Gdy ich córka Nadia przyszła na świat, Marek i Ewa byli w siódmym niebie. Jednak wkrótce dziwne zachowanie ich golden retrievera, Burego, zaczęło rzucać cień na ich szczęście.
Przełom nastąpił, gdy Ewa odkryła, że jest w ciąży Bury najwyraźniej wyczuł to wcześniej. Przez całe dziewięć miesięcy nie odstępował swojej pani na krok, chroniąc ją niczym cień.
Po narodzinach Nadii życie wydawało się idealne. Gdy jednak Ewa musiała wrócić na uniwersytet, opiekę nad dzieckiem przejęła jej przyjaciółka, Kasia. Choć wydawała się godna zaufania, Bury natychmiast okazał nieufność. Warczał, gdy Kasia zbliżała się do dziecka, i blokował jej drogę.
Sytuacja osiągnęła punkt krytyczny, gdy Kasia oskarżyła psa o atak. Zaniepokojeni Marek i Ewa sprawdzili nagrania z monitoringu ich przerażeniem. Kasia ukryła kamerę i ewidentnie kontaktowała się z mężczyzną, który wydawał jej polecenia przez telefon. Bury zaś położył się nad niemowlęciem, osłaniając je ciałem.
Interweniowała policja. Okazało się, że Kasia należała do międzynarodowej siatki handlarzy dzieci. Dzięki instynktowi Burego, Nadia została ocalona w porę.
Pewnego dnia Ewa zauważyła nieprawidłowości w dokumentach fundacji. I znów Bury zareagował w chwili, gdy na ekranie pojawiła się podejrzana nazwa firmy, zaczął głośno szczekać. Śledztwo ujawniło sieć prania brudnych pieniędzy, związaną z poprzednią sprawą.
Bury stał się cichym bohaterem. Międzynarodowa organizacja ochrony zwierząt przyznała mu nagrodę za wyjątkowe oddanie i instynkt. W domu rodziny wiszą trzy zdjęcia: Burego w promieniach słońca, rodzinna fotografia w ogrodzie oraz oprawiona w ramę sentencja:
*Prawdziwi aniołowie stróże nie mają skrzydeł mają łapy.*
Ewa wciąż prowadzi pamiętnik. Na pierwszej stronie widnieją słowa:
*Bury był światłem, gdy błądziliśmy w ciemności.*


