Najważniejsze, by się nie rozwieść
Wreszcie Krzysztof i Ewa mieli swoje własne mieszkanie. Kupili je, spełniając długo wyczekiwaną marzenie. Ich córka miała prawie pięć lat, a oni wciąż wędrowali po wynajmowanych lokalach.
“Krzysiu, jestem taka szczęśliwa” powiedziała Ewa, budząc się pierwszego poranka w nowym mieszkaniu, przytulając się do męża. “Śpię we własnym domu, a właściwie w naszym, to prawdziwe szczęście!” mówiła wzruszona.
“Ja też się cieszę” odparł Krzysztof spokojniejszym tonem. Był znacznie bardziej powściągliwy niż Ewa.
Ta jego opanowanie nie raz ratowało ich małżeństwo, bo Ewa była zbyt emocjonalna, a mąż dyskretnie łagodził jej wybuchy. Na tym między innymi trwał ich związek no i, oczywiście, na miłości. Bez tego ani rusz.
“Tak, to prawda” mruknął Krzysztof. “Ale przed nami jeszcze remont. Mieszkanie jest w takim stanie, że”
“Wiem, zgadzam się. Ale co się martwisz? Zrobimy remont i będziemy żyć szczęśliwie. Tylko że na remont potrzeba pieniędzy, a my już wszystko włożyliśmy w kupno” westchnęła Ewa.
“Słuchaj, może weźmiemy kredyt? Skoro udało nam się kupić mieszkanie bez pożyczki, to na remont też się znajdzie. Potrzebna będzie konkretna suma, a podejrzewam” rozejrzał się po sypialni “niemała.”
“O, znowu kredyt! Właśnie spłaciliśmy ten na samochód” burknęła Ewa. “Ale z drugiej strony, skąd wziąć pieniędzy? Rodzice już nam pomogli przy kupnie mieszkania, nie możemy ich znowu prosić. Chyba masz rację, Krzysiu. Możemy wziąć ten kredyt.”
“Weźmiemy, zrobimy remont i wreszcie odetchniemy. Wtedy i na wakacje pojedziemy” marzył Krzysztof, a żona przytaknęła.
Postanowili wziąć kredyt. Mieszkanie od dawna nie widziało remontu. Ewa zawsze powtarzała:
“Jeśli kiedyś będę miała własne mieszkanie, będę dokładnie wiedziała, jak je urządzić.”
I oto stało się wraz z mężem kupili wreszcie wymarzone cztery kąty, ale okazało się, że wszystko jest trudniejsze, niż sobie wyobrażała. Już nawet kredyt wzięli.
Mieszkanie nie było małe przestronne, trzypokojowe, z dużą kuchnią. Taką właśnie Ewa chciała. Nie znosiła ciasnych pomieszczeń, gdzie wszyscy się przepychają. Córka miała własny pokój i była zachwycona w końcu miała gdzie rozłożyć swoje zabawki i posadzić lalki.
Pomysłów na remont Ewie nie brakowało, ale ich realizacja groziła rewolucją. Wszystko wymagało zmian. Jej marzenia rozbijały się o drobiazgi: źle ustawione drzwi, które utrudniały aranżację, niewłaściwie poprowadzone rury.
“Krzysiu, wiesz, ile kosztują usługi projektanta wnętrz?”
“Sporo, kochanie. Projektanci biorą duże pieniądze, nas nie stać” spokojnie odparł mąż.
Cały wieczór spędzili na podłodze, wybierając kolory ścian. Zdecydowali się na beż w pokoju ciepły i przytulny. W sobotę mieli jechać do sklepu “Dom i Wnętrze” po materiały budowlane.
Ale w piątek Krzysztof wrócił z pracy podekscytowany.
“Ewa, dzisiaj rozmawialiśmy z chłopakami o remoncie. Nie uwierzysz, ale Marek polecił mi swoją znajomą projektantkę, i to naprawdę dobrą. Nawet naszemu dyrektorowi projektowała mieszkanie!”
“Krzysiu, przecież sam mówiłeś, że projektant to dla nas za drogo” ochłodziła go Ewa.
“Właśnie o to chodzi! Marek powiedział, że jak powołamy się na niego, to obniży cenę. No i nasze mieszkanie nie jest aż tak duże. W sumie trzeba będzie jej zapłacić sto tysięcy złotych.”
“Co?! Ile?! Sto tysięcy tylko za to, że powie nam, gdzie co postawić i jaki kolor wybrać?” oburzyła się Ewa.
“Cicho bądź! Ale będziemy mieli idealne mieszkanie z autorskim projektem” uspokajał ją Krzysztof. “Poza tym, jeśli chcesz żyć pięknie, trzeba w to inwestować. No dobrze, rzuciłem ci pomysł, a ty się zastanów. Jak coś, zadzwonię do Marka.”
Pokusa była duża mieszkać w pięknym wnętrzu. Ewa długo myślała, ale w końcu się zgodziła. Projektantka Anna przyszła już następnego dnia.
“Hmm, mieszkanie niewielkie, nie ma tu wiele pola do popisu” skonstatowała, rozglądając się z namysłem.
“Ja już mam kilka pomysłów” nieśmiało wtrąciła Ewa. “Tylko nie wiem, czy się uda. Tutaj chciałabym postawić szafę” wskazała miejsce.
Anna od razu zaprotestowała:
“Nie, nie radzę zagracać przestrzeni. To miejsce zupełnie się nie nadaje. Zaraz wszystko wymyślimy” zamyśliła się.
Projektantka chodziła po mieszkaniu, a Ewa i Krzysztof za nią. W końcu przedstawiła swoje propozycje. Nie podobał jej się położony przez nich laminat, ale nie zamierzali go wymieniać. Co z tego, że jej się nie podoba? Ewę zachwycał.
“Laminat można by zastąpić kafelkami z metalowymi akcentami. To byłoby stylowe. No dobrze, rozumiem, że podłogi zostawiamy. Skupmy się na oświetleniu i kolorystyce. Tę żyrandol trzeba zdjąć kompletnie tu nie pasuje” zdecydowała Anna.
Ewa czuła, że traci kontrolę. Tylko dzięki Krzysztofowi, który co chwilę ściskał jej dłoń, udawało się jej nie wybuchnąć. Miała wrażenie, że jej wymarzone gniazdko staje się obce.
“Anna chce zrobić rewolucję w naszym domu” szepnęła Ewa do męża.
“Kochanie, ale ona jest profesjonalistką. Lepiej wie, co będzie dobrze wyglądać.”
Ewa milczała, bo nie chciała kłótni. Przypomniała sobie:
“Podczas remontu najważniejsze, żeby małżeństwo nie pękło. To pewne. Potrzebuję rady, jak urzeczywistnić nasze pomysły, a nie wywrócić wszystko do góry nogami. Poza część już zrobiliśmy. Nowy żyrandol kupiliśmy niedawno, a on jej się nie podoba.”
Teraz Ewa i Krzysztof myśleli tylko o remoncie. Ich córka zapytała ojca:
“Tato, a kiedy skończy się remont? Ile wtedy będę miała lat? Chcę już mieć swój piękny pokój!” Rodzice spojrzeli na siebie i rozśmiali się.
“Córeczko, my też chcemy jak najszyb



