**Dziennik Władzi**
Musisz w końcu odpocząć, ile można pracować, Władziu? Zupełnie nie jesteś sobą, gdzie ten twój płonący wzrok, gdzie twoje radosne usposobienie, którym zawsze zarażałaś innych? No rozwiódł się i rozwiódł z tym swoim matka dodała nieprzyzwoite słowo dobrze zrobiłaś, nie ma po co się męczyć.
Mamo, ale ja się nie męczę. Minął już rok od rozwodu, przyzwyczaiłam się. Córka nie pozwala się nudzić. A moja Danusia jest naprawdę dojrzała jak na swój wiek. Często zaskakuje swoją rozwagą, a przecież nie ma jeszcze dwunastu lat. To przez twoje czasopisma, które kupujesz. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce mówiła Władzia.
Zdecydowałyśmy z córką, że ruszamy nad morze.
Właśnie, Danusi też przyda się odpoczynek, jest przecież zdolna, w szkole ma same piątki, niech trochę odetchnie. Proponuję, żebyście pojechały nad morze. Na żadne sanatoria ani wycieczki nie mamy teraz pieniędzy, ale w pokoju gościnnym da się wynająć, dołożę wam nalegała matka.
Mamo, zgódź się usłyszała głos córki Władzia zwłaszcza że babcia nam pomoże. A może babciu, pojedziesz z nami? zaśmiała się. Rozumiesz, mamo, woda i słońce odżywiają rośliny, dzięki temu są silne i wytrzymałe. Tak samo my z tobą nabierzemy sił i zdrowia Danusia wyraźnie cytowała kogoś.
Boże, skąd ty to wszystko bierzesz, Danusiu?
No przecież czytam, to z czasopism babci. Poza tym, jeśli nie zauważyłaś, chodzę do szkoły śmiała się córka.
Zbliżał się urlop Władzi, więc postanowiła, że z córką jadą nad morze. Po ostatnim dniu pracy, wychodząc z biura, rzuciła:
Dziewczyny, pa pa, w końcu odpoczynek!
No to się wyluzuj, Władziu, opalaj się, pływaj i poznaj jakiegoś przystojniaka zażartowały koleżanki.
Zaczęły się przygotowania do wyjazdu. Pakowały walizkę. Wstąpiły do galerii, kupiły nowe stroje kąpielowe i szorty. Danusia z radości śpiewała:
To było nad morzem, szła po piasku, on patrzył na nią cytowała Danusia.
Córciu, o czym ty? Skąd znowu te słowa?
Mamo, czytałam w czasopiśmie.
Jeszcze za wcześnie na takie lektury, trzeba je wyrzucić powiedziała Władzia.
Mamo, zapomniałaś? Jest jeszcze internet.
To go odetnę.
No mamusiu, to już przemoc nad osobą zaśmiała się córka.
No to, osobo, pakuj swoje rzeczy odparła matka.
Mamo, a Weronka mi zazdrości, też chce nad morze. Nigdy tam nie była i nawet nie wie, jak to wygląda.
Rozumiem. Mają ciężko, mama jest niepełnosprawna, ojca nie ma. Wiem, jak im trudno powiedziała smutno Władzia. Może Weronka kiedyś dorośnie i jej się w życiu powiedzie. Wtedy pojedzie z mamą nad morze.
Może, ale kiedy to jeszcze będzie westchnęła córka.
W przeddzień wyjazdu siedziały wieczorem na kanapie i rozmawiały głównie o morzu, aż nagle Danusia rzuciła:
Mamo, a może tam spotkasz swojego wybranka?
Kogo? aż podskoczyła Władzia.
No wiesz, miłość twojego życia Jak to czytałam: To było nad morzem, gdzie koronkowa piana Właśnie z tej koronkowej piany wyłoni się twój przeznaczony
Danusiu, o czym ty myślisz? Ja nie myślę, a ty załamała ręce Władzia.
Oj, dobrze mamo, idę spać szybko zeskoczyła z kanapy i pobiegła do swojego pokoju.
Jechały pociągiem. Podróż trwała całą dobę. Władzia z córką cieszyły się, patrzyły przez okno, podziwiały mijane krajobrazy. Ostatni raz były nad morzem cztery lata temu, teraz radość je rozpierała.
Na dworzec przyjechały wieczorem, dojechały do pokoju gościnnego. Gospodyni powiedziała:
Dziewczynki, tu będzie wasza część, a w drugiej mieszka młody człowiek porządny chłopak, ma na imię Krzysztof.
Co nam do tego pomyślała Władzia i zaczęły się rozpakowywać.
Mamo, chodźmy nad morze zawołała córka rzeczy potem poskładamy, może się wykąpiemy
Władzi też się chciało, zwłaszcza że morze było blisko, widoczne zaraz za furtką.
Idźmy, wieczorem dobrze się pływa i nie opalimy, słońce już nie takie mocne zgodziła się.
Mamusiu, jakie to piękne paplała Danusia wreszcie jesteśmy nad morzem.
Zrzuciła klapki i wbiegła do wody, uśmiechała się z zachwytu, potem wyskoczyła, zdjęła szorty i bluzkę i znów pobiegła do wody. Fale leniwie przypływały i odpływały. Władzia zauważyła, że morska piana przy brzegu naprawdę jest koronkowa.
Wracały szczęśliwe, gdy już się ściemniało. Na werandzie stał przystojny mężczyzna, sącząc piwo z puszki. Gdy mijały go, Danusia nagle rzuciła:
Piwo zawiera toksyczne substancje, a nawet sole metali ciężkich
O, dobry wieczór odezwał się skąd u was taka wiedza?
Dobry wieczór przywitały się razem, a Danusia dodała: Trzeba więcej czytać i interesować się światem odparła dumnie i weszła do pokoju, za nią podążyła matka.
Krzysztof pomyślał:
A ja się martwiłem, że będzie nudno. Z taką sąsiadką na pewno nie zaznam nudy, proszę ją o tych toksynach.
Następnego dnia Władzia zaproponowała:
Może pójdziemy na wycieczkę, a nad morze wieczorem? Jeszcze się opalimy.
Dobrze, mamo, zgoda. Musimy poznać okolicę i zobaczyć, co tu jest ciekawego.
Wieczorem poszły na plażę. W tym czasie ludzi było już mniej. Od razu zauważyły swojego sąsiada, który w przeciwsłonecznych okularach leżał na leżaku i patrzył w dal.
Mamo, patrz, nasz sąsiad szturchnęła Władzię córka.
Podeszły bliżej, Krzysztof je zobaczył i przywitał się:
Dobry wieczór, jestem Krzysztof, a jak wasze imiona, piękne nieznajome?
Dobry, ja Danusia, a to moja mama Władzia wyprzedzi



