Podczas naszego wesela mój mąż wziął ogromny kawałek tortu, rozsmarował go mi po twarzy i głośno się śmiał. Postanowiłam się zemścić.
Znaliśmy się od dziecka. Od szkolnych lat byliśmy nierozłączni wspólni przyjaciele, pierwsza miłość, wszystko jak w romantycznych filmach. Gdy w wieku dwudziestu pięciu lat uznaliśmy, że czas założyć rodzinę, ślub wydawał się naturalnym krokiem.
Przygotowywałam się do tego dnia z ogromną starannością: wybrałam najpiękniejszą suknię, wynajęłam wizażystkę, wydałam fortunę na zabiegi kosmetyczne wszystko po to, by wyglądać idealnie. Kiedy zebrali się nasi przyjaciele i rodzina, miałam w głowie, że to spełnienie marzeń.
Aż do momentu, gdy podeszliśmy do weselnego tortu.
W naszym mieście jest tradycja, że młoda para kroi tort i karmi się nawzajem pierwszym kawałkiem. Wzięłam noż, mąż mi pomógł wtedy pochylił się i szepłnął:
A gdybym wsadził cię twarzą w tort? Byłoby przyjemnie.
Nawet się nie waż. Zrujnujesz wszystko.
No dobra zaśm


