia. Dobry mąż, stabilny związek, dorosłe i samodzielne dzieci. Mieszkanie w Warszawie, świetne auto, działka pod Sochaczewem, przyzwoita pensja.
A do tego najlepsza przyjaciółka, Kinga, z którą dzieliła się wszystkim. Znali się od podstawówki, potem ten sam uniwersytet, a teraz pracowali w tej samej firmie. Kinga była żywiołowa, zmieniała facetów jak rękawiczki, ale w miłości nie miała szczęścia. Zawsze kończyło się rozczarowaniem.
Już po maturze wpadła w tarapaty zaszła w ciążę z kolegą z klasy.
– Kinga, jedziemy do szpitala zdecydowała jej matka, ledwo trzymając się na nogach. Szybko się tego pozbędziemy. Masz iść na studia, a nie wiązać się z pierwszym lepszym.
Załatwili to po cichu, przez znajomości. Kinga poszła na studia, ale po tamtej sytuacji już nie mogła mieć dzieci.
Wyszła dwa razy za mąż. Pierwszy mąż, Krzysztof, był spokojny i stateczny, ale ją to męczyło. Żywa i atrakcyjna kobieta nie wytrzymała i zdradziła go kilka razy. Samą się przyznała, a on podał na rozwód.
– Kinga, no jak tak można? Krzysztof był inteligentny, wykształcony. No dobrze, dużo pracował, ale przecież dla ciebie dziwiła się Agata.
– Och, nudziarz. Nie martw się, przyjaciółko, jeszcze będzie i na mojej ulicy słońce.
Potem poznała przystojnego wokalistę, Darka, na koncercie. Zauroczył ją swoim głosem.
– Kingo, jesteś moją muzą, śpiewam tylko dla ciebie szeptał.
Podobało jej się jego życie bankiety, alkohol, imprezy. Ale potem Darek zaczął spędzać weekendy bez niej, wracał pijany. W końcu uderzył ją. Kinga spakowała się i wy



