Mam prawo do miłości

**Mam prawo do miłości**

Dlaczego bliscy mnie nie rozumieją, zastanawiała się ostatnio Bogna, choć teraz czuła się naprawdę szczęśliwa. Zamiast się cieszyć, plotkują za jej plecami i opowiadają bzdury znajomym.

Bogna ma pięćdziesiąt cztery lata, jest sympatyczną kobietą, pracuje w dużym zespole, gdzie jest szanowana. Pomaga młodszym i jest życzliwa. Jej życie nie zawsze było łatwe. Pierwsze małżeństwo nie wyszło mąż okazał się niewypałem. Matka odradzała ten związek:

“Córuś, posłuchaj mnie, nie wychodź za tego Darka. Nie będzie z niego porządny mąż. Spójrz tylko na jego ojca całe życie nie potrafi usiedzieć w domu, od młodości taki był. Wszyscy widzą, jak znika na dwa, trzy dni, a czasem nawet na tydzień. A jak wraca, to krzyczy na żonę, że go ośmiesza swoim szukaniem.”

“Mamo, to tylko plotki. Nawet jeśli coś w tym jest, Darek nie odpowiada za ojca. Jest inny. Dobrze nam się układa.”

“Nie śpiesz się, masz czas.”

“Nie mam. Jestem w ciąży.”

Matka załamała ręce. “Boże, dlaczego nie pomyślałaś? Taka młoda, a już wiążesz sobie życie…”

“Mamo, skończ już. Przygotuj się na ślub.”

“Gdzie będziecie mieszkać?”

“U nas. Sam mówiłaś, że jego ojciec jest nieodpowiedzialny.”

Matka westchnęła. “Nie żałuję wam miejsca, ale nie ufam Darkowi.”

Ślub był skromny obie rodziny żyły od pensji do pensji. Bogna urodziła syna, Bartka, i została w domu. Darek szybko pokłócił się z teściową i nie starał się poprawić relacji. Wkrótce zaczął wracać późno, tłumacząc się pracą, a potem wyszło na jaw, że ma romans. Po trzech latach małżeństwa Bogna wyrzuciła go i wzięła rozwód.

“Trzy lata, a już zdradzał. Co dalej?”

“Mówiłam ci wtrąciła matka ale musiałaś się spieszyć.”

“Wystarczy, mamo. I tak jest mi ciężko.”

Minęło dziesięć lat, a Bogna nie pozwoliła sobie na nowy związek. Straciła zaufanie do mężczyzn. Aż pewnego dnia koleżanka z pracy, Ewa, zaprosiła ją na urodziny. W kawiarni było gwarno. Do Bogny podszedł przystojny mężczyzna.

“Jacek.” Skłonił się lekko i podał rękę, zapraszając do tańca.

“Widzę, że jesteś koleżanką Ewy. Wśród rodziny ciebie nie spotkałem.”

“Tak, znamy się od lat.”

Cały wieczór nie odstępował jej na krok. Jacek był starszy o dwanaście lat, nigdy nie był żonaty spokojny, inteligentny. Odprowadził ją do domu.

Zaczęli się spotykać. Gdy Bogna skończyła trzydzieści cztery lata, oświadczył się:

“Chcę się z tobą ożenić. Nie mam doświadczenia w małżeństwie, ale trzeba kiedyś zacząć.”

Bogna przedstawiła go matce i Bartkowi.

“Podoba ci się?” spytała po jego wyjściu.

“Grzeczny, rozsądny, starszy, ale to lepiej. Ma mieszkanie, samochód stabilny.”

Ślub był piękny. Życie z Jackiem różniło się od tamtego związku. Codziennie wracała do domu z radością. W trzydziestym ósmym roku życia zaszła w ciążę.

“Jacek, co robimy? Bartek już duży, a teraz to…”

“Rodzimy. Powinienem zostawić coś po sobie.”

Urodził się Wojtek. Jacek był wzorowym ojcem kąpał syna, karmił, wstawał w nocy.

Bartek skończył szkołę, potem studia, ożenił się. Jego żona, Kasia, trzymała dystans do teściowej, co bolało Bognę.

“Nie przejmuj się mówił Jacek. Ważne, że on jest szczęśliwy.”

Pewnego dnia na wakacjach Jacek zasłabł. Po powrocie trafił do szpitala.

“Ma guza mózgu. Nie da się operować.”

Bogna straciła grunt pod nogami. Jacek słabł z dnia na dzień. Odszedł po kilku miesiącach.

Została z Wojtkiem. Bartek żył własnym życiem.

Myślała, że już nigdy nie pokocha. Aż w parku, pięćdziesiąt czteroletnia, spotkała Tomasza. Rozmawiali godzinami. On także był wdowcem. Zaproponował wspólne życie.

Gdy powiedziała o tym Bartkowi, usłyszała w tle głos Kasi:

“Po co to wam? Przecież jesteście starzy!”

“Wcale nie. W duszy czuję się na trzydzieści lat. I mam prawo do miłości.”

Na ślubie Kasi nie było. Ale Bogna była szczęśliwa. I wiedziała, że życie jeszcze wiele jej niesie.

Rate article
Fajna Tajna
Mam prawo do miłości