Bez wyjścia

Nie miał wyboru

Na drugim roku studiów Krzysztof zakochał się w sympatycznej, jasnowłosej Alicji, która uczyła się w równoległej grupie. Jej delikatny rumieniec na policzkach i ciepły wzrok dużych szarych oczu nie dawały mu spokoju. W końcu na jednej z imprez studenckich poznali się lepiej, a on zaprosił ją do tańca.

Świetnie tańczysz powiedział jej, a Alicja wybuchnęła śmiechem.

No co ty, czy to takie trudne? Rusz się żwawiej i już odparła, uśmiechając się i tańcząc z radością.

Tej nocy zaczęli się spotykać. Ich burzliwy romans zakończył się ślubem. Mieszkali w akademiku, oboje byli studentami, ale jakoś dawali radę, zwłaszcza że przydzielono im wspólny pokój. Wkrótce w tym pokoju pojawiło się łóżeczko dziecięce. Alicja spodziewała się dziecka.

Krzyś, jak my się będziemy uczyć, gdy urodzi się nasz syn? Tylko jeden pokój, może powinnam wziąć urlop dziekański. Szkoda, bo wtedy ty skończysz studia przede mną.

Alu, nie martw się na zapas. Jak przyjdzie nasz synek, wtedy pomyślimy. Nie jesteśmy pierwsi ani ostatni w takiej sytuacji. Inni studenci też wychowują dzieci. Bartek z mojej grupy ma nawet bliźniaki i jakoś daje radę tłumaczył mąż.

Nadszedł czas i Alicja urodziła cudownego chłopca, Wojtka. Krzysztof z żoną nie mogli się nacieszyć nowym członkiem rodziny. Oczywiście, początki były trudne, ale mieli szczęście. Może Wojtuś był wyjątkowo spokojnym dzieckiem, może po prostu miał łagodne usposobienie, ale nie sprawiał kłopotów i pozwalał rodzicom wyspać się w nocy.

Na zajęcia chodzili na zmianę, przygotowywali się do egzaminów. Alicji udało się nawet bez urlopu dziekańskiego. Gdy syn chorował, przyjeżdżała jej matka z pobliskiej wsi i pomagała, pilnując, by chłopiec przyjmował leki.

Alu, może zabierzemy Wojtusia do nas? proponowała matka, ale oni odmawiali.

Nie, mamo, damy radę. Jak będzie trzeba, znów cię wezwiemy.

I tak skończyli studia, Krzysztof z Alicją. Wydawało się, że trudności powinny scementować ich związek, ale stało się inaczej. Alicja odziedziczyła po babci mieszkanie, zaczęli pracować i zamieszkali tam razem. Wojtuś chodził do przedszkola.

Kiedy zaczęły się problemy, Krzysztof nawet nie wiedział, dlaczego. Alicja stała się chłodna, coraz trudniej im się było dogadać. Zastanawiał się:

Czy naprawdę się kochaliśmy, gdy braliśmy ślub, czy to była tylko młodzieńcza namiętność? A może teraz trzymamy się razem tylko dla dziecka? Chcę uratować naszą rodzinę, choćby dla Wojtka. Doszliśmy do punktu, w którym łączy nas już tylko miłość do syna i poczucie odpowiedzialności.

Nie wiedział, co myśli Alicja. Okazało się, że zakochała się w innym mężczyźnie tak bardzo, że była gotowa zostawić męża. Ale nie miała dokąd pójść z synem, to przecież jej mieszkanie. Jej nowy partner, Marek, nie miał własnego lokum. Pewnego dnia oznajmiła:

Krzyś, musimy się rozwieść. Kocham innego mężczyznę. Dla ciebie mam tylko szacunek jako dla ojca Wojtka. Tak dalej być nie może.

Nie jestem gotowy na takie zmiany odparł. A co z Wojtkiem? Myślałaś o nim? Ta wiadomość oszołomiła go.

Non stop myślę o nim i wierzę, że to będzie dla niego lepsze.

Jak lepsze? Żeby syna wychowywał obcy facet zamiast mnie, jego własnego ojca? O czym ty mówisz, Alu? oburzył się Krzysztof.

Nasz syn rośnie i wkrótce wszystko zrozumie. Ile można udawać szczęśliwą rodzinę? spokojnie odpowiedziała.

Ale my jesteśmy normalną rodziną! Oboje kochamy syna! zaprotestował.

Kochamy syna, ale nie kochamy się nawzajem. To już nie jest normalne powiedziała ze smutkiem.

Krzysztof wiedział, że ma rację rozumiał to rozumem, ale nie sercem. Zdawał sobie sprawę, że po rozwodzie Alicja będzie chciała zatrzymać Wojtka. A dla niego to było nie do zniesienia. Kochał syna ponad wszystko, choć wiedział, że Alicja jest dobrą matką. Nie zgadzał się na rozwód:

Nie chcę, żeby Wojtuś miał nowego tatusia.

Krzyś, przecież ty zawsze będziesz jego ojcem. Rozwódzisz się ze mną, nie z synem. Z dziećmi się nie rozwodzi tłumaczyła.

Krzysztof wybuchnął:

Masz rację, z dziećmi się nie rozwodzi. Ale ja nie będę mu już czytał bajek na dobranoc, nie ułożymy razem puzzli, nie sprawdzę lekcji, gdy pójdzie do szkoły. Co to za ojciec na odległość? Jeśli chcesz budować nowe życie, wiedz, że syna ci nie oddam! Wyszedł z mieszkania, by ochłonąć.

Szedł ulicami, próbując zebrać myśli, nie przestając analizować:

Co ja właściwie zrobię? Groziłem żonie, że nie oddam syna, ale każdy sąd stanie po jej stronie. Alicja jest dobrą matką, ma mieszkanie, prestiżową pracę. Czy mam prawo odbierać sześcioletniego dziecka matce?

Błąkał się po mieście do późna, ale nie znalazł rozwiązania. Jedyny wyjściem wydawało się nie zgadzać na rozwód i przekonać żonę, by zostali razem dla dobra syna. Gotów był nawet na układ, w którym oboje zachowają wolność, ale dla Wojtka zachowają pozory rodziny. Gdy syn dorośnie, sam zrozumie. Postanowił porozmawiać z Alicją.

Krzyś, o czym ty mówisz? Ja mam żyć z tobą, kochać Marka i udawać, że wszystko gra? spytała.

Ale nie możesz mi zabrać Wojtka! On mnie potrzebuje, potrzebuje nas obojga! argumentował.

To, że nie będziemy razem mieszkać, nie znaczy, że ktoś przestanie go kochać stanowczo odparła.

Alicja już podjęła decyzję i nie zamierzała jej zmieniać. Wiedziała, że syn zostanie z nią mąż musi się z tym pogodzić. Krzysztof jednak upierał się przy swoim. Nie rozumiał prawnych niuansów, ale nie zamierzał rezygnować z syna ani zgadzać się na rozwód. Alicja traciła cierpliwość. Żadne argumenty nie działały. W końcu Krzysztof poszedł do znajomego adwokata. Ten wyjaśnił mu sytuację.

Możesz nie zgadzać się na rozwód, ale pomyśl, jak będzie wyglądało wasze życie, jeśli żona zostanie z innym.

Rate article
Fajna Tajna
Bez wyjścia