Kobieca logika

Kobiece myślenie

Wieczorem Krzysztof wrócił z pracy zmęczony mnóstwo spotkania, rozwiązywanie problemów, jedyna pociecha dzisiaj piątek, jutro weekend.

Chociaż się wyśpię, tydzień był ciężki mruknął, kładąc się spać, a żona spojrzała na niego z przebryznięciem.

Widząc jej wzrok, Krzysztof jęknął:

Kinga, daj mi rano pospać, znam cię

Krzysztof i Kinga są małżeństwem od jedenastu lat, ich syn, Bartek, ma dziewięć lat. Oboje pracują Kinga jest dyrektorką niewielkiej, ale poważnej firmy, mąż też ma prestiżowe stanowisko i przyzwoitą pensję.

Sobota w ich domu zawsze zaczyna się od sprzątania. Bez względu na pogodę, święta czy okoliczności. A jeśli sobota jest pracująca, to w niedzielę. Kinga to typowa pedantka i czyścioszka. Z jednej strony Krzysztof to akceptuje, z drugiej w weekend nikt nie ma spokoju przez jej porządki. Sama nie usiądzie i nikomu nie pozwoli, dopóki w domu nie zapanuje ład.

Gdy temat wraca, Krzysztof zawsze mówi:

Nie można powiedzieć, że jestem bałaganiarzem. Moje skarpety zawsze leżą na miejscu, po kątach nie rzucam, czasem wrzucam naczynia do zmywarki, a zlew nie jest zapchty. Ubrania do prania składam w koszu w łazience. Krótko mówiąc, żyję porządnie. Ale żona ma inne zdanie.

W sobotę Kinga obudziła się jak zwykle, chociaż wylegiwała się trochę dłużej weekend, nie trzeba się spieszać. W głowie ułożyła plan działania na dzień.

Niech śpi jeszcze godzinę, ale nie dłużej, jeśli go nie budzić, może wyleżeć do obiadu pomyślała.

Krzysztof przez sen usłyszał głos żony:

No, wstawaj już, czas na śniadanie, a potem sprzątanie. W domu wszystko porozrzucane, przez tydzień nazbierało się kurzu.

Kingaaa, daj mi pospać, tydzień był ciężki jęknął, zdając sobie sprawę, że już nie zaśnie.

Ale każda sobota zaczyna się właśnie tak.

Krzysztof, sam będziesz się lepiej czuł w czystym pokoju odpowiedziała niemal surowo żona, po czym poszła do pokoju syna.

Bartek, to też ciebie dotyczy, idź na śniadanie syn już się obudził i szykował do wstania. Po śniadaniu sprzątanie. Poszperaj swoje pistolety i samoloty, inaczej zrobię to sama.

To najgorsze, co może się zdarzyć Bartkowi gdy mama sama sprząta jego zabawki. Wtedy z jego pokoju rozlega się krzyk:

Mamo, po co to zrobiłaś? Rozebrałaś moją wojenną twierdzę i zasadzkę z sześciu żołnierzyków!

A dlaczego masz koc na podłodze? pytała matka.

To nie koc odparł z przekąsem Bartek. To hangar, a w nim ukryte lotnisko wojskowe.

Zbieraj zabawki, porozrzucane po całym domu powiedziała niezadowolona Kinga.

Tak więc w każdą sobotę mąż i syn dostają robotę od pani domu. Oczywiście marudzą, ale wykonują, jak należy.

Mamo, może najpierw pobawimy się z tatą, a potem posprzątamy? zaproponował pokojowo syn.

Żadnego potem, znam was. Zjesz śniadanie, posprzątasz, a potem zobaczymy, co robić

Kinga wyszła do kuchni, ale już stamtąd dobiegł jej niezadowolony głos:

A ty czego się drzesz? Dopiero co nasypałam ci karmy, nie jesteś głodny, więc zamknij pysk.

Kot Puszek ocierał się łbem o jej nogi i cicho miauczał, najwyraźniej błagając o coś smacznego. Puszek to puszysty kot o niebieskich oczach, szary z białymi uszkami i łapkami, ulubieniec rodziny.

Dom jest dwupiętrowy, nie za duży, ale przyzwoity, miejsca starcza dla wszystkich. Przez tydzień zbiera się kurz i bałagan, który w końcu rzuca się w oczy. Wieczorami nikt nie sprząta Kinga i Krzysztof wracają zmęczeni z pracy, chcą odpocząć. A Bartek oczywiście, sam nic nie zrobi. Lato, kurz, piasek od kota. Więc w sobotę każdy ma co robić.

Krzysztof wstał i tak już sen przepadł, żona nie da mu się wyleżeć, a poza tym już jest głodny. Wyszedł z łazienki do kuchni, gdzie Kinga i Bartek już jedli śniadanie.

Oho, żono, jesteś niezła, kiedy zdążyłaś upiec racuszki? podszedł do niej i cmoknął w czubek głowy.

A myślałeś, że ja się wyleguję jak niektórzy?

Tato, siadaj szybko, póki racuszki ciepłe, pyszne powiedział syn, wesoło patrząc na rodziców.

Tak naprawdę Kinga nie obudziła męża tak wcześnie. Śniadanie zaczęli koło dziewiątej.

No więc, kochani mężczyźni, jemy, sprzątamy, a potem co? spytała, uśmiechając się i spoglądając na swoich bliskich.

Krzysztof ciężko westchnął:

A potem do sklepu po zakupy.

Dokładnie, brawo, wszystko się zgadza z zadowoleniem odparła Kinga.

To u nich jak rytuał gdy dom lśni czystością, czas na cotygodniowe zakupy. Jadą wszyscy troje. W zasadzie Krzysztof nie ma nic przeciwko sprzątaniu i zakupom, to normalna sprawa, robią to dla siebie, ale żal mu czasu, który marnuje się na porządki.

Tego dnia nawet Bartek specjalnie nie protestował, sam pozbierał swoje rzeczy porozrzucane na oparciu fotela i kanapie, poukładał wszystko na miejsca. Zabawki w swoim pokoju też posprzątał, ale po swojemu tak, by były pod ręką. Gdy wszystko było gotowe, w domu zapanował ład i przytulność, Kinga odetchnęła z ulgą.

Ech, jak ja kocham porządek i czystość uśmiechnęła się. Teraz można odetchnąć.

Zgadzam się odparł mąż, chwytając odkurzacz i chowając go do schowka pod schodami.

No to teraz odpoczynek i zbieramy się do sklepu. Listę zakupów już przygotowałam. Gotowy, Krzysiu? Mąż skinął głową. Zawsze jest gotowy.

Przysiadł obok żony na kanapie i nagle wpadł na genialny pomysł, którego jeszcze jej nie zdradził.

A może zatrudnilibyśmy sprzątaczkę? Tylko teraz to się nazywa specjalista ds. czystości. Trzeba sprawdzić w internecie oferty. Dobra, po sklepie zajrzę.

Zakup

Rate article
Fajna Tajna
Kobieca logika