Obcy mąż

**Obcy mąż**

Jolanto, przepraszam, muszę już jechać.
Żona dzwoniła? Jedź, oczywiście. Już się przyzwyczaiłam.

Jolanta za każdym razem z ciężkim sercem puszczała Krzysztofa do jego żony. Tak bardzo chciała, żeby został na noc. Mogliby pójść do kawiarni, a potem oglądać film pod ciepłym kocem. Ona zaparzyłaby aromatyczną kawę… Ale to były tylko marzenia. Krzysztof nigdy nie ukrywał, że jest żonaty i ma syna. Żony nie kochał, żył z nią tylko dla dziecka. Czekał, aż skończy szkołę, i dopiero wtedy miał zamiar odejść do Jolanty.

Jolancie było wszystko jedno, co czuje jego żona. Dlaczego miała się przejmować szczęściem obcej kobiety? No cóż, była rodzina, mąż przestał kochać to widać po jego zachowaniu, więc trzymać go na siłę nie ma sensu. Po prostu Krzysztof był dobrym ojcem i nie chciał ranić syna swoim odejściem.

Nic, nie trwoga, niech się dzieje wola Boża. Za dwa lata syn wyjedzie na studia, i wtedy… Będzie i koc, i kino, i rodzinne szczęście. Jolanta marzyła o córce, swojej kopii.

Dwa lata minęły szybko. Czekała, aż wreszcie wprowadzi swój plan w życie, ale za każdym razem znajdował wymówki.

Rozumiesz, Lena wzięła do siebie chorą matkę. Nie mogę teraz odejść, sam widzisz…

Jolanta wzdychała i kiwała głową. Jak długo jeszcze miała czekać? Do emerytury?

Spóźnienie. Może to przypadek? Kupiła test. Dwie kreski. Może to i lepiej… Trzeba iść do lekarza, niech potwierdzi.

Siedziała w przychodni na końcu korytarza, czekając na swoją kolej. Drzwi się otworzyły, z gabinetu wyszła kobieta w zaawansowanej ciąży. Pod ramię prowadził ją mężczyzna. Nie może być… To przecież Krzysztof. Co się dzieje?

Wyszli na ulicę, nie zauważył jej. Weszła do gabinetu.

Pani Jolanto, wszystko w porządku? Jest pani bardzo blada.
Tak, pewnie nic złego. Chcę się tylko upewnić.

Lekarz potwierdził ciążę i pogratulował.

W pani wieku to już ostatni dzwonek, rodzić pierwsze dziecko w wieku 35 lat niełatwo. Ale nic się nie martwić. Właśnie była u mnie pacjentka, 40 lat, syn w ostatniej klasie liceum, a oni z mężem postanowili urodzić córeczkę. Dobra, kochająca się rodzina, dlaczego by nie?

Jolanta ironicznie się uśmiechnęła. W głowie wirowały jej myśli. Jak to możliwe? Po co ją okłamywał, że odejdzie, skoro sam robił dziecko nielubianej żonie? Jak długo jeszcze zamierzał to ukrywać? Co teraz zrobi?

Lisiczko, dzisiaj nie przyjadę, wybacz…
Oczywiście. Ja też mam inne plany.
Jakie?
Idę z Magdą do klubu. Mam dość siedzenia w domu.
Jaki klub? Ile ty masz lat? Nie podoba mi się to!
Nie mam rodziny, więc mogę. Jesteś obcym mężem, nie masz prawa mi rozkazywać.

Rozłączyła się. Patrzcie go ona nie może iść do klubu. Ma siedzieć jak wierna suczka i czekać na swojego pana, a on będzie robił dzieci, wychowywał je i czasem wpadał po nowe wrażenia. Aż w końcu mu się znudzi.

Dopiero teraz zrozumiała, jaką żałosną rolę odgrywała przez te lata. Wszystko, co najlepsze dla żony i syna, a ona była tylko zapasowym lotniskiem. I nic go nie obchodziło, że czas płynie, że powinna rodzić, póki jeszcze może. No cóż, teraz będzie miała swoje dziecko.

Krzysztof przyjechał bez zapowiedzi. Płakał. Powiedział, że podczas porodu jego żona straciła córkę, choć wszystko wskazywało na powodzenie. Żona oszalała z rozpaczy, a on nie wie, co robić.

Co robić? Być przy żonie w tym trudnym czasie. Krzysztofie, to wasze wspólne nieszczęście. Nie rozumiem, po co do mnie przyjeżdżałeś, jeśli było wam tak dobrze? Po co mnie okłamywałeś?
To kara Boża, zabrał mi córkę przez ciebie…
Nie pleć głupot. Sam jesteś winien wszystkiemu. Kłamałeś żonie, kłamałeś mi, sam przed sobą… Bądź wreszcie mężczyzną i wracaj do niej.
Rozumiesz, kocham was obie. Każdą na swój sposób. Nie potrafię wybrać…
Koniec, Krzysztofie. Idź i nie wracaj.

Zamknęła drzwi i rozpłakała się. Żal jej było siebie i jego żony, która straciła dziecko. Jolanta wkrótce sama zostanie matką i zaczynała rozumieć ten ból.

Krzysztof dzwonił jeszcze kilka razy, przyjeżdżał pijany, ale go odpychała. Nigdy się nie dowiedział, że Jolanta urodziła syna jego syna. Zarejestrowała go pod swoim nazwiskiem, a w rubryce ojciec postawiła kreskę. Chłopiec, Marek, był żywą kopią Krzysztofa… obcego męża.

Statystyki mówią, że około 10% mężczyzn odchodzi od żon dla kochanek. Z tej liczby połowa wraca potem do rodziny. Ile kobiet wierzyło, że ten jedyny wreszcie się rozwiecie i je poślubi? Ile czekało daremnie? **Ile trwoniło życie na miłość, która była tylko iluzją?**

Rate article
Fajna Tajna
Obcy mąż