Menedżer działu marketingu Kamil, samotny i pewny siebie, nie mógł się zorientować, kiedy zupełnie stracił głowę dla nowej pracownicy wyrazistej i pewnej siebie Jagody. Ledwie pojawiła się w biurze, a on już szedł w jej stronę, nie kryjąc zainteresowania.
Dzień dobry, koleżanko powiedział z uśmiechem tak ciepłym, że aż parzącym, przez co Jagoda na chwilę zatrzymała na nim wzrok.
Dzień dobry odparła spokojnie, ale z iskrą w głosie, a kąciki jej ust drgnęły w odpowiedzi.
No to do roboty. Wszystkiego nauczy cię Agnieszka, nasza główna mentorka Kamil skinął głową w stronę starszej koleżanki. Przeczytaj instrukcje. Powodzenia, mam nadzieję, że się dogadamy.
Koleżanki, głównie kobiety, śledziły go wzrokiem. Gdy wyszedł, Agnieszka szepnęła do siedzącej obok Weroniki:
Od kiedy nasz Kamil tak się rozczula nad nowymi? Zamieniły porozumiewawcze spojrzenia i cicho się zaśmiały.
Jagoda początkowo trzymała się na dystans. Nowy zespół, obce twarze. Nie była nieśmiała w wieku dwudziestu trzech lat miała już za sobą kilka burzliwych romansów. Jeszcze w technikum wdała się w relację z wykładowcą, starszym od niej o dwadzieścia lat. To on zerwał kontakt, gdy plotki dotarły do jego rodziny. Jagoda tylko wzruszyła ramionami i ruszyła dalej, zostawiając za sobą ślady złamanych serc.
Po kilku tygodniach Kamil zaproponował jej kawę po pracy w knajpce nad Wisłą.
Czemu nie? Jesteś moim szefem, a z przełożonym trzeba się dogadywać odparła z figlarnym uśmiechem, jakby rzucała mu wyzwanie.
Mówiła tak niewinnie, że Kamil przez chwilę pomyślał, że żartuje. Ale serce podskoczyło mu z radości. Miał trzydzieści dwa lata, a poważnych związków brak wszystko kończyło się w pół drogi. Z Jagodą jednak wszystko potoczyło się błyskawicznie: spotkania, namiętność, zakochanie. Wkrótce całe biuro huczało od plotek: Kamil i Jagoda zapraszają na ślub.
**Rodzina na krawędzi**
Kamil całkowicie się w Jagodzie zatracał, spełniając jej każdy kaprys. Postawiła jeden warunek:
Żadnych dzieci, Kamil. Chcę żyć dla siebie. Jak będę gotowa, to powiem. Na razie żadnych wózków i nieprzespanych nocy.
Kamil wierzył, że czas zmieni jej zdanie. Czekał, aż zrozumie, że rodzina bez dzieci to tylko połowa szczęścia. Ale miesiące mijały, a ona tylko machała ręką:
Kamil, mówiłam od początku. Nie naciskaj mnie. Nie jestem gotowa.
Pewnego dnia zastał ją w łazience stała blada, z testem ciążowym w drżących rękach.
Jagoda, czy ty jesteś w ciąży? wyszeptał, niemal nie wierząc.
Skinęła głową, a oczy zalały jej się łzami. Kamil, oszołomiony szczęściem, chwycił ją w ramiona, ale ona nagle wybuchnęła płaczem:
Nie chcę rodzić! Nie chcę być gruba, nie chcę tego życia! Zrób coś!
Przytulał ją, całując mokre od łez policzki.
Nie płacz, to cud. Tak bardzo cię kocham, Jagódko. Będziemy mieć malucha!
Ale Jagoda była nieugięta. Umówiła się do lekarza, zdecydowana usunąć ciążę. Kamil, gdy się dowiedział, wpadł do kliniki w ostatniej chwili. Wyrwał ją stamtąd w awanturze.
Jagoda, błagam, nie rób tego. Niech nasze dziecko żyje. Będę przy tobie, wszystko biorę na siebie głos mu drżał.
W końcu się zgodziła, ale pod warunkiem: pieluchy, przewijanie, nocne pobudki nie jej sprawa. W ciąży Kamil był przy niej na każdym kroku, zgadując życzenia. Gdy nadszedł czas, zawiózł ją do szpitala. Dopiero widząc zdrową córeczkę, mógł odetchnąć.
**Porzucona córka**
Szczęśliwy wrócił do domu, by odpocząć. Ale następnego dnia w szpitalu czekał na niego cios:
Pańskiej żony nie ma. Wyszła, zostawiła dziecko powiedziała pielęgniarka, podając mu kartkę. Zostawiła notatkę.
Niemożliwe! Kamil nie chciał wierzyć. Może wyszła? Znajdźcie ją!
Ale Jagoda zniknęła. Nie odbierała telefonów, zmieniła numer. Po półtora miesiąca zadzwoniła:
Spakuj moje rzeczy. Przyjedzie po nie mój Mariusz. Sam się o rozwód postaraj, nie wracam.
O córeczce ani słowa. Nie była jej potrzebna, tak jak i Kamil. Został więc dla małej Oli zarówno ojcem, jak i matką. Jego mama, mieszkająca w sąsiedniej dzielnicy, wzięła na siebie opiekę nad wnuczką.
**Cienie przeszłości**
Gdy rozległ się dzwonek telefonu, Anna złapała go w locie. Dzwoniła wychowawczyni jej syna Kuby, pani Justyna. Chłopiec był w drugiej klasie.
Anna, natychmiast do szkoły! Twój syn narozrabiał! rzuciła nauczycielka i się rozłączyła.
Anna, wymówiwszy się z pracy, pognała do szkoły, z sercem w gardle.
Co mógł zrobić Kuba? Zawsze spokojny, grzeczny. Nigdy nie sprawiał problemów” myślała, przyspieszając kroku.
Kuba urodził się wbrew wszystkim diagnozom. Jej mąż, Marek, przed ślubem otwarcie przyznał: jest bezpłodny, ma zaświadczenie. To był jego trzeci związek.
Może lekarze się pomylili? Zdarzają się cuda powiedziała Anna. Kochała Marka i była gotowa na wszystko, nawet na adopcję, ale na razie milczała.
P Żartujesz? krzyknęł, gdy pokazała mu wynik testu ciążowego, ale w jego oczach widziała już iskierkę nadziei.


