Kto by cię taką chciał?

“Kto cię taką potrzebuje?”
Lena, nie rób mi zdjęć z profilu. Nie trzeba Olga rzuciła gniewne spojrzenie na fotografkę z ich działu prasowego. Po co stamtąd strzelasz?
Olgo Andrzejuwno, wszystkich fotografuję zmieszała się Lena, która kręciła się wokół okrągłego stołu z ważnymi gośćmi i pstrykała aparatem. Chcę, żeby wszyscy byli na zdjęciach.
Mnie fotografuj tylko prosto i stamtąd. Zrozumiałaś? Proszę. Tylko prosto, z tej pozycji. Dziękuję odcięła ostro Olga. Koledzy, wróćmy do omawiania umowy.

Goście patrzyli na Olgę Andrzejuwnę ze zdziwieniem, ale nikt się nie odezwał. Była szefową i mogła sobie na wszystko pozwolić, nawet dyktować warunki fotografowi podczas podpisywania milionowej umowy.

Lena teraz celowała ostrożniej i pilnowała, by Olga zawsze patrzyła w obiektyw i nigdy nie wpadła w kadr bokiem. Koledzy dawno ją ostrzegali, ale zapomniała i teraz dostała reprymendę. Choć szczerze nie rozumiała, co złego jest w tych zdjęciach z profilu. Przecież wszystko wyglądało dobrze.

Ale dla Olgi Andrzejuwny nie mogło być “dobrze” czy “w porządku”. Wszystko musiało być idealne. Tak zawsze mówiła jej mama:
Ola, musisz być idealna. Idealna dla męża, dla dzieci, dla współpracowników i dla tego świata. Ludzie mają na ciebie patrzeć i mówić: ona jest doskonała.
Mamusiu, bardzo się staram.
Wiem, córeczko. Starasz się, ale za mało. Poszłaś do szkoły w źle wyprasowanej bluzce. Jak można? Dlaczego nie wyprasowałaś, jak kazałam?
Prasowałam, ale i tak zostały zmarszczki. Myślałam, że nikt nie zauważy spuściła głowę Ola.
Jeśli coś jest dobrze wyprasowane nikt nie widzi. Jeśli źle widzą wszyscy. Pamiętaj o tym.
Dobrze, mamusiu Ola pociągnęła nosem. Było jej smutno i bała się zawieść mamę.
I nie trzyj nosa, Ola. I tak masz ogromny. A jak płaczesz, to zajmuje pół twarzy. Żeby jeszcze ta garbata narośl… Kiedy macie zdjęcia do szkolnego albumu?
We wtorek.
To ćwicz przed lustrem, jak usiąść i patrzeć w obiektyw, żeby nos nie wyglądał tak okropnie.
Dobrze, zrobię to.
Patrz prosto i lekko przechyl głowę. Tak będzie lepiej. Spróbuj teraz. Tak, właśnie tak.

Ola, ze łzami w oczach, przekręcała głowę przed lustrem, ale nos z garbem i tak wydawał jej się ogromny. Gdyby mama nie wspominała o nim tak często, może nawet by go nie zauważała.

Podczas takich rozmów mama często powtarzała: “Nie będziesz idealna nikt cię nie zechce. Zostaniesz sama na całe życie”.

Tego Ola bała się najbardziej. Dlatego pracowała nad sobą, by stać się tą wymarzoną perfekcyjną kobietą. Swoje ciało, skłonne do tycia, męczyła dietami i bieganiem. Żadnych pączków, lodów ani pizzy. Tylko znienawidzona kasza gryczana, pierś z kurczaka, sałatka z zielonych warzyw i herbata. Była idealna w nauce, wkuwała wszystko na blaszkę. Przecież porządny mężczyzna nie zechce grubej i głupiej. Musiała być piękna, mądra, wykształcona i dobrze zarabiająca. Kto potrzebuje utrzymanki?

Ola skończyła ekonomię, potem kursy marketingu i ciągle się dokształcała. Znała dwa języki, orientowała się nie tylko w zdrowym odżywianiu, ale też w sztuce, literaturze i malarstwie. Chciała być idealną profesjonalistką i idealną żoną.

Z Pawłem poznała się po studiach. Był przystojny, a ona idealna: wysoka, szczupła, zadbana, z perfekcyjnym manicure, ułożonymi włosami, wyprasowaną koszulą, eleganckimi spodniami i stylową biżuterią. Gotowała znakomicie, bo wiedziała: droga do serca mężczyzny wiedzie przez żołądek.

Paweł pochodził z przeciętnej rodziny, bez specjalnych perspektyw. Pracował jako prawnik, zajmował się nudnymi dokumentami i nie sięgał gwiazd. Ale był przystojny: wysoki blondyn o niebieskich oczach i delikatnych, muzykalnych palcach. Przy idealnej kobiecie powinien stać idealny mężczyzna, prawda? Zwrócił na nią uwagę, a Ola, która bała się samotności, od razu go “złapała”. Paweł nie protestował: żona pracowała, dbała o dom, dobrze gotowała i pieczołowicie o niego dbała. Zawsze był najedzony, nosił wyprasowane ubrania i wypastowane buty. Razem wyglądali jak z okładki magazynu o szczęśliwych małżeństwach.

Dwa lata po ślubie urodził im się syn. Ola i tu wzięła sprawy w swoje ręce. Kupiła nawet książkę: “Jak wychować idealne dziecko” i trzymała się jej ściśle. Układała jadłospis, kupowała edukacyjne zabawki, wybierała modne ubrania i najdroższe akcesoria żeby tylko nikt nie pomyślał, że nie stać ich na dziecko!

Dla Olgi ważna była opinia współpracowników, przyjaciół, sąsiadów i nawet obcych ludzi. Jakby potrzebowała potwierdzenia, że jest idealna… taka, jaką kazała jej być mama. Ola kupiła dobry telefon i zaczęła prowadzić media społecznościowe. Nie było tam żadnych przypadkowych fotek ani porannych filmików bez makijażu. Żeby opublikować jedno zdjęcie, robiła setki ujęć, a potem jeszcze je retuszowała. Często organizowała profesjonalne sesje dla całej rodziny. W sieci pojawiały się szczęśliwe zdjęcia: ona, ukochany mąż i mądry syn.

Paweł nie znosił tych sesji, bo żona stawała się wtedy nerwowa i nie do zniesienia.
Tylko nie z profilu powtarzała fotografowi. I z tego kąta nie rób. Nie trzeba.
Pozwól, że sam ustawię kadr. Jeśli spojrzycie na siebie, będzie bardzo uroczyście.
Niech pan robi, jak mówię. Płacę panu, więc proszę słuchać. Gdy chodziło o jej zdjęcia, Olga była ostra i stanowcza.

Po sesjach zmęczony Paweł mówił:
Po co tak, Olu? Po co traktować fotografa jak ucznia?
Bo nie potrzebuję zdjęć, których potem nie pokażę. Jak nafotografuje byle jak, wszystko wyląduje w koszu.
Co może być nie tak? Wszyscy jesteśmy eleganccy, ja i Maciek ostrzyżeni, ty z piękną fryzurą i makijażem.
Wiele rzeczy, Paweł. Na przykład zrobi zdjęcie z profilu i będzie widać tę okropną garbatą narośl.
Normalny masz nos. I garb też normalny. Po co

Rate article
Fajna Tajna
Kto by cię taką chciał?