Cierpliwość to klucz do sukcesu

Cierpliwość, tylko cierpliwość

Mamo, tato, z okazji złotych godów! zawołała córka, wchodząc z mężem i dziećmi na podwórko. Życzymy wam, byście przeżyli jeszcze tyle samo lat w miłości i szczęściu.

Dziękujemy, córeczko, no, trochę przesadziłaś z tym tyle samo Ale obiecujemy, że będziemy żyć dalej odpowiedział wesoło Stanisław.

Tak, pięćdziesiąt lat małżeństwa minęło Weronice i Stanisławowi. Pięćdziesiąt lat niby dużo, a gdy się ogląda wstecz, wszystko przeminęło jak sen. Nie każdy może się pochwalić takim jubileuszem. Życie bywa ciężkie, zdarzają się i czarne dni, i troski.

Czy Weronika i Stanisław byli naprawdę szczęśliwi? Może zmęczony uśmiech jubilatki krył jakieś ukryte urazy? A za uśmiechem męża poczucie winy? Wszystko możliwe.

Weronice było zaledwie czternaście lat, gdy sąsiad Stasiek, już siedemnastoletni, powiedział jej, gdy wracała ze szkoły:

Werka, ale z ciebie ładna dziewczyna. Wrócę z wojska, ożenię się z tobą. A ty tymczasem dorastaj. Za rok idę do wojska.

O, znalazł się narzeczony zaśmiała się dziewczyna i pobiegła do domu.

W szkole chłopcy już zerkałi na Weronikę, ale ona nawet o nich nie myślała. Matka wychowywała ją surowo, a chłopcy uważali ją za niedostępną. Potrafiła sobie poradzić z każdym.

Werka ładna, ale jakaś dzika mówili między sobą nawet się nie odezwie, nie dopuszcza do siebie.

Czas płynął. Stanisław wrócił z wojska. Drugiego dnia wyszedł z domu i natknął się na Weronikę szła z wiadrami wody na koromysle. Stanisław oniemiał. Przed nim stała piękna, smukła Weronika. Milczał przez chwilę, ale szybko się otrząsnął.

Werka! Córciu, jesteś jeszcze piękniejsza! Masz już chłopaka?

A tobie co do tego? odparła, uśmiechając się.

Przyjdź dziś wieczorem do klubu. Potańczymy, pogadamy

Weronika wzruszyła ramionami i poszła do domu. Stanisław stracił spokój. W wojsku zdążył zapomnieć o swojej obietnicy. A teraz okazało się, że jego dawny żart stał się prawdą. Takiej dziewczyny jak Weronika nie wolno krzywdzić. I nikomu nie pozwoli jej skrzywdzić.

Cały wieczór czekał na nią w klubie. Dziewczyny kręciły się wokół niego, zapraszały do tańca, ale on tylko smutno spoglądał na drzwi. Weronika nie przyszła. Nie odprowadził nikogo do domu, choć niektóre miały nadzieję.

Następnego znów czatował na nią, gdy szła z wodą.

Cześć, Werka, czemu wczoraj nie przyszłaś? Czekałem, liczyłem na ciebie.

Cześć. Nie chodzę po klubach. Co tam robić? odparła dumnie i ruszyła dalej. Stanisław zagrodził jej drogę.

Zejdź mi z drogi zażądała. Wynoś się, urwisie!

A co zrobisz?

Weronika postawiła wiadra, chwyciła jedno i wylała na niego wodę.

Właśnie to. Zobaczymy, komu będziesz teraz potrzebny, mokry jak szczur. Zostawiła go i odeszła.

Ognista z ciebie dziewczyna, Weronika. Ale nic znajdę sposób. I tak będziesz moja.

Stanisław próbował wszystkiego: czatował, odprowadzał ją do furtki. Pewnego dnia przyniósł jej bukiet polnych kwiatów uśmiechnęła się wtedy szczerze.

W końcu Weronika się zgodziła, gdy przysiadł ją na ławce przed domem. Nie mógł bez niej żyć myślał tylko o niej, śniła mu się. Pragnął mocno ją przytulić, pocałować. Nie wiedział, że i ona go kocha.

Od dziecka była zakochana w sąsiedzie, ale on był starszy, a ona jeszcze mała. Tamte słowa o ożenku po wojsku utkwiły jej w głowie. Dlatego trzymała innych chłopaków z daleka. Czekała na Staszka. A gdy wrócił, nie mogła uwierzyć, że i on ją kocha. Widziała, jak inne dziewczyny rzucają mu się na szyję. Trzymała go na dystans, by nie myślał, że jest taka jak one.

Lód w końcu pękł. Roztajał, gdy przyniósł jej ogromny bukiet bzu. Dowiedział się, że to jej ulubione kwiaty.

Werka, chodź na spacer. Taka piękna wiosna, wszystko kwitnie zaproponował.

Dobrze, pójdę zgodziła się i zaróżowiła. Wtedy zrozumiał, że i ona go kocha.

Wieść szybko rozniosła się po wsi: Stasiek z Weroniką są parą. Przekonał ją w końcu. Przestała się z niego śmiać zobaczyła w jego oczach miłość. Chodzili za rękę.

Co to, Weronika cię na smyczy prowadzi? żartowali kumple.

Stanisław tylko się uśmiechał. Im bardziej się w niej zakochiwał, tym mocniej wiedział, że musi się z nią ożenić. Pewnego wieczora powiedział:

Werka, jesteśmy dorośli. Czas się pobrać. Dość tych spacerów. Kochamy się. Po co zwlekać?

Przystała na jego argumenty. Zaczęli szykować wesele, ale wtedy zmarła matka Stanisława. Ślub przełożono. Po pogrzebie trzeba było poczekać.

Stanisław był zmartwiony, ale co było robić. Pewnego wieczoru wyznał:

Jutro jadę do sąsiedniej wsi. Przewodniczący wysyła mnie pomóc przy żniwach. Tam nie radzą sobie.

Na długo? spytała Weronika.

Nie wiem. Ale czekaj na mnie. Kocham cię, jesteś moim życiem.

Może te słowa roztopiły jej serce, bo wzięła go za rękę i zaprowadziła do stodoły.

Chcę, żebyś mnie pamiętał szeptała.

Wrócił po dwóch tygodniach, a niedługo potem Weronika oznajmiła, że spodziewa się dziecka. Ślub był skromny, w końcu dopiero co pochowali jego matkę.

Córko, czemu tak się śpieszycie? wypytywała ją matka.

Weronika się przyznała. Ale cóż życie to życie. Matka tylko westchnęła, że córka nie została sama z dzieckiem.

Po ślubie Weronika tryskała szczęściem. Z radości aż promieniała. Dbała o męża, a wieś zazdrościła jej. Wkrótce urodziła córkę niektórzy liczyli, że trochę za wcześnie. Ale Weronika ignorowała plotki. Potem urodził się syn.

Kobiety zazdrościA gdy teraz, po pięćdziesięciu latach, Stanisław patrzył na swoją Weronikę, w jego oczach świeciła się wdzięczność, że mimo burz i słabości, ich miłość przetrwała.

Rate article
Fajna Tajna
Cierpliwość to klucz do sukcesu