Krysia, jak można tak wychowywać dziewczynkę? pytała ciągle swoją siostrę Małgorzata. To przecież dziewczynka, a nie chłopak.
Krystyna i Małgorzata były rodzonymi siostrami, obie dawno wyszły za mąż i urodziły dzieci. Krystyna miała córkę Kingę i syna, a Małgorzata jedyną córeczkę, Anię.
Siostry często się spotykały, zwykle Małgorzata z córką przyjeżdżała w odwiedziny do Krystyny, bo ta miała własny dom na przedmieściach Poznania. Piękny, zadbany ogród z altanką, gdzie można było usiąść, a dzieciom pobiegać. Małgorzata mieszkała z rodziną w bloku.
Oczywiście była pewna, że jej Ania jest mądrzejsza, ładniejsza i bardziej utalentowana niż Kinga. Różnica wieku między dziewczynkami wynosiła rok Kinga była starsza.
Krysia, twoja Kinga znowu wlazła na drzewo, no co to ma być? próbowała wpłynąć na siostrę w kwestii wychowania.
A co w tym złego? dziwiła się Krystyna. To dziecko, musi się rozwijać.
Ale nie po drzewach skakać! To zajęcie dla chłopaków, a nie dziewczynek! przekonywała Małgorzata, lecz siostra tylko się uśmiechała.
Dziewczynki się przyjaźniły. Ania może i chciała bawić się tak swobodnie jak Kinga, nawet wejść na drzewo, ale mama pilnowała jej surowo. Nic takiego nie było dozwolone.
Kinga nigdy nie zazdrościła kuzynce, choć Małgorzata była pewna, że to jej córka powinna budzić zazdrość. W dzieciństwie i szkole Kingę to nie obchodziło. Żyła swoim życiem, była żywiołowa i wszędzie jej było pełno.
Uwielbiała porządkować w garażu u taty. Kinga uchodziła za wichrzycielkę w spódnicy nie ustępowała chłopakom, wspinała się za nimi na drzewa, biła się z nimi, broniąc siebie i młodszego brata, czasem nawet przelazła przez płot po jabłka do cudzego sadu. Lalki ją nie interesowały, ani warkocze, kokardy i sukienki. Najbardziej lubiła grzebać z tatą w garażu, oglądać klucze, śrubki i nakrętki.
Córciu, nie trzeba mi tu twojego porządku, po nim nic nie znajdę. Podaj mi lepiej klucz na czternaście. A ona od razu podawała właściwy. Znała się na rzeczy, tata ją chwalił, a ona była z siebie dumna.
Ania całkowite przeciwieństwo Kingi. Ubierana jak lalka. Zawsze w pięknych sukienkach, białych getrach z frędzlami, z ogromnymi kokardami. Sukienki Ani nie podobały się Kindze były zawsze z falbankami i kokardami.
Ciągle słychać było krzyki mamy Małgorzaty:
Aniu, nie wchodź do piaskownicy, pobrudzisz getry! Odejdź od drzwi, tam wieje! Nie dotykaj cudzych zabawek, są brudne! Po co wzięłaś to jabłko? Pełno na nim zarazków! Tylko słyszało się nie wolno.
Kingę to dziwiło i nie podobało jej się takie podejście ciotki. Za dużo zakazów, z Anią nawet nie było fajnie bawić się w ogrodzie. A za bramę mama w ogóle jej nie wypuszczała.
Gdzie ty, Aniu? Tam są brudne psy i koty, chłopcy mogą cię skrzywdzić. Niech Kinga idzie, a ty zostań z nami. Kinga szczerze współczuła siostrzeńce.
Ciociu, niech Ania pójdzie ze mną, nikt jej nie tknie próbowała się wstawić.
Lecz ciotka Małgorzata tylko surowo spojrzała.
Nie, Ania nigdzie nie wyjdzie
W szkole Kinga trenowała lekkoatletykę, grała w siatkówkę, a potem zainteresowała się nawet judo. Ciotce Małgorzacie włosy stawały dęba, gdy słyszała, czym zajmuje się siostrzenica.
Czy dziewczynki powinny być tak wychowywane? pytała raz po raz Krystynę.
Niech robi, co chce, i przebija sobie drogę w życiu odpowiadała siostra, broniąc córki.
Za to córka Małgorzaty chodziła do szkoły muzycznej, uczyła się grać na pianinie, mama zapisała ją na tańce towarzyskie. Próbowała zrobić z niej artystkę, posłała na zajęcia plastyczne, ale Ani to nie interesowało, nie umiała rysować i nie chciała. Więc rzuciła. Nie wyszło.
Kinga na pierwszym roku studiów poznała Darka na treningu judo. On też tam ćwiczył. Nie był przystojniakiem, ale sympatycznym.
Cześć zagadnął pierwszy. Obserwuję cię, świetnie ci idzie. Jestem Darek, a ty Kinga, już się o tobie rozpytałem. Śmiał się szczerze i lekko.
Jego uśmiech i wesołe iskry w oczach przekonały Kingę. Uśmiechnęła się też, czuła się swobodnie, jakby znali się od zawsze.
Cześć, ale chyba nie widziałam cię na uczelni.
Ja nie studiuję u ciebie, pracuję jako mechanik, zaocznie uczę się w politechnice.
Od tamtej pory zaczęli się spotykać. Oboje ciągnęli do siebie, chodzili na treningi, spacery po parku, do kina. Wspólne zainteresowania ich zbliżały.
Mamo, tato, jutro przyjdę z Darkiem. Poznał mnie już ze swoją mamą. Teraz ja was z nim poznaję.
No dobrze, przychodźcie.
Darek szybko złapał kontakt z rodzicami, szczególnie z tatą. Od razu zaczęli rozmawiać o garażu, technice i samochodach. Tatę ujęło, że Darek jest mechanikiem i studiuje na politechnice. Byli na tej samej fali.
Czas mijał. Kinga z Darkiem byli razem, a pod koniec drugiego roku córka oznajmiła rodzicom:
Mamo, tato, wynajmujemy z Darkiem mieszkanie. Będziemy razem mieszkać.
Krystyna była przeciwna:
Córciu, za wcześnie, masz się uczyć, a ty
Ale tata niespodziewanie ją poparł. Darek mu się podobał. Kiedy przyjeżdżali, godzinami siedzieli w garażu, grzebali w starym Maluchu, obaj kibicowali też tej samej drużynie piłkarskiej.
Gdy Małgorzata się dowiedziała, jej oburzenie nie miało granic.
Boże, Krysia, jak mogliście pozwolić Kindze tak żyć z chłopakiem? To niewyobrażalne!
A co w tym złego? jak zwykle spokojnie odpowiedziała Krystyna.
Ale rok później okazało się, że Ania zrobiła to samo. Zamieszkała z Patrykiem. Był od niej starszy, kończył drugie studia. Przystojny, inteligentny. Małgorzata już się chwaliła przyszłym zię



