**Spektakl**
Wanda tego dnia nie mogła doczekać się końca pracy. Wyobrażała sobie, jak wyjdzie z biura, a tam czeka na nią ukochany mąż, by razem pojechać do ulubionej kawiarni. Tam właśnie poznali się pięć lat temu tego samego dnia.
Wyskoczyła z biura jak burza i zobaczyła Jakuba stojącego przy samochodzie, uśmiechniętego.
– Cześć, Kubusiu przytuliła się do niego, a on pocałował ją w policzek.
– No to jedziemy do naszej kawiarni? zapytał, choć brzmiało to raczej jak stwierdzenie.
Roześmiała się szczęśliwie i skinęła głową. Czekała na prezent.
Siedzieli chwilę w kawiarni, ale Jakub nic nie wręczył. W końcu powiedział:
– No dobra, wracajmy do domu. Prezent na ciebie tam czeka.
– Naprawdę? Co to jest? Dlaczego nie przywiozłeś go tutaj? zdziwiła się.
– Zobaczysz i wszystko zrozumiesz odparł zagadkowo.
Pod domem wysiedli z auta. Jakub podszedł do nowego samochodu, nacisnął pilota i otworzył drzwi.
– Proszę, moja żono. To dla ciebie.
Wanda oniemiała. Nie spodziewała się samochodu. Rzuciła mu się na szyję.
– Kubusiu, dziękuję! Mówiłam zawsze, że mam najlepszego męża na świecie. Kocham cię!
Uwielbiała go za każdy gest, za każdy dowód miłości. Jakub harował, często bez weekendów, by kupować jej prezenty i oszczędzać na dom. Marzyli o dużym domu za miastem. Potem o dziecku.
– Teraz to twoje auto. Wiem, jak o nim marzyłaś.
W domu świętowali rocznicę i nowy samochód. W kawiarni nie pili wina Jakub był kierowcą.
Następnego dnia Wanda przyjechała do pracy lśniącym, czerwonym autem. Weszła do biura, a koleżanki już czekały, by dowiedzieć się, co dostała.
– Mój Kubuś dał mi samochód powiedziała, przymykając oczy. Dziewczyny, gdybyście wiedziały, jaki jest wspaniały. Pięć lat, a nawet jednej poważnej kłótni!
– Gratulacje! mówiły koleżanki.
Niektóre cieszyły się szczerze, inne gotowe były rozerwać tę promienną kobietę na strzępy. Jedną z nich była Ewa dawna koleżanka Jakuba, która od szkoły była w nim zakochana. Patrzyła teraz na Wandę i myślała:
– Dlaczego jednym wszystko, a innym nic? Jeszcze sobie podskoczy, ta szczęśliwa lala. Na zewnątrz się uśmiechała.
Naiwna Wanda nie rozumiała, że szczęście lubi ciszę. Sądziła, że koledzy życzą jej dobrze. Nie przyszło jej do głowy, że ktoś zazdrosny gotów jest na podłość. Na wszystko. Byle tylko ukraść cudze szczęście nawet jeśli trzeba kogoś zniszczyć.
Pod koniec dnia Jakub zadzwonił ma pilną fuchę, spóźni się. Westchnęła. Nic dziwnego, przecież pracuje na ich dom.
Pożegnała się z zespołem, wsiadła do auta.
– No to jedziemy, piękna szepnęła do dziewczyny.
Po drodze wstąpiła do galerii. Znalazła dla męża wymarzone zegarki.
– To będzie idealny prezent pomyślała.
Zapakowała go elegancko i ruszyła w stronę domu.
– Czas i ja ucieszę mojego Kubusia myślała.
Pod blokiem zwolniła, chcąc zaparkować. Nagle głuchy łomot. Wyskoczyła z auta. Mężczyzna siedział na jezdni, trzymając się za nogę.
– Boże, ja pana potrąciłam? Przepraszam, zaraz wezwę karetkę!
Pokręcił głową.
– Nie trzeba. To tylko stłuczenie. Wystarczy coś zimnego.
Zaproponowała, by wszedł do niej. Zgodził się. W mieszkaniu zrobiła mu opatrunek, ciągle przepraszając.
– Niech pani nie panikuje uśmiechnął się. Gotów jestem codziennie łapać takie urazy, byle widzieć panią. Jestem Tomek. A pani?
– Wanda
Jego spojrzenia były zbyt bezpośrednie. Po chwili wstał, odmówił podwiezienia. Nagle zatrzymał się przy zdjęciu Wandy i Jakuba.
– Pani go zna? Ależ jasne, skoro jesteście razem na zdjęciu. To pani brat? zaśmiał się. No, oczywiście brat!
– Pan go zna? zdziwiła się.
– Pewnie, to mąż mojej siostry. Ciągle na fuchach, zbiera na dom. Rzadko bywa w domu cel jest ważniejszy.
Zrobiło jej się słabo. Nie pamiętała, jak Tomek wyszedł. Słowa utkwiły w sercu jak drzazga. Chciała krzyczeć. Zamykała oczy, szeptając:
– To nie może być prawda. To jak sen.
Ale otwierając je, wiedziała to rzeczywistość. Skąd Tomek wiedział o ich planach? Jakub prowadzi podwójne życie? A ich marzenia o dziecku realizuje z inną?
Gdy Jakub wrócił, udawała, że śpi. Nie chciała go widzieć. Bała się prawdy.
Postanowiła milczeć. W pracy też unikała pytań. Myśli wirowały:
– Gdzie teraz jest? Na fuchach? U tamtej?
Myśli nie dawały spokoju. A Tomek wciąż się pojawiał pod biurem, pod domem. Zawsze z tym samym uśmiechem:
– To już nie przypadek, Wanda. To przeznaczenie.
Pewnego dnia w kawiarni wyznała mu prawdę.
– Jakub nie jest moim bratem. To mój mąż.
– Co? Więc on ma dwie rodziny? Moja siostra jest w ciąży! Powinnaś go wyrzucić! nalegał. Nie chciałem ci mówić, by cię nie ranić.
Jakub widział zmianę w żonie. Postanowił porozmawiać. W tym samym czasie ona też chciała wyjaśnić sprawę.
– Zadzwonię? Spytam o adres tej fuchy? A jeśli tam jest ta druga? Myślała, że po prostu spakuje jego rzeczy i wystawi za drzwi.
Ale telefon zadzwonił. Dzwonił kolega z pracy Jakuba.
– Wanda, Jakuba zabrała karetka. Uraz głowy. Szpital miejski.
Zrobiło jej się ciemno przed oczami. W szpitalu Jakub był nieprzytomny. Jego kolega, Piotr, wyjaśnił:
– Cały czas pracował na tym pilnym zleceniu.
– Naprawdę? spytała.
– Przecież pani wie, jak marzy o domu. Łapie każdą fuchę.
Zapytała wprost:
– Wie pan coś o jego drugiej rodzinie?
– Co? Przecież on tylko o pani mówi! zdziwił się Piotr.
Wanda opowiedziała o Tomku. Piotr zasugerował policję. Okazało się, że Tomek wyszedł z więzieniaPolicja szybko ustaliła, że Tomek i jego siostra Ewa spiskowali, by rozdzielić Wandę i Jakuba, ale ich plan się nie powiódł, a prawdziwa miłość przetrwała wszystkie próby.



