Dziś muszę opowiedzieć o czymś, co zmieniło moje życie. Trzy miesiące temu błagałem żonę o rozwód dla innej kobiety. Milcząco się zgodziła. Dopiero teraz zrozumiałem dlaczego.
Dzisiaj w końcu porozmawiam z Kasią. Muszę to zrobić, moja droga mówiłem do mojej ukochanej Ani, ściskając jej dłonie. Tylko się nie denerwuj, proszę. Nie chcę żadnych kłótni.
Ania spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
Te ciągłe obietnice już mnie zmęczyły, rozumiesz? To samo od miesięcy. Jesteśmy razem od dawna czas podjąć decyzję. Jeśli nie zamierzasz zostawić żony, powiedz to od razu. Wtedy zakończymy tę mękę.
Nie mów tak! Już dawno wybrałem ciebie. Po prostu okoliczności
Grzesiu, nie jestem naiwną dziewczynką. Ładne słowa mnie nie przekonają. Odchodzę. W jej oczach zabłysły łzy. Mówiła to z bólem, ale nie widziała innego wyjścia.
Poczekaj! Dzisiaj wszystko załatwię. Obiecuję. Przytuliłem ją mocno. Miała rację czas skończyć to rozdwojenie.
Wróciłem do domu późno, jak zwykle. Teściowa pewnie już spała, a Kasia siedziała na kanapie, popijając herbatę i oglądając serial. Wszystko wyglądało normalnie.
Dobry wieczór powiedziała cicho. Znowu pracowałeś do późna?
Kasiu, musimy porozmawiać. Teraz.
Dobrze, tylko zrobię ci herbatę.
Nie trzeba, już jadłem. Usiadłem obok niej.
Jesteśmy razem prawie trzydzieści lat. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci, które już mieszkają za granicą. Przeszliśmy przez wiele, zawsze się wspierając.
Kasia patrzyła na mnie uważnie, jakby studiowała każdą zmarszczkę na mojej twarzy.
Uczucia wygasły. Został tylko szacunek, ale to za mało. Masz kogoś? spytała spokojnie, jakby pytała o pogodę.
Tak przyznałem się. To trwa od dwóch lat. To prawdziwa miłość. Nie planowałem tego, ale
Czy jesteś z nią szczęśliwy?
Tak odpowiedziałem szczerze.
Zapadła cisza. Ciężka, dusząca.
Kocham inną. Chcę rozwodu powiedziałem stanowczo.
Dobrze odparła krótko. Nie zmusisz serca. Nie powiem, że tego nie przeczuwałam, ale każde twoje słowo to jak nóż w serce.
Kasiu, nie drążmy tego. I tak nie wytłumaczę, jak do tego doszło
Podpiszę wszystkie papiery, ale pod jednym warunkiem.
Jakim?
Mama ma wkrótce urodziny. Proszę cię zaczekajmy do po święcie. Skończy siedemdziesiąt lat. Nie zasługuje na nasze kłótnie w takim dniu.
Zgoda. Szanuję twoją matkę, to oczywiste.
To nie wszystko.
Uniosłem brwi zaskoczony.
Chcę, żeby te ostatnie tygodnie były dla niej piękne. Niech będzie szczęśliwa, zanim przyjdzie smutek.
Jak to sobie wyobrażasz?
Zachowujmy się przy niej, jakby u nas wszystko było idealnie. Gra rodzina jak z obrazka.
Kasiu, to trochę przerwała mi. Kwiaty, wspólne śniadania, śmiech. Tylko dwa i pół miesiąca.
Choć niechętnie, zgodziłem się. Nie krzyczała, nie robiła scen. Więc i ja mogłem wyjść jej naprzeciw.
Dogadaliśmy się. Dwa i pół miesiąca.
Sprawa była przesądzona. Teraz tylko musiałem przekonać Anię.
Następnego dnia zaprosiłem ją na obiad.
Poprosiłem Kasię o rozwód. To najlepsza wiadomość od roku! ucieszyła się Ania. W końcu! Kiedy się wprowadzisz? Może w ten weekend?
Nie skończyłem. Z Kasią umówiliśmy się, że formalności zaczniemy po urodzinach teściowej za dwa i pół miesiąca.
Co za bzdura, Grzesiu? To się nigdy nie skończy!
Po pierwsze, nie krzycz. Po drugie, zrozum szanuję ją. To jej święto.
A mnie spytałeś? Może ja się nie zgadzam? Nie jestem twoim zapasowym planem!
Ania wściekła się. Widać było, że już knuje plan.
Dobrze, rób, jak chcesz. Ale ja też stawiam warunek. Przez ten czas w ogóle się nie widzimy. Żadnych spotkań.
Kochanie, po co to wszystko?
Myślisz, że jestem głupia? Koniec z twoim siedzeniem na dwóch krzesłach.
Wstałem.
Dobrze. Akceptuję twój warunek. Ale teściowa zasługuje na godne święto. Zobaczymy się za trzy miesiące. Kocham cię.
Wyszedłem. Ania nie pobiegła za mną. To było dobre. Wkrótce będę wolny i zacznę nowe życie.
Teraz czas na spełnianie obietnic wobec Kasi. Idealna rodzina oznaczała kwiaty, drobne gesty. Starałem się.
Kolejne tygodnie upływały jak w bajce. Grałem rolę wzorowego męża, ale coś zaczęło się zmieniać.
Zięciu, ależ ty masz dar do toastów! śmiała się teściowa. Dawno tak się nie bawiłam!
Widać było, jak mnie uwielbia.
Jedźmy na weekend w góry! Drewniana chata, ognisko.
Wspaniały pomysł! zawołała teściowa.
Słuchaj szepnąłem do Kasi nie rób sobie nadziei. Nic się nie zmieni. Moja decyzja jest ostateczna.
Uśmiechnęła się tylko zagadkowo. To mnie zaniepokoiło.
Z czasem coraz rzadziej myślałem o Ani. Wcześniej nie było dnia bez telefonu, a teraz? Cisza. I jakoś lżej. Jakbym wracał do siebie.
Grzesiu, włóż zupę do lodówki, trochę się położę.
Jesteś blada Wszystko w porządku? spytałem zaniepokojony.
Wszystko dobrze, nie martw się
Nie dokończyła, bo zemdlała.
Kasia! Kasia!
Podbiegłem, cuciłem ją. Otworzyła oczy.
To tylko zawroty głowy Pewnie ciśnienie.
Jesteś biała jak ściana! Jedziemy do szpitala!
Nie panikuj uśmiechnęła się słabo. Bądź bohaterem i po prostu pomóż mi do łóżka.
Wziąłem ją na ręce i zaniósł do sypialni.
Odpocznij. To pewnie przez stres.
Stres to nasza specjalność próbowała żartować, ale wyszło kiepsko.
Nie wierzę ci.
Zgasłem światło i wyszedłem.
W kolejnych dniach zacząłem się o nią naprawdę martwić. Nie dla pozor



