Chemia uczuć

Noża miłości

– Boże drogi, lata lecą, niedługo się zestarzeję, a wciąż nie wiem, co to prawdziwa miłość, prawdziwe zauroczenie. Tylko nieodpowiedni mężczyźni trafiają mi się na drodze rozmyślała sama ze sobą Agnieszka, czterdziestodwuletnia sympatyczna kobieta.

Od kiedy dwa lata temu straciła pracę w firmie, gdzie przepracowała prawie dziesięć lat, zatrudniła się w Galerii Handlowej w dziale z damską odzieżą. Ubrania w ich dziale kosztowały niemałe pieniądze, więc przychodzili głównie ci, którzy mogli sobie pozwolić na markowe i drogie rzeczy.

Mężczyźni zaglądali tu rzadko, a jeśli już, to prawie zawsze w towarzystwie kobiet. Zwykle stali z cierpiętniczym wyrazem twarzy między wieszakami, wpatrzeni w telefony, i z niechęcią odpowiadali na pytania:

– Kochanie, myślisz, że to mi pasuje? A ta sukienka?

Kobiety zerkały na metki, czasem przewracały oczami tanich rzeczy tu nie było. A mężczyźni później posłusznie płacili przy kasie.

Agnieszka patrzyła na klientów i czasem zazdrościła, że mogą kupować drogie ubrania. Sama nie mogła sobie na nie pozwolić, a poza tym uważała, że nie ma gdzie ich nosić. Praca, dom, czasem wyjście do kawiarni czy kina z przyjaciółką. Córka skończyła studia, szybko wyszła za mąż i wyjechała aż do Gdańska. Obydwoje romantycy.

Nie, Agnieszka ubierała się stylowo, ale skromnie unikała jaskrawych kolorów, więc zawsze wyglądała elegancko i schludnie. Smukła, z jasnoblond włosami ściętymi na długie bob.

W pierwszym małżeństwo nie miała szczęścia z mężem byli razem jakieś cztery lata, rozstali się, a inicjatorką była ona. On nigdy nie stał się rodzinny w głowie tylko znajomi i imprezy. Gdy zajmowała się wychowaniem córki, nie miała czasu na randki, a może po prostu nikt jej się nie podobał. Agnieszka była dobrą matką całą uwagę poświęcała dziecku.

W wieku trzydziestu dwóch lat spotykała się z Jackiem, kolegą z pracy. Byli razem półtora roku, ale w końcu zdjęła różowe okulary i zrozumiała, że nie będzie z niego dobrego męża. Nie lubił pracować, wszyscy go nie doceniali. Ciągle tylko narzekał. Choć Agnieszka nie widziała nic złego w kolegach ani szefach. Zmęczyło ją ciągłe wysłuchiwanie narzekań i zerwała z nim.

– Jacek, ty zawsze wszystkich krytykujesz. Co oni ci zrobili?

– Agnieszka, naprawdę nie widzisz, jacy są wredni? Cieszą się, gdy coś ci nie wyjdzie dziwił się.

– Nie, nie widzę. Wręcz przeciwnie nasz zespół jest zgrany, pomagamy sobie. A szef to porządny człowiek.

– Nie znasz się na ludziach warknął. Dla ciebie wszyscy są święci. A tak się nie da żyć!

– Nie wiem, Jacek. Ja tego nie widzę. Chociaż każdy postrzega świat inaczej

Po takich rozmowach Agnieszka postanowiła zakończyć ich związek. Coraz bardziej ją irytował.

Były jeszcze przelotne znajomości nawet na wakacjach nad morzem poznała jakiegoś mężczyznę ale to wszystko było takie tymczasowe.

W ich dziale mieli już stałych klientów żony bogatych biznesmenów, nawet żona burmistrza miasta tu kupowała. Ale mężowie rzadko im towarzyszyli.

Agnieszka się nudziła w dzień powszedni klientów było mało. Dlatego zdziwiła się, gdy między wieszakami z sukienkami i bluzkami zauważyła przystojnego mężczyznę. Wyglądał na czterdzieści parę lat. Ciemne włosy odgarnięte do tyłu, uniesione brwi, ręce w kieszeniach. Chodził jak po wystawie sztuki, ale jego wzrok nie skupiał się na ubraniach, tylko co jakiś czas wracał do Agnieszki.

– Czego on tu szuka sam? Może wybiera sukienkę dla narzeczonej Ale jaki przystojny Zaraz wyjdzie pomyślała, i zrobiło jej się smutno. Ale on podszedł do kasy i, uśmiechając się, zapytał:

– Proszę mi powiedzieć, gdzie macie sukienki? Pochylił się, czytając jej identyfikator. Agnieszka?

Wyszła zza lady i wskazała dział z sukienkami, mając policzki czerwone jak maki. Cieszyła się, że idzie za nią i nie widzi, jak płonie.

– Co się ze mną dzieje? beształa się w duchu. Czy on naprawdę ma na mnie taki wpływ? Nie można przecież tracić głowy dla pierwszego lepszego!

Wskazała na sukienki:

– Tutaj i szybko wróciła do kasy.

W dziale byli sami koleżanka poszła na lunch, a w tygodniu klientów było mało. Ale ten mężczyzna nie dawał jej spokoju. Już wyobrażała sobie, jak siedzą w kawiarni i rozmawiają

– Przepraszam jego głos przerwał jej marzenia. Mogłaby mi pani pomóc?

– Tak, oczywiście. W czym?

– Wybrałem sukienkę dla mojej dziewczyny, ale boję się, że nie trafiłem z rozmiarem. Ma mniej więcej pani wzrost i figurę. Może pani przymierzy?

Agnieszka spojrzała na elegancką sukienkę w jego rękach. Znała ten model nowa kolekcja, kosztowała fortunę. Czarna, z włoskiego jedwabiu i ręcznie robionych koronek.

– Musi bardzo kochać swoją dziewczynę, skoro nie żałuje na nią pieniędzy przemknęło jej przez myśl. I zrobiło się jej smutno, gdy przypomniała sobie, jak jej były partner kupował kwiaty od babci w przejściu podziemnym.

– Dobrze, proszę poczekać odpowiedziała i zniknęła w przymierzalni.

Gdy włożyła sukienkę, nie mogła oderwać wzroku od lustra. Wyglądała olśniewająco podkreślała talię i biust. Wyszła, chcąc zobaczyć reakcję klienta. Jego zachwycony wzrok nie umknął jej uwadze.

– Pani wygląda bosko! wyrwało mu się. Cz

Rate article
Fajna Tajna
Chemia uczuć