**Każdemu według zasług**
Nierozważne czyny rzadko prowadzą do dobrych wniosków. Jednak wszystko ma swój sens tak chciało przeznaczenie. Często sprawdza ono naszą wytrzymałość, lojalność i cierpliwość.
Z trzaskiem zatrzasnąwszy drzwi, Marek wybiegł z mieszkania, zaciskając pięści i zgrzytając zębami. Był wściekły na siebie i na swoją żonę Kasię.
– Zdrowy, młody facet, a nie potrafię postawić się własnej żonie, którą kocham ponad wszystko. Co ja robię nie tak? myślał zgnębiony.
Nie rozumiał, dlaczego Kasia była zawsze niezadowolona. Jej pogardliwe spojrzenia, sarkastyczne uśmiechy i ciągłe docinki upokarzały go. To niszczyło ich związek, choć byli małżeństwem od pięciu lat i mieli trzyletniego syna, Jasia.
Jeszcze niedawno pędził z pracy z bukietem róż i prezentem dla żony. Tego dnia obchodzili piątą rocznicę ślubu. Cieszył się, że Kasia uśmiechnie się na widok podarunku może nie drogiego, ale przecież od serca. Wyciągnął do niej bukiet i małe pudełeczko ze złotym wisiorkiem.
– Spójrz, kochanie powiedział radośnie.
Kasia rzuciła kwiaty na kanapę. Otworzyła pudełko i spojrzała na niego tak, jakby trzymała w rękach tanią błyskotkę, a nie biżuterię.
– I to wszystko, na co cię stać? syknęła z pogardą. – Myślałam, że wyszłam za mąż za prawdziwego mężczyznę, który będzie mnie doceniał. Nie mogłeś kupić pierścionka z diamentami? Nie zasługuję na coś lepszego po pięciu latach razem? Zmarnowałam najlepsze lata na nieudaczniku, który wręcza mi takie tandety.
Rzuciła pudełko obok kwiatów. Widziała, jak zmieniła się twarz Marka, ale zanim zdążył odpowiedzieć, dodała:
– Myślałam, że jesteś mężczyzną, a okazałeś się mięczakiem. Nawet porządnie zarobić nie potrafisz.
Marek ledwo się powstrzymał, by nie odpowiedzieć ostro. Kochał ją, była matką jego dziecka. Więc wybiegł z domu. Pretensje Kasi pojawiały się niemal codziennie niesprawiedliwe i upokarzające. Znosił to, czasem próbował żartować, ale czuł, że żona się oddala.
– Co jeszcze muszę zrobić, żeby była szczęśliwa? zastanawiał się.
Widział też, jak Jasiek płakał, gdy rodzice się kłócili. Próbował tłumaczyć, ale Kasia tylko machała ręką. Tego dnia znów chciał ją udobruchać prezentem, ale znów spotkał się z pogardą.
Wszedł do pierwszej napotkanej kawiarni, usiadł przy barze i zamówił coś mocnego.
– No, Marek, wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy mruknął do siebie, po czym poprosił o kolejny kieliszek.
Zazwyczaj nie pił, nie lubił tracić kontroli nad sobą, ale dziś sięgnął po alkohol. Nie wiedział, dokąd pójdzie, ale na pewno nie wróci do domu.
– Cześć usłyszał za sobą kobiecy głos. – Może napijemy się razem?
Przed nim stała nieznajoma dziewczyna o smutnych oczach.
– Czemu nie odparł. – Widzę, że też masz ciężki dzień
Obudził się wczesnym rankiem z bólem głowy i suchością w ustach. Rozejrzał się obce mieszkanie, obce łóżko i obca kobieta obok. Przypomniał sobie wczorajsze spotkanie w kawiarni. Po raz pierwszy zdradził żonę. Czuł się okropnie. Cicho wstał, ubrał się i wymknął się z mieszkania.
Sprawdził adres mieszkała niedaleko jego domu.
– Co ja narobiłem pomyślał. – Kasia nigdy mi tego nie wybaczy. Może jednak, jeśli kupię jej pierścionek z diamentami?
W domu wybuchła awantura. Kasia wściekła się i żądała wyjaśnień.
– Wpadłem do kolegi, przepiliśmy moją frustrację skłamał. – Przepraszam, kochanie, dostaniesz prezent.
Był udręczony wyrzutami sumienia. Nie mógł sobie wybaczyć.
Przez kolejne dni w domu zapanował spokój. Kasia znów się do niego uśmiechała, jakby zrozumiała swoje błędy. Marek cieszył się, że wróciła do dawnej siebie, ale noc z obcą kobietą ciążyła mu na sercu.
Postanowił kupić pierścionek z diamentami. Brakowało mu pieniędzy, więc pożyczył od matki.
Kasia miała wolne, więc Marek wziął urlop i poszedł do jubilera. Schował pierścionek z brylantami do kieszeni, kupił białe róże i wrócił do domu.
– Ucieszy się myślał. – Jaśka wysłaliśmy wczoraj do babci, będziemy mieli romantyczny wieczór.
Wszedł cicho do mieszkania i usłyszał rozmowę z pokoju. Na stole stały świece, a Kasia w kusym stroju trzymała kieliszek wina. Naprzeciw niej, rozparty na kanapie, siedział obcy mężczyzna.
– Widać, że to nie ich pierwsze spotkanie przemknęło mu przez głowę.
– Co ty wyprawiasz?! wrzasnął.
Kasia spojrzała na niego przerażona, a mężczyzna podniósł brwi.
– To Krzysiek, mój ukochany powiedziała bez skrupułów. – Spotykaliśmy się, zanim poznałam ciebie. Teraz jest wolny i wrócił do mnie. Ty możesz już iść. Potrzebowałam ciebie tylko po to, żeby zemścić się na Krzysiu.
Marek nie mógł uwierzyć. Jego życie rozpadło się na kawałki. Wyszedł, zanim stracił panowanie nad sobą.
Wrócił do domu dziewczyny, z którą spędził tamtą noc. Stała w drzwiach zmieszana.
– Przepraszam zaczęła. – Wtedy pierwszy raz w życiu się upiłam, właśnie rzucił mnie chłopak
– To ja powinienem cię przeprosić odparł.
Siedzieli przy herbacie, opowiadając o swoich problemach.
– Możesz zostać u mnie. Może pogodzisz się z żoną, macie przecież syna zaproponowała.
Marek się zgodził.
Gdy po kilku dniach wrócił po swoje rzeczy, zastał wymieniony zamek. Drzwi otworzył Krzysiek. Kasia nawet nie wyszła, tylko krzyknęła z kuchni:
– Złożyłam pozew o rozwód.
Z czasem Marek zrozumiał, że los zesłał mu drugą szansę. Kasia była dla niego tylko złudzeniem, a teraz poznał prawdziwą miłość skromną, cierpliwą i dobrą.
Rozwód był trudny, ale Jaśka zostawiono z matką. Aż pewnego dnia Kasia sama do niego zadzwoniła.



