Przyjęliśmy 3-letniego chłopca, ale mój mąż spanikował podczas jego pierwszej kąpieli i powiedział: ‘Musimy go oddać!’

**Dziennik, 15 maja**

Marzenie o dziecku wypełniało serca Mai i Marka po brzegi, więc zrobili wszystko, by je spełnić. Po latach bezskutecznych starań, tysiącach złotych wydanych na leczenie i nieudanych próbach in vitro, musieli pogodzić się z faktem sami nie będą mieli potomka. Postanowili adoptować. Ale to było trudniejsze, niż myśleli.

Ponieważ Marek tonął w obowiązkach w firmie, to na Mai spoczęła cała trudna praca kontakty z ośrodkami, tony dokumentów, przeglądanie list dzieci czekających na dom. Wszędzie szukano niemowląt, a tych było jak na lekarstwo. W końcu Mai wpadł w oko trzyletni chłopiec. Miał oczy jak błękit nieba. Patrząc na jego zdjęcie, poczuła, jakby znała go od zawsze. Po rozmowie z Markiem przygarnęli go.

Chłopiec nazywał się Tomek. Był uroczy, szybko się zaaklimatyzował, a już po kilku tygodniach nazywał Maję mamą. Wszystko układało się idealnie. Największe marzenie Mai bycie matką wreszcie się spełniło. Życie ułożyło się lepiej, niż się spodziewali.

Aż pewnego wieczoru wszystko się zmieniło.

Tomek miał iść do kąpieli, a Marek zaproponował, że sam go wykąpie. Maja się ucieszyła ojciec angażował się w nową rolę, a wspólny czas mógł tylko scementować ich relację. Ledwie jednak Marek pomógł Tomkowi rozebrać się i wsadził go do wanienki, nagle krzyknął: Musimy go oddać!.

Maja zdrętwiała. Jak to? Nie można tak po prostu zwrócić dziecka! powiedziała. Ale Marek wydawał się zdecydowany. Twierdził, że to wszystko przerasta go, że nie radzi sobie z tą zmianą. Maja nie rozumiała jego nastrój zmienił się nagle, coś tu było nie tak.

Nie spała całą noc. Wreszcie przyszło jej coś do głowy. Zauważyła, że Tomek ma znamię na stopie dokładnie tam, gdzie Marek. Sprawdziła jeszcze raz. Były niemal identyczne.

Rankiem zapytała Marka wprost: Masz mi coś do powiedzenia?. Wyznał w końcu chciał oddać Tomka, bo domyślił się, że to jego biologiczny syn. Gdy zobaczył znamię, przeraził się.

Okazało się, że Marek miał kiedyś krótki romans z kobietą poznaną w barze. To był jednorazowy incydent, zdradził Maję w najtrudniejszym dla niej momencie, gdy przechodziła jeszcze kolejne bolesne zabiegi.

Żałował złamania zaufania, ale dla Mai zdrada była nie do przyjęcia. Nie mogła dalej z nim żyć. Nie wyrzuciła go jednak całkiem z życia Tomka tylko ograniczyli kontakt do rzadkich odwiedzin i przesyłanych pocztą prezentów urodzinowych.

Maja wiedziała, że podjęła słuszną decyzję. Dla niej i dla Tomka. Najbardziej bolało ją jednak, że Marek był gotów porzucić własne dziecko, tylko po to, by ukryć swoją przeszłość.

**Lekcja? Prawda zawsze wyjdzie na jaw a ucieczka przed nią niszczy nawet najlepsze intencje.**

Rate article
Fajna Tajna
Przyjęliśmy 3-letniego chłopca, ale mój mąż spanikował podczas jego pierwszej kąpieli i powiedział: ‘Musimy go oddać!’