Spektakl
Wiola dziś nie mogła się doczekać końca pracy. Wyobrażała sobie, jak wyjdzie z biura, a tam czeka na nią ukochany mąż, żeby razem pojechać do ich ulubionej kawiarenki. To właśnie tam poznali się pięć lat temu dokładnie tego samego dnia.
Wypadła z biura jak burza i zobaczyła Tomka stojącego przy swoim samochodzie, który uśmiechał się do niej szeroko.
– Cześć, Tomku przytuliła się do niego, a on pocałował ją w policzek.
– Cześć, cześć, no to ruszamy do naszej kawiarni powiedział bardziej stwierdzając niż pytając, a ona rozbawiona skinęła głową. Liczyła, że mąż coś jej dziś podaruje.
Posiedzieli chwilę w kawiarni, ale żadnego prezentu nie było. W końcu Tomek zaproponował:
– Dobra, jedźmy do domu, prezent na ciebie czeka i uśmiechnął się tajemniczo.
– Naprawdę? Co to? Dlaczego nie przyniosłeś go tutaj? zdziwiła się Wiola.
– Zobaczysz wkrótce i wszystko zrozumiesz odparł zagadkowo.
Gdy podjechali pod dom, wysiedli z samochodu. Tomek podszedł do jakiegoś auta, nacisnął pilota i otworzył drzwi.
– Proszę, moja ukochana żono, to dla ciebie. Jeździj na zdrowie.
Wiola oniemiała samochodu się nie spodziewała. Rzuciła się mężowi na szyję:
– Tomku, dziękuję! Zawsze mówię, że mam najlepszego męża na świecie. Kocham cię!
Uwielbiała go całym sercem, bo każdym gestem udowadniał jej swoją miłość. Tomek harował jak wół, często nawet w weekendy, żeby zapewnić jej prezenty, a dodatkowo oszczędzali na dom. Marzyli o dużym domu za miastem. A potem mogliby pomyśleć o dziecku. Na razie mieszkali w trzypokojowym mieszkaniu Wioli, które dostała w spadku.
– Kochanie, to teraz twoje auto. Wiem, jak o nim marzyłaś.
W domu świętowali piątą rocznicę i zakup nowego samochodu. W kawiarni nie mogli wypić wina Tomek był za kierownicą.
Następnego dnia Wiola przyjechała do pracy nowiutkim czerwonym autem. Weszła do biura promieniejąca, a koleżanki już czekały, żeby dowiedzieć się, co dostała od męża. Oczywiście, wszystkie gratulowały.
– Mój Tomcio kupił mi auto! Rozumie mnie bez słów przymrużyła oczy. Dziewczyny, gdybyście wiedziały, jaki on jest wspaniały. Wyobraźcie sobie, przez pięć lat nawet się nie pokłóciliśmy na poważnie!
– Gratulacje takiego hitu mówiły koleżanki.
Jedne szczerze się cieszyły, inne zaś gotowe były rozedrzeć tę promieniejącą szczęściem osobę na strzępy. Wśród tych drugich była Kinga dawna koleżanka z klasy Tomka, która zawsze zazdrościła Wioli. Od szkoły była w nim zakochana. Teraz patrzyła na Wiolę i myślała:
– No proszę, jednym wszystko, a innym nic. Nic się nie martw, jeszcze sobie podskoczysz, patrzcie ją, jaka zadowolona a w oczy się sztucznie uśmiechała.
Naiwna Wiola nie rozumiała, że nie powinna dzielić się swoim szczęściem, bo szczęście lubi ciszę. Nie kryła się przed koleżankami, myśląc, że życzą jej dobrze. Nie przyszło jej do głowy, że znajdzie się ktoś zawistny, kto zrobi wszystko, by jej to szczęście zabrać. Nawet jeśli miałoby to kogoś zniszczyć.
Pod koniec dnia Tomek zadzwonił, że ma pilną fuchę i się spóźni. WesWiola westchnęła ciężko, ale postanowiła wykorzystać czas na zakup prezentu dla męża pięknych skórzanych butów, bo przecież Tomcio zasługiwał na coś wyjątkowego po tym, jak tak wiele dla niej poświęcał.



