Teściowa szeptała za moimi plecami

Sąsiadka szeptała za płotem.

Co ty mówisz, Małgorzata?! głos Barbary zabrzmiał oburzeniem. Jak możesz tak mówić o swojej synowej?

A co ja powiedziałam? udawała zdziwienie sąsiadka, poprawiając okulary. Nic złego, tylko zauważyłam, że twoja Kinga ostatnio jakaś dziwna. Albo bardzo zmęczona, albo…

Albo co? Barbara podeszła bliżej płotu. Kończ już!

No nie wiem… Małgorzata zniżyła głos, ale tak, żeby słychać było i w drugim ogrodzie. A może ona jest w… stanie błogosławionym? Tylko ukrywa? W końcu to dziwne, że po trzech latach małżeństwa jeszcze nie mają dzieci…

Kinga zastygła za furtką, ściskając w ręce torbę z pieczywem. Właśnie wróciła ze sklepu i przypadkowo usłyszała tę rozmowę. Serce biło jej tak głośno, że wydawało się, iż cała ulica je słyszy.

Małgosiu, co ty pleciesz! machnęła ręką teściowa. Młodzi jeszcze, karierę budują. Kinga pracuje w banku, odpowiedzialne stanowisko. Na dzieci przyjdzie czas.

Tak, kariera… przeciągnęła sąsiadka. A ja widzę, jak wychodzi rano z domu. Blada, podkrążone oczy. I częściej chodzi do sklepu niż zwykle. A wczoraj stała pod apteką, długo coś oglądała w witrynie…

Kinga poczuła, jak po plecach przebiegł jej dreszcz. Rzeczywiście, wczoraj stała przed apteką, przyglądając się testom ciążowym, ale nie odważyła się wejść. Strach paraliżował ją od dwóch tygodni przed niepewnością, przed rozmową z mężem, przed zmianą, która mogła nastąpić.

Przestań już wymyślać! zirytowała się Barbara. Kinga to dobra dziewczyna, pracowita. Gdyby coś było, na pewno by mi powiedziała. Dogadujemy się świetnie.

Świetnie się dogadujecie… powtórzyła Małgorzata z dziwnym naciskiem. A wiesz, że codziennie wieczorem dzwoni do swojej mamy? Rozmawiają długo, a jak tylko Bartek wróci, natychmiast się rozłącza?

Kinga zamknęła oczy. Tak, dzwoniła do matki każdego wieczora, szczególnie ostatnio. Ale nie dlatego, że chciała coś ukrywać przed teściową, tylko po prostu… mama rozumiała ją lepiej. Mogła z nią porozmawiać o pracy, o lękach, o tym, że czasem potrzebuje być sama.

I co w tym złego? broniła się Barbara. Córka lubi porozmawiać z matką, to normalne.

Normalne, oczywiście zgodziła się sąsiadka, ale w głosie czaił się fałsz. Tylko że Jadwiga mi mówiła, jak widziała Kingę na przystanku. Płakała podobno. Siedziała w autobusie i ocierała łzy chusteczką.

Kinga przypomniała sobie tamten dzień. Tak, płakała w autobusie, ale nie z powodu ciąży czy problemów w małżeństwie. Po prostu w pracy zwolniono jej koleżankę, z którą przyjaźniły się od lat. A szef zasugerował, że zwolnienia mogą być kontynuowane. Strach przed utratą pracy, szczególnie teraz, gdy razem z Bartkiem oszczędzali na mieszkanie, przygniatał ją coraz bardziej.

Słuchaj, Małgosiu głos Barbary stał się twardy. Co ty chcesz przez to powiedzieć? Mów wprost, nie owijaj w bawełnę.

Nic specjalnego pospiesznie odparła sąsiadka. Po prostu myślę, że ma jakieś kłopoty. Może w pracy? A może… znów zniżyła głos, z Bartkiem nie wszystko gra?

Z moim synem wszystko w porządku! wybuchnęła Barbara. Kochają się, to widać!

Widać, widać… mruknęła Małgorzata. A zauważyłaś, że Bartek ostatnio później wraca? I ubiera się… odświętniej. Nową koszulę kupił, używa wody toaletowej…

Kinga zaci

Rate article
Fajna Tajna
Teściowa szeptała za moimi plecami