By nie kusić losu

**Dziennik osobisty**

Nie chciałam kusić losu. Piękna i niezależna Kinga zakochała się, i to w takim przystojniaku jak Krzysiek, że sama nie mogła w to uwierzyć. Pracowała w salonie kosmetycznym, a on przyszedł na strzyżenie i usiadł w jej fotelu.

Proszę trochę krócej powiedział grzecznie, spojrzał jej w oczy i nagle między nimi przeskoczyła iskra, taka mocna, że aż ciarki przeszły.

Boże, jaki przystojny, a te oczy… przemknęło Kingi przez myśl.

Kurczę, jaka piękna dziewczyna pracuje w tym salonie, a ja nigdy tu nie wchodziłem. Traf chciał, że dziś tu zajrzałem. Tylko czy jest wolna? Pewnie ma faceta, takie kobiety nie chodzą same myślał Krzysiek, gdy Kinga czarowała nad jego fryzurą.

Skończyła szybko, ale zaraz pożałowała:

Mogłam się trochę dłużej pokręcić przy nim, no ale cóż, to tylko kolejny klient.

Krzysiek nie zamierzał puścić takiej okazji i postanowił ją spotkać po pracy. Wyszedł z salonu, spojrzał na godziny otwarcia i zadowolony pojechał do biura kończył wcześniej.

Gdy Kinga wychodziła, od razu zobaczyła go z bukietem róż. Podszedł, uśmiechając się:

Cześć, to dla ciebie podał kwiaty.

Dla mnie? A za co? zdziwiła się.

Za strzyżenie, bardzo mi się podobało roześmiał się, a ona też. Jesteś wolna? Może do kawiarni?

No, chyba tak zgodziła się, ale w głębi duszy myślała: Czy naprawdę taki przystojniak jest sam? Nie może być.

W kawiarni rozmawiali lekko i swobodnie. Krzysiek okazał się rozmowny i ciekawy. Rozśmieszał Kingę, a ona zapomniała o całym świecie. Od tego wieczoru zaczęli się spotykać. Czekała, kiedy ją rzuci, ale ich związek trwał, a Krzysiek okazał się dobrym i troskliwym facetem.

Minął czas. Zaczęli mówić o wspólnym mieszkaniu i ślubie. Kinga wiedziała, że przez wygląd Krzysztofa nie uniknie problemów. Bo gdziekolwiek by nie poszli zawsze znajdą się kobiety, które łakną cudzych mężów, a już szczególnie przystojnych. Nie miała wątpliwości i nawet odmawiała wyjścia za niego właśnie z tego powodu.

Kinguś tak ją czasem nazywał co ty znowu wymyśliłaś, jakieś głupoty? pytał szczerze.

Nie wiem… Nie mogę za ciebie wyjść, bo jesteś… za ładny. A ładnym facetom nie można ufać. Widzę, jak kobiety na ciebie patrzą.

Kinga, no co mam zrobić? Mam się oszpecić?

Patrzyła na niego i rozumiała, że kocha swojego Krzysia ponad wszystko. Jego ciemne, przykuwające oczy, ciepłe spojrzenie spod gęstych rzęs, wyraźne rysy twarzy. Krzysiek był dobrym i wiernym chłopakiem, który oprócz Kingi kochał tylko komputery.

Ale w końcu się zgodziła i wzięli ślub.

Kinguś, moja najpiękniejsza mówił, przytulając ją. Nie ma dla mnie ładniejszej kobiety na świecie. Czuła, jak topnieje od jego słów.

Choć wiedziała, że sama jest atrakcyjna i mężczyźni często rzucają w jej stronę gorące spojrzenia, dla niej istniał tylko mąż-przystojniak. A dodatkowo widziała, jak inne kobiety zerkały w jego stronę.

Do salonu przyszła nowa pracownica, Ola ładna, gadatliwa i przyjazna. Pewnego dnia zobaczyła Krzysztofa, który przyjechał do żony w przerwie na lunch.

Boże, jaki przystojny! wykrzyknęła Ola, widząc przez okno, jak wysiada z samochodu.

Wziął Kingę za rękę i poszli do kawiarni. Od czasu do czasu wpadał do niej w przerwie.

Kto to? spytała zdziwiona koleżankę.

Mąż Kingi.

Mąż?! Niemożliwe! Ola wyraźnie była zaskoczona.

Nikt nie wiedział, ale od tego dnia nie miała spokoju. Chciała zdobyć tego przystojniaka była drapieżna i nie cofnęłaby się przed niczym. Zac

Rate article
Fajna Tajna
By nie kusić losu