Rodzina przyjechała — i już u nas zamieszkała

Rodzina się zjawiła i została

Jadwiga Kowalska właśnie wyciągała z pieca szarlotkę, gdy zadzwonili do drzwi. Spojrzała na zegarek wpół do dziesiątej rano. Za wcześnie na gości.

Idę, idę! zawołała, wycierając ręce w fartuch i kierując się do wejścia.

Na progu stała Krystyna z mężem Zbigniewem, obwieszeni torbami i walizkami. Kuzynka wyglądała na zmęczoną i pomiętą, a jej mąż marszczył się niechętnie.

Jadziu, złotko! zaczęła Krystyna, rzucając się w objęcia. Jesteśmy u ciebie! Nie odmówisz przecież rodzinie?

Krystyno? Jadwiga spojrzała na nich zdezorientowana. Co się stało? Skąd przyjechaliście?

Z Katowic burknął Zbigniew, wciągając do przedpokoju ogromną walizę. Długo jechaliśmy, przeklęte korki.

Wejdźcie, wejdźcie zakrzątnęła się Jadwiga. Rozbierzcie się. Tylko nie rozumiem Nie zapowiadaliście się.

Krystyna zdjęła kurtkę i powiesiła na wieszaku.

Jadziu, rozumiesz, mamy taką sytuację. Zbyszek stracił pracę, pieniędzy brak. A tu jeszcze musieliśmy sprzedać mieszkanie.

Jak sprzedać? Jadwiga aż podskoczyła.

No, długi były, kredyty machnął ręką Zbigniew. Więc postanowiliśmy przyjechać do ciebie. Mieszkasz przecież sama w trzypokojowym. Będzie miejsce dla wszystkich.

Jadwiga stała i mrugała, nie wierząc własnym uszom. Krystyna tymczasem już szła do kuchni i węszyła.

Och, jak pysznie pachnie! Szarlotka, tak? A my akurat głodni. Przez całą drogę nic nie jedliśmy, oszczędzaliśmy.

Siadajcie do stołu zaproponowała niepewnie gospodyni. Zaraz zrobię herbatę.

Zbigniew rzucił się na krzesło i rozejrzał się wokół.

Nieźle tu u ciebie, Jadwiga. Remont świeży, meble porządne. Widać, że samej żyje się wygodnie.

W jego tonie było coś oskarżycielskiego, co ukłuło Jadwigę. Żyła sama już osiem lat po śmierci męża, przyzwyczaiła się do ciszy i porządku. Pracowała w bibliotece, zarabiała skromnie, ale starczało na wszystko.

A gdzie wasze rzeczy? spytała, nalewając herbatę.

No tam, w przedpokoju skinęła Krystyna. Zbyszek, wnosisz wszystko do pokoju.

Do którego pokoju? ostrożnie dopytała Jadwiga.

No jak to do którego? Do wolnego. Masz przecież trzy.

Krystyno, chwileczkę. Najpierw porozmawiajmy. Nie rozumiem, na jak długo przyjechaliście?

Krystyna i Zbigniew spojrzeli po sobie.

No, dopóki nasze sprawy się nie poprawią wymijająco odparła kuzynka. Znajdziemy pracę, stan

Rate article
Fajna Tajna
Rodzina przyjechała — i już u nas zamieszkała