Babcia opowiada o dwóch dziewczynkach

**Pamiętnik babci Jadzi**

Och, moje drogie wnuki, usiądźcie bliżej, opowiem wam historię, którą usłyszałam od sąsiadki w domu spokojnej starości. Mnie, starą, rodzina tu wpakowała, więc teraz tylko słucham różnych opowieści i wam je przekazuję. A ta o Kasi, jej mężu Jacku i siostrze Ani. Ach, to bolesna historia, słuchajcie.

Pewnego wieczoru siedzieli razem przy kolacji Kasia, Jacek i Ania, jej siostra. Pieczeń unosiła się aromatem po całym domu, a Jacek podniósł kieliszek:
Za rodzinę! Żeby była coraz większa!

Ale jego oczy nie patrzyły na Kasię, tylko na Anię. A ta wierciła serwetkę, ledwo się uśmiechając, jakby coś ją gryzło. Kasia wszystko widziała jak Jacek podaje Ani płaszcz, jak śmieje się z jej żartów, jak milkną, gdy ona wchodzi do pokoju. Ale milczała, taka już była udawała, że nie widzi.

Za rodzinę odparła Kasia, popijając sok winogronowy.

Ania podniosła wzrok, a w jej oczach była taka tęsknota, że Kasi aż zrobiło się nieswojo.
Aniu, wszystko w porządku? spytała.
Tak, tylko zmęczona, dużo pracy odburknęła Ania.

Ale Kasia wiedziała, że siostra akurat ma spokój w pracy. Milczała jednak. Milczenie było jej tarczą.

Nagle Jacek zakaszlał.
Apropos pracy dostałem projekt w innym mieście. Wyjeżdżam za miesiąc, na pół roku, może dłużej.

Kasia zdrętwiała.
Na pół roku? powtórzyła. A urlop latem?
Kasieńko, to szansa! wybuchnął. Raz w życiu się coś takiego zdarza!

Mówił do niej, ale patrzył na Anię. A ta wbiła wzrok w talerz, jakby tam była odpowiedź na wszystko. Kasia zauważyła, jak pod stołem dłoń Jacka nakryła na moment dłoń Ani. Ta odsunęła rękę, jakby się sparzyła. A Kasia siedziała i patrzyła na męża, który promieniał, i na siostrę, która zaraz się rozpadnie.

Kolacja skończyła się jakoś dziwnie. Ania wymówiła się bólem głowy i zbierała się do wyjścia.
Podwiozę cię natychmiast zaoferował Jacek.
Przecież mieszkasz w drugą stronę zauważyła Kasia.
Dla siostry żaden problem machnął ręką.

W drzwiach odwrócił się, w oczach miał determinację:
Musimy porozmawiać, Kasia. Poważnie. Jak wrócę.

Zostawił ją samą, z zapachem niedojedzonej kolacji i niepokojem w sercu.

Dwa tygodnie Kasia żyła jak we mgle. Jacek dzwonił co wieczór, opowiadał o projekcie, nowym mieście, mieszkaniu. Ale jego głos był obcy, mechaniczny. Pytał, jak się czuje, ale nie słuchał odpowiedzi. Kasia ciągnęła do Ani:
Może kino albo zakupy?

Ale ta wymigiwała się:
Jestem zmęczona, Kasia, może innym razem.

Ania wyglądała na wynędzniałą schudła, pod oczami cienie. Kasia zauważyła, jak siostra kładzie dłoń na brzuchu, jakby coś ukrywała.

Podejrzenie rosło powoli, jak trucizna. Najpierw opakowanie po teście ciążowym w śmieciach Ani. Potem luźne swetry, choć Ania zawsze chwaliła się talią. Serce Kasi się ściskało, ale czekała.

Rozwiązanie przyszło w środowy wieczór. Kasia siedziała na kanapie, gdy zadzwonił telefon. Jacek.
Cześć powiedziała.

Milczał, słychać było tylko oddech.
Nie mogę już kłamać, Kasia w końcu wyznał. Nie wrócę. Nie chodzi o projekt. Chodzi o Anię. Kochamy się.

Kasia zamknęła oczy. Ból w piersi zamienił się w kamień.
Twoja siostra jest w ciąży! wyrzucił z siebie.

Wtedy Kasia się zaśmiała. Najpierw cicho, potem głośniej, aż łzy popłynęły. Śmiech nie był wesoły, lecz gorzki, jak z taniej telenoweli.
Kasia, co ty? Płaczesz? przestraszył się Jacek.
Nie westchnęła. Po prostu zrozumiałam, jaki jesteś głupi.

Rozłączyła się. Histeria minęła, zostawiając jasność. Kamień w piersi stał się podporą. Kasia ubrała się, wezwała taksówkę i pojechała do Ani.

Ta otworzyła drzwi rozczochrana, w szlafroku, z czerwonymi oczami. Zobaczyła Kasię i cofnęła się.
On ci powiedział? Przepraszam zaczęła Ania.
Gdzie on jest? przerwała Kasia, spokojnie, aż strach.

Ania zamilkła. Kasia rozejrzała się po mieszkaniu kurtka Jacka, jego trampki, dwa kieliszki na stole.
Przestań kłamać, Aniu. Chociaż teraz.

Kasia, my się kochamy! wykrzyknęła. Wiem, że to okropne, ale tak się stało!

Kasia czekała, aż siostra się uspokoi.
Jesteś w ciąży stwierdziła, nie pytając.
Tak szepnęła Ania, zakrywając brzuch. Będziemy mieć dziecko.

Kasia podeszła bliżej. Ania wzdrygnęła się, czekając krzyku.
Dlaczego mnie nie zapytałaś, Aniu? cicho powiedziała Kasia. Powiedziałabym ci. Przez trzy lata próbowaliśmy z Jackiem mieć dziecko. Badania, lekarze. Jacek jest bezpłodny. Całkowicie.

Twarz Ani zmieniła się zdumienie, zaprzeczenie, przerażenie.
Nie Mówił, że problem jest w tobie
Oczywiście smutno się uśmiechnęła Kasia. Łatwiej kłamać. Ukraść czyjeś życie łatwiej, niż przyznać się do prawdy.

Podeszła do drzwi.
Gratuluję, siostrzyczko. Będziesz miała dziecko. Ale mój mąż nie ma z tym nic wspólnego.

Drzwi zatrzasnęły się. Nocne powietrze było świeże, Kasia wzięła głęboki oddech.

Minęło pięć lat. Rany się zabliźniły, Kasia nauczyła się nowego języka, zmieniła pracę, przeprowadziła się nad morze. Siedziała w kawiarni, mieszała kawę, czekała na Andrzeja planowali wziąć szczeniaka ze schroniska.

Nagle drzwi się otworzyły weszła Ania z chłopcem. Wychudzona, zmęczona, w szarej bluzie. Zobaczyła Kasię i zastygła, chciała wyjść, ale syn pociągnął ją do ciast.
Mamo, chcę z jagodami!

Ania

Rate article
Fajna Tajna
Babcia opowiada o dwóch dziewczynkach