Bez wyjścia

Na drugim roku studiów Krzysztof zakochał się w uroczej jasnowłosej Zosi, która uczęszczała na zajęcia w równoległej grupie. Jej delikatny rumieniec na policzkach i ciepłe spojrzenie dużych szarych oczu nie dawały mu spokoju. W końcu na jednej z imprez studenckich mieli okazję się lepiej poznać zaprosił ją do tańca.

Świetnie tańczysz powiedział, a Zosia wybuchnęła śmiechem.

Przecież to nic trudnego, wystarczy ruszać się szybciej odparła z uśmiechem, bawiąc się znakomicie.

Wkrótce zaczęli się spotykać. Ich burzliwy romans zakończył się ślubem. Mieszkali w akademiku, oboje jeszcze studiowali, ale jakoś dawali sobie radę z czasem dostali wspólny pokój. Niedługo potem w pokoju pojawiło się łóżeczko dziecięce. Zosia była w ciąży.

Krzysiu, jak sobie poradzimy z nauką, gdy urodzi się nasz synek? Tylko jeden pokój Może powinnam wziąć urlop dziekański? Szkoda, wtedy ty skończysz studia wcześniej.

Zosiu, nie martw się na zapas. Jak synek się urodzi, wtedy się zastanowimy. Nie jesteśmy pierwsi ani ostatni w takiej sytuacji. Inni studenci też jakoś wychowują dzieci. Marek z mojej grupy ma bliźniaki i daje radę.

Nadszedł czas Zosia urodziła ślicznego chłopca, któremu dali na imię Tomek. Krzysztof i Zosia nie mogli się nim nacieszyć. Pierwsze miesiące były trudne, ale mieli szczęście Tomek był spokojnym dzieckiem, pozwalał rodzicom wysypiać się i nie sprawiał kłopotów.

Chodzili na zajęcia na zmianę, przygotowywali się do egzaminów. Zosia ostatecznie zrezygnowała z urlopu dziekańskiego. Gdy Tomek chorował, przyjeżdżała jej mama z pobliskiej wsi i pomagała w opiece.

Zosiu, może zabierzemy Tomka do nas? proponowała matka, lecz oni odmawiali.

Nie, mamo, jakoś sobie poradzimy. W razie czego znowu cię wezwiemy.

Tak oto oboje skończyli studia. Wydawało się, że trudności związane z wczesnym rodzicielstwem powinny wzmocnić ich związek, ale tak się nie stało. Zosia odziedziczyła po babci mieszkanie w Warszawie, więc przeprowadzili się tam, oboje już pracowali. Tomek chodził do przedszkola.

Kiedy zaczęły się problemy, Krzysztof nie mógł zrozumieć, co się dzieje. Zosia stała się zimna, coraz trudniej im się było porozumieć. Zastanawiał się:

Czy naprawdę się kochaliśmy, kiedy braliśmy ślub, czy tylko wzięliśmy sympatię za miłość? A może trzymamy się razem tylko ze względu na Tomka? Chcę uratować naszą rodzinę, choćby dla niego. Teraz łączy nas tylko miłość do syna i odpowiedzialność za niego.

Nie wiedział, co myśli Zosia. Ona zakochała się w innym mężczyźnie tak bardzo, że gotowa była odejść od męża, ale nie miała dokąd zabrać syna. To było jej mieszkanie, a jej nowy partner, Jakub, nie miał własnego lokum. Pewnego dnia oznajmiła:

Krzysiu, musimy się rozwieść. Kocham kogoś innego, a ty jesteś dla mnie tylko ojcem Tomka. Tak nie może dalej trwać.

Ale nie jestem gotowy na takie zmiany. A co z Tomkiem? Myślałaś o nim? odpowiedział zaskoczony.

Myślę o nim ciągle i uważam, że tak będzie lepiej.

Jak lepiej? Żeby wychowywał go obcy facet zamiast jego własny ojciec? O czym ty mówisz? oburzył się.

Nasz syn rośnie i niedługo wszystko zrozumie. Jak długo mamy udawać szczęśliwą rodzinę? spokojnie odparła.

Mamy normalną rodzinę, oboje kochamy Tomka! zaprotestował.

Kochamy syna, ale już nie siebie nawzajem. To nie jest normalne.

Krzysztof rozumiał, że ma rację rozumiał to głową, ale nie sercem. Wiedział, że Zosia po rozwodzie chce zatrzymać syna przy sobie. Dla niego to było nie do zniesienia kochał Tomka ponad wszystko. Chociaż zdawał sobie sprawę, że Zosia jest świetną matką, odmawiał zgody na rozwód:

Nie chcę, żeby Tomek miał nowego tatusia.

Krzysiu, przecież ty zawsze będziesz jego ojcem! Rozwód dotyczy nas, nie jego. Z dziećmi się nie rozwodzi.

Nie rozwodzi się, masz rację. Ale ja nie będę mógł czytać mu bajek na dobranoc, układać puzzli, sprawdzać lekcji. Co to za ojcostwo na odległość? Jeśli chcesz budować nowe życie, wiedz, że nie oddam ci syna! wybuchnął i wybiegł z mieszkania, by ochłonąć.

Szedł ulicami Warszawy, próbując zebrać myśli. Rozważał:

Co ja mogę zrobić? Groziłem, że nie oddam syna, ale sąd zawsze stoi po stronie matki. Zosia ma mieszkanie, dobrą pracę Czy mam prawo odbierać siedmiolatkowi matkę?

Błąkał się do późna, ale nie znalazł rozwiązania. Jedyna opcja nie zgadzać się na rozwód i przekonać Zosię, że powinni zostać razem dla dobra Tomka. Gotów był nawet na osobne życie, byle syn miał wrażenie pełnej rodziny. Gdy Tomek dorośnie, sam zrozumie. Postanowił porozmawiać z żoną.

Zosiu, zgadzam się na rozwód tylko pod warunkiem, że Tomek zostanie ze mną.

Zosia nagle krzyknęła:

Więc szantażujesz mnie naszym synem? Wcale nie zależy ci na dziecku, tylko na tym, by mnie zniszczyć!

Kłócili się głośno, wykrzyczeli wszystko, co mieli na sercu. W końcu ucichli. Od tej pory nie rozmawiali komunikowali się przez Tomka.

Synku, zapytaj mamy, gdzie mój sweter.

Tomek, powiedz tacie, żeby cię odebrał ze świetlicy, ja dziś zostanę dłużej w pracy.

Choć Krzysztof starał się ignorować napiętą atmosferę, sytuacja stawała się coraz trudniejsza. Widział, że Tomek nie rozumie, co się dzieje między rodzicami. Zosia tłumaczyła mu, że się pokłócili.

Jak wytłumaczyć siedmiolatkowi, że przestaliśmy się kochać, ale nie możemy się rozstać, bo oboje go kochamy? Z drugiej strony tak dalej być nie może. To nie jest życie. W tej walce o Tomka posunęliśmy się za daleko, a on może stać się nerwowy. Już teraz jest cichszy i bardziej zamknięty.

Po pracy poszedł do matki.

Cześć, mamo.

Boże, jak ty wyglądasz? Schudłeś, poszarzałeś

Tak, mamo.

Rate article
Fajna Tajna
Bez wyjścia