**Kobieca przewrotność**
Do dziś Damian pozostaje singlem. Miał poważne zamiary, by się ożenić, ale nigdy nie zrozumiał logiki swojej narzeczonej.
Kiedy oświadczył się Jadzi, byli razem już prawie rok. Pierwsze namiętności nieco przygasły, i Damian w końcu poczuł, że to właśnie ona jest tą jedyną kobietą, którą chce mieć u boku przez całe życie.
Jadzia, wyjdź za mnie powiedział stanowczo, klękając na jedno kolano z otwartym pudełeczkiem, w którym lśnił pierścionek, i z ogromnym bukietem róż w drugiej dłoni.
Jadzia nie była całkiem zaskoczona wyczuwała, że to się zbliża ale i tak się ucieszyła.
Oczywiście, kochanie odparła bez wahania.
Była piękną dziewczyną, a Damian jej dorównywał wysoki, przystojny, z wysportowaną sylwetką, krótką fryzurą i zawsze ubrany w sportowym stylu.
Chcę, żebyś urodziła córeczkę, taką jak ty uśmiechnął się.
Z przyjemnością! rozbawiła się Jadzia.
Rozpoczęły się przygotowania do ślubu. Damian nawet nie przypuszczał, ile to wymaga zachodu.
Jadzia, to przecież tylko ślub, nie wojna mówił, gdy ciągnęła go po sklepach. Nie miałem pojęcia, że tyle z tym zachodu.
Okazało się, że nie da się obejść bez welonu, obrączek, butów, sukni, wstążek, pończoch i Bóg wie czego jeszcze. A on myślał, że to proste: oświadczyny, pierścionek, urząd stanu cywilnego i po sprawie.
W końcu Jadzia się uspokoiła, a do ślubu zostało jeszcze trochę czasu. Damian odetchnął z ulgą, aż tu nagle wróciła z pracy i rzuciła:
Damian, szef wysyła mnie na tygodniowe szkolenie, i to na drugi koniec kraju. Będziemy musieli się rozstać na chwilę. Może nawet lepiej sprawdzimy nasze uczucia przed ślubem.
Świetny moment, ten twój szef. Nie wie, że mamy ślub? burknął niezadowolony.
Wie, ale to nie w dzień ślubu. Zostały jeszcze trzy tygodnie. Poza tym, to nie wycieczka po szkoleniu czeka mnie awans i lepsza pensja. A pieniędzy nam przyda.
A jak będę w drodze, za tobą będzie patrzyła Kinga dodała po chwili.
Tylko mi jeszcze twojej Kingi brakuje! Ona i tak jest wszędzie! zdenerwował się. Nie ufasz mi?
To moja sprawa, czy ufam, ale nie zostawię cię samego to byłoby nierozsądne. Kinga cię dopilnuje.
Kinga, przyjaciółka Jadzi i jej przyszła druhna, znały się od podstawówki. Damian jej nie znosił. Nie dlatego, że nie była ładna przeciwnie, zgrabna blondynka ale była wszędzie razem z nimi. Jadzia ciągle ją zabierała, co go irytowało. Do tego Kinga często przychodziła na kolację, a czasem zostawała nawet na noc w drugim pokoju.
Damian czasem żartował:
Mam nadzieję, że Kinga nie będzie z nami spać w naszą noc poślubną?
Odprowadził Jadzię na lotnisko, oczywiście z Kingą u boku. Pożegnali się, Jadzia poszła na odprawę, a on z Kingą wrócili do miasta. Po drodze wysadził ją pod domem.
Minęły trzy dni. Damian miał dużo wolnego czasu, więc postanowił się czymś zająć. Koledzy zaprosili go na ryby. Ucieszył się dawno nie miał okazji posiedzieć z kumplami przy piwie i wędce.
Kiedy indziej nie będzie takiej okazji pomyślał i zasnął.
Ale w czwartek wieczorem zadzwoniła Kinga, która i tak już go kontrolowała:
Damian, jak tam, wszystko w porządku?
Jak nigdy lepiej odparł.
Może potrzebujesz pomocy? Mogę
Nie, dziękuję, jestem dorosły odciął się.
No dobrze, nie gniewaj się. Ale mam do ciebie prośbę.
Jaką? zaniepokoił się.
Musisz mi towarzyszyć. Nasza wspólna przyjaciółka z Jadzią, Ola z klasy, obchodzi urodziny w knajpie za miastem. A mój samochód akurat się zepsuł. Nie podwiózłbyś mnie? Zapytałam Jadzię nie ma nic przeciwko.
No proszę nie ucieszył się. Wolałby iść na ryby.
Damianku, proszę błagała. Wszyscy będą parami, a ja sama. Poza tym, komu mam jeszcze zadzwonić? Nie mam nikogo.
Szkoda burknął.
Posłucham twoich rad później, a teraz się zgódź. Jadzi się spodoba, że jesteś pod moją opieką.
Nie chciało mu się jechać w obce towarzystwo, ale nie potrafił odmówić.
Dobrze, dam znać zgodził się.
Miał ochotę zadzwonić do Jadzi i poskarżyć się na przyjaciółkę, ale uznał, że nie ma sensu. W końcu to ona poprosiła Kingę, by go pilnowała.
Bankiet był w piątek o szóstej. O piąte Kinga, wystrojona i pachnąca oszałamiająco, wsiadła do jego samochodu. Przemknęła mu nawet myśl:
No cóż, spędzę wieczór w towarzystwie takiej ślicznotki Nie najgorsza kara.
Kiedy dotarli do knajpy, Kinga wzięła go pod rękę i weszli razem do środka. Damian nikogo nie znał, ale Kinga witała się ze wszystkimi.
Czuł się nieswojo wśród obcych ludzi. Usiedli do stołu, rozpoczęły się toast



