Najlepsza z kobiet

Danusia szykowała się do sanatorium. Była już na emeryturze, a starszy syn Wojtek kupił jej voucher i oznajmił:

Mamo, musisz pojechać i odpocząć. Nie podoba mi się, jak wyglądasz dawniej byłaś spokojniejsza i bardziej wypoczęta. Nie martw się o ojca, jakoś sobie poradzi. On cię nie docenia, to widzę. Teraz już rozumiem, że kocha tylko siebie i żyje dla siebie. Zwłaszcza od kiedy ja i Maciek wyprowadziliśmy się z domu. On też tak myśli.

Oj, Wojtku, masz rację. A ja myślałam, że wy moi synowie niczego nie zauważacie. Dziękuję, kochanie. Oczywiście pojadę i odpocznę. Kiedy jeszcze będę miała taką okazję? uśmiechała się, dziękując synowi.

Jak tylko zechcesz, Maciek obiecał, że następnym razem on ci kupi voucher zaśmiał się Wojtek.

Jacy wy jesteście wspaniali! Najlepsi synowie pod słońcem! przytuliła go i pocałowała w policzek.

Mamo, ty też jesteś najlepsza. Pamiętaj, że ja i Maciek zawsze stoimy po twojej stronie. Jeśli coś, zawsze pomożemy. Na kogo masz jeszcze liczyć? Tylko na nas mówił zadowolony syn. Dobrze, jadę już do domu, na ojca nie czekam, nie mam czasu, jeszcze Tadzia z przedszkola odebrać. Pozdrów ojca machnął ręką i wyszedł.

Danusia z Grzegorzem mieszkali we wsi w swoim domu. Pobrali się dawno i z miłości. Żyli normalnie, wychowali dwóch synów i wypuścili w świat. Teraz byli sami, ale jakoś niezauważalnie ich życie się zmieniło, a raczej mąż stał się inny.

Danusia była już dwa lata na emeryturze, a Grzegorz wciąż pracował. Miała teraz więcej wolnego czasu wcześniej praca, gospodarstwo, trzymali prosiaka i kury.

Grzegorz dawno już nie pomagał w domu wracał z roboty, jadł i szedł na kanapę. Dbał czasem o dom, tu przybije, tam poprawi.

Danusia pojechała do miasta do centrum handlowego i kupiła dwie sukienki i koszulę. W końcu jedzie do sanatorium, a jej garderoba dawno się nie odświeżała. Miała jeszcze rzeczy, w których chodziła do pracy, myślała, że będzie je nosić na emeryturze. A tu taka okazja sanatorium. Stała przed lustrem, przymierzając nowe zakupy, a mąż patrzył i w końcu rzucił obojętnie:

Kręć się przed lustrem, nie będziesz ładniejsza. Kto tam na ciebie spojrzy? Komu jesteś potrzebna?

Nie sądź po sobie. Kupiłam nowe rzeczy nie po to, żeby ktoś na mnie patrzył. To po prostu nie wypada jechać między ludzi w starych szmatach odparła żona.

No tak, “między ludzi” zaśmiał się szorstko. Wsiową byłaś i wsiową zostaniesz.

A ty niby taki miejski. To po co się ze mną żeniłeś?

No tak, od razu “po co”. Młody byłem, głupi, to i ożeniłem się odpowiedział tonem, który miał ją urazić.

Ale Danusia dawno już przywykła do jego złośliwości. Grzegorz z wiekiem stał się przykry, wiecznie niezadowolony ze wszystkich, nie tylko z żony. Co nie zmieniało faktu, że wciąż lubił ładne kobiety i żadnej nie przepuścił. Żona podejrzewała, że mąż jej nie dochowuje wierności, ale nigdy tego nie widziała. Nie śledziła go to nie w jej stylu.

Facet, jeśli chce zdradzić, żadna siła go nie powstrzyma. I tak znajdzie sposób tak Danusia podchodziła do sprawy.

Oczywiście zabolało, kiedy mąż tak powiedział, gdy przymierzała nowe sukienki. Schowała rzeczy do szafy i wyszła do kuchni. Miała zajęcia, a przy pracy mogła pomyśleć, wspominać, pomarzyć.

Danusia była urodziwą kobietą. W młodości prawdziwa piękność, teraz też miała wdzięk, choć bardziej stateczny. Nigdy nie dbała specjalnie o urodę żadnych salonów, maseczek, masaży. Uważała, że jest już starszą panią emerytką. Tak sobie myślała. Ale z boku wciąż wyglądała bardzo przyjemnie.

Grzegorz się zmienił, oddalił od żony. Kiedyś przystojny, teraz wyglądał na zmęczonego i postarzałego. Danusia robiła obiad i myślała:

Staliśmy się z mężem obcymi ludźmi. Nawet mi już pieniędzy nie daje. A ja gotuję, sprzątam, pierzę, czasem mu coś kupię. Dlaczego tego nie widzi? Chyba w ogóle mnie nie zauważa patrzy na mnie jak na mebel. A przecież jestem kobietą, też chcę uwagi. Śpimy już w osobnych pokojach… wyszła na podwórko nakarmić prosiaka.

Grzegorz faktycznie taki był. Kiedy przestała go obchodzić żona, sam tego nie zauważył. Za to patrzył na inne kobiety i lubił, gdy któraś z nim flirtowała. Potem mógł i zdradzić. Sumienie go nie gryzło.

Żona wiedziała i myślała:

Innym poświęca uwagę, żartuje, śmieje się, przytula nawet przy mnie. A mnie nie szanuje.

Danuś, twój Grześ znów latał do miasta, ma tam jakąś zalotnicę mówiła sąsiadka Hela całkiem serio.

A skąd wiesz, świecę trzymałaś? spytała Danusia.

Ja nie, ale pracuję z nim i widzę. Przyjechała do nas jakaś Magda z kontrolą w biurze, młoda, urodziwa. Twój Grześ chodził koło niej jak paw, potem zawiózł do kawiarni. Resztę się domyślasz. Baby w pracy mówią, że teraz często bierze wolne, niby “do miasta”.

No i co ja zrobię, niech bierze odpowiedziała Danusia obojętnie, choć w środku wszystko w niej kipiało. Nie chciała tego pokazywać sąsiadce.

Ta aż się zdziwiła:

Jakaś ty obojętna, Danuś. Ja bym tak nie dała rady. Dałabym mu nauczkę…

Danusi oczywiście było przykro słuchać takich rzeczy. Jeszcze gorzej znosiła obraźliwe słowa męża, z którym przeżyli tyle lat. Przecież kiedyś się kochali.

Danusia wyjechała do sanatorium. Szybko weszła w tamtejszy rytm, zaprzyjaźniła się z współlokatorkami, razem chodziły na zabiegi, obiady, kolacje. Wszystko jej się tam podobało.

Nawet nie przypuszczałam, jak tu przyjemnie i spokojnie. Totalnie zapomniałam o mężu myślała, kładąc się spać.

Po trzech dniach podszedł do niej przystojny mężczyzna.

Dobry wieczór przywitał się. Jestem Mateusz, a pani?

Jaki sekret uśmiechnęła się. Danusia podDanusia popatrzyła na Grzegorza klęczącego przed nią, poczuła, jak w sercu topnieje lód, i pomyślała, że może jednak pierwsza miłość nigdy tak do końca nie umiera.

Rate article
Fajna Tajna
Najlepsza z kobiet