Niebiologiczny Ojciec

OBCY OJCIEC.

Mała Ania od zawsze wiedziała, że mama przyniosła ją w fartuchu. Dobrotliwe sąsiadki, które zdawały się żyć na ławce pod blokiem, wyjaśniły to odpowiednio.

Ania wyobrażała sobie swoją drobną, niewysoką mamę, Bożenkę, niosącą w fałdach odświętnej sukni nie wiadomo skąd samą Anię.

To dlatego, że nie masz tatusia! oznajmiła z powagą Krysia, mieszkająca nad mieszkaniem, w którym Ania żyła z mamą. Jesteś bez ojca!

Jak to? zdziwiła się Ania.

A tak! Mamusia ciebie nagulała! Nie masz taty! A ja mam! i Krysia spojrzała na koleżankę z dumą.

No i co z tego? zdziwiła się Ania. Ja mam babcię i dziadka! A ty nie masz.

Cha! Babcia z dziadkiem to nie to samo! Kobieta musi mieć faceta! Bez faceta jest niepełna! Tak mówi moja mama!

Wieczorem, po kolacji, Ania jak zwykle usiadła obok mamy na kanapie. Miały taki zwyczaj wieczorem siedzieć razem, zajmować się swoimi sprawami i rozmawiać. Mama była rękodzielniczką. Ciągle coś robiła: szyła, dziergała, haftowała. Ania, patrząc na nią, też się wciągała: robiła bransoletki z koralików, układała obrazy z diamentowej mozaiki albo lepiła zwierzątka z plasteliny.

Mamo, a tata musi być? zadała palące pytanie Ania, nasłuchując odgłosów z mieszkania nad nimi. Tam zaczynał się codzienny koncert, jak nazywała to babcia Ani, Wanda Leokadiowna. Urządzał go ojciec Krysi, wujek Jurek. Po tonie głosów można było zgadnąć, w jakim był stanie. Jeśli wrzeszczał tylko wujek Jurek, a żeńska część mieszkania kwiliła, znaczyło to, że mężczyzna był pijany. Jeśli krzyki słychać było z obu stron, oznaczało to, że wujek Jurek był trzeźwy, a to go doprowadzało do szału.

Skoro żyjemy bez taty, to znaczy, że nie jest konieczny uśmiechnęła się Bożena, gładząc córkę po głowie i też nasłuchując odgłosów z góry.

A Krysia mówi, że kobieta bez mężczyzny jest niepełna…

Słoneczko, każdy ma swoje sposoby na udowadnianie sobie ważności. A nam źle razem?

Nie pokręciła głową Ania. Naprawdę dobrze im się żyło. Mama pracowała jako księgowa w dużej firmie, zarabiała całkiem nieźle. Co weekend chodziły gdzieś razem: do kawiarni, kina, teatru, parku albo po prostu na zakupy. Każde lato spędzały nad morzem, a na Nowy Rok jeździły do wsi, gdzie mieszkała przyjaciółka mamy, ciocia Kasia. U cioci Kasi było troje dzieci, a każdej zimy ich tata, mąż cioci Kasi, robił w podwórku wielką górę, z której dzieci z radością zjeżdżały.

Koncert na górze przybierał na sile. Wyklinanie, którym darł się wujek Jurek, słychać było pewnie w całym bloku. Po pół godzinie mama, uśmiechając się do Ani, poszła do przedpokoju. Koncert zbliżał się ku końcowi. Z góry trzasnęły drzwi i rozległy się szybkie kroki. Bożena otworzyła drzwi i do mieszkania wpadła ciocia Ewa z Krysią.

Zamknij szybko! wrzasnęła do Bożeny, ale ta i tak wiedziała, co robić. W drzwi zadudniło.

Bożka! Otwieraj! ryczał pijacki głos. Otwieraj, bo drzwi wywalę! Gdzie ta s***? Wychodź! Nogi ci połamię!

Jeśli natychmiast nie pójdziesz, wezwę policję! spokojnie odparła Bożena. Przywykła już do takich gróźb. Sąsiad wiedział, że nie są puste. Bożena już kilka razy wzywała patrol. Miał ostatnie ostrzeżenie. Jeszcze raz i pójdzie siedzieć.

Nie trzeba, Bożka! wpadła do przedpokoju Ewa. Przecież go zamkną!

Już dawno powinien być za kratkami! Bożena poszła do kuchni nastawiać czajnik.

Co ty? Jak bez faceta? dreptała za nią Ewa. Tobie to niby dobrze samotnej?

Bożena zatrzymała się i spojrzała na sąsiadkę. Brudny szlafrok rozdarty, włosy potargane, oczy gorączkowo błyszczą, pod jednym z nich narasta siniak.

Nie jestem samotna, Ewka. Mam córkę. I nie mam siniaków. I nie nocuję u sąsiadów.

Znalazłaś czym się chwalić! prychnęła Ewa. Twoja córka rośnie bez ojca. Nie wiadomo, co z niej wyrośnie bez męskiej ręki! A siniaki… Biję znaczy kocha! Zresztą, kochają się biją się! Dzisiaj się pokłóciliśmy, ale jutro on mnie tak kochać będzie!!! A ty tak i będziesz spała sama w zimnym łóżku!

Bożena pokręciła głową. Ten sam dialog. Te same wymówki.

Ania poszła do pierwszej klasy, kiedy u mamy pojawił się wujek Marek. Wujek Marek był niskiego wzrostu, ale krępy. Mało mówił, był spokojny i poważny. Na początku Ania bała się, że mama o niej zapomni wszechwiedząca Krysia oświeciła koleżankę.

Cha! Skąd pewność, że ten wujek Marek będzie ci ojcem? Nie jesteś jego córką! Facetom obce dzieci nie są potrzebne! Teraz twojej mamie zrobi dziecko i koniec! Albo będziesz niańką i służącą, albo do domu dziecka cię wyślą! Rodzony tata kocha, a obcy obcy i tyle.

Krysia! ryczał w tym czasie z balkonu pijany wujek Jurek. Gdzie ty, szczeno? A nuż, do domu! Naczynia nieumyte, w domu nieposprzątane! Chcesz, żeby mamusia po robocie to wszystko robiła?

Wujek Jurek już od miesiąca nie pracował. Nowej pracy nie mógł znaleźć i zalewał smutek od rana. Krysia pośpiesznie zniknęła w klatce.

Ale wujek Marek, wbrew przepowiedniom Krysi, traktował Anię lepiej niż dobrze. Pracował jako inżynier w tej samej firmie co mama Ani. Miał duże, piękne auto, którym teraz woził je w weekendy do kawiarni, kina, teatrów, parków i na zakupy. Tym samym autem jeździli też nad morze i na wieś do przyjaciółki mamy na Nowy Rok.

Wujek Marek bawił się z Anią, kupował jej zabawki i ładne sukienki, bronił, gdy podwórkowi chuligani próbowali ją zaczepiać, a wieczorami siadał z nimi na kanap

Rate article
Fajna Tajna
Niebiologiczny Ojciec