**Dziennik osobisty**
Młodziutka dziewczyna, Danuta, zaczęła pracę jako sekretarka w firmie budowlanej. Nie dostała się na studia po szkole, bo ojciec ciężko chorował, a matki nie było zmarła przy porodzie. Wychowywał ją sam ojciec. W szkole uczyła się francuskiego, który bardzo jej się podobał. Chodziła na dodatkowe kursy, później sama doskonaliła język. Miała nadzieję, że kiedyś się przyda.
**Miłość bez wzajemności**
Gdy pierwszy raz zobaczyła swojego szefa, Roberta Nowaka, zamarła. Wszedł do recepcji rano, uprzejmie się przywitał, spojrzał na nową pracownicę i zniknął w gabinecie.
Boże, jaki przystojny mężczyzna! pomyślała, a potem się zawstydziła. Co ja wygaduję? Robert Nowak to mój szef, starszy ode mnie i żonaty.
Miał czterdzieści lat, był wysoki, przystojny, o aksamitnym głosie i błękitnych oczach. Wezwał ją do gabinetu, wydał polecenia, a ona tonęła w jego spojrzeniu, zachwycona tym głosem. W końcu skinęła głową i wybiegła, oszołomiona.
Nie wolno mi tak myśleć. Przyszłam tu pracować. Szef ma żonę i wszyscy mówią, że ją uwielbia.
Robert rzeczywiście kochał swoją żonę, Ewę. Nie mieli dzieci, ale byli ze sobą szczęśliwi. Koleżanki z pracy szeptały:
Co on w niej widzi? Taka szara myszka, ubiera się byle jak, dzieci mu nie dała. A on? Prawdziwy przystojniak!
Ewa była zwyczajną kobietą, skromną, ale dla Roberta nie istniała żadna inna. Próbowały go uwodzić, ale pozostał niewzruszony.
Danuta słuchała tych rozmów i w ukryciu kochała Roberta. Marzyła, że kiedyś ją zauważy, zrozumie, jak bardzo go kocha.
Będziemy razem, urodzę mu dziecko. Nie chcę burzyć jego małżeństwa, ale mogę mieć jego dziecko. Boże, jak ja go kocham! te marzenia wciąż ją prześladowły.
Robert stał się jej jedynym, niespełnionym marzeniem. On traktował ją jak dobrą pracownicę. Raz podarował jej kwiaty w jej urodziny. To ją uszczęśliwiło.
**Przypadkowe spotkanie**
Minęło dwadzieścia lat. Nagle spotkała go na ulicy i początkowo nie poznała. Siwy, szedł powoli, zgarbiony. Z tamtego przystojnego mężczyzny nic nie zostało. Serce Danuty waliło, usta wyschły, nogi zdrętwiały, ale on jej nie zauważył.
Co się z nim stało? Czy na to zasłużył? wyszeptała, patrząc za nim.
Odkąd pochował żonę, zupełnie się załamał usłyszała głos starszej kobiety. To mój sąsiad. Pije, samotny. Tylko sześćdziesiąt dwa lata ma, a wygląda gorzej niż ja.
A pani kim mu jest? spytała staruszka.
Nikim westchnęła Danuta i odeszła.
Nie mogła przestać o tym myśleć. Nie spała, wspomnienia wracały. Jej jedyna miłość znów do niej wróciła.
**Szczęśliwy wyjazd do Francji**
Danuta pracowała u Roberta trzy lata, nigdy nie okazując uczuć. Aż pewnego dnia powiedział:
Jedziemy do Francji na negocjacje. Ty znasz francuski, ja nie. Przygotuj się.
Nie miał pojęcia, jak bardzo ją ucieszył. Marzyła, że będą sami.
Negocjacje się udały, a przed powrotem Robert zaproponował kolację w restauracji.
Świetnie ci poszło powiedział.
Siedzieli długo, Robert się upił. Danuta pomogła mu dojść do pokoju. Nagle wziął ją za ręce, przyciągnął.
Dziękuję, kochanie szeptał, całując ją.
Nie mogła się oprzeć. Choć wiedziała, że to źle, dała się ponieść. Nazywał ją Ewą, ale nie miało to już znaczenia.
Rano przyszedł zmieszany.
Przepraszam. To nie powinno się zdarzyć.
Nic się nie stało odpowiedziała spokojnie. Nikt się nie dowie.
**Czekając na cud i odejście**
Wróciła do codzienności, ale nie zapomniała tej nocy. Choć nazwał ją innym imieniem, kochała go tak samo.
Pewnego dnia odkryła, że jest w ciąży.
Boże, noszę w sobie jego dziecko! myślała z radością.
Ale wieczorem zrozumiała:
Nikt nie może się dowiedzieć, zwłaszcza Robert. Kocha żonę. Nie zburzę ich małżeństwa. Zrezygnuję z pracy.
Robert był zaskoczony, gdy przyniosła wypowiedzenie.
Dlaczego? Pracujesz świetnie.
Wychodzę za mąż i wyjeżdżam.
Gratuluję! uśmiechnął się, dając jej premię.
Posmutniała. Mógł ją zatrzymać, ale nie zrobił tego.
Ojciec przyjął wiadomość o ciąży ze spokojem. Choć był chory, wspierał córkę.
Danuta urodziła syna, Krzysztofa. Gdy skończył siedemnaście lat, spotkała Roberta na ulicy. Zastanawiała się, czy powiedzieć synowi prawdę.
Nie może umrzeć samotnie. Ma syna.
**Nie powinien żyć sam**
Zapukała do jego drzwi. Otworzył zaniedbany, siwy mężczyzna.
Danuta? Pamiętam cię. Wejdź. W mieszkaniu panował bałagan. Ewa odeszła, a ja nie potrafię bez niej żyć.
Przestań się użalać. Nie jesteś sam. Masz syna. I mnie.
Spojrzał na nią zdumiony.
Syna?
Wytłumaczyła wszystko. Jak go kochała, jak urodziła ich dziecko i wychowała sama.
Nie pozwolę ci tak umrzeć.
Robert był w szoku.
Mam syna? To prawda?
Przytulili się. Następnego dnia przyszła z Krzysztofem. Robert wyglądał lepiej, ubrał się elegancko.
Witaj, ojcze powiedział Krzysztof, ściskając go.
Robert upadł przed Danutą na kolana.
Dziękuję ci.
Już dawno ci wybaczyłam.
Teraz żyją razem. Robert odżył, Krzysztof studiuje medycynę.
Trzeba żyć teraźniejszością mówi Robert. Dzięki tobie to zrozumiałem.



