To było nad morzem
“Masz się zrelaksować, ile można pracować, Władka? Zupełnie nie poznaję cię gdzie twój błysk w oku, gdzie ta twoja zaraźliwa radość? No rozwiodłaś się i dobrze zrobiłaś z tym” matka dodała niecenzuralne słowo “i nie ma co się mazać.”
“Mamo, ale ja się nie mazię. Minął już rok od rozwodu, przyzwyczaiłam się. Córka nie daje mi się nudzić. A tak w ogóle, to moja Danusia jest jakby nie z tego świata. Często zaskakuje mnie swoją dojrzałością, a przecież nie ma jeszcze dwunastu lat. To przez te twoje gazety, które kupujesz. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce” mówiła córka.
Postanowiły z córką wyrwać się nad morze.
“No właśnie, Danusi też się przyda odpoczynek. Jest przecież mądra, w szkole same piątki, niech trochę odetchnie. Proponuję, żebyście pojechały razem. Na żadne sanatoria i wycieczki z biura podróży nas nie stać, ale w prywatnym kwaterunku da się przeżyć. Dołożę wam trochę grosza” nalegała matka.
“Mamo, zgadzaj się!” dobiegł głos Danusi. “Tym bardziej że babcia nam pomoże. A może babciu, ty też z nami pojechałabyś?” zaśmiała się. “Wiesz, mamo, woda i słońce karmią rośliny, dzięki czemu rosną silne i zdrowe. Tak samo my z tobą nabierzemy sił!” córka wyraźnie kogoś cytowała.
“Boże, skąd ty to masz, Danusiu?”
“Przecież czytam! To z gazet babci. No i chodzę do szkoły, gdybyś nie zauważyła” zaśmiała się dziewczynka.
Władka miała zbliżający się urlop i już zdecydowała z córką jadą nad morze. Ostatniego dnia przed wyjazdem, wychodząc z biura, rzuciła:
“Laski, pa pa! Wreszcie odpoczynek!”
“Władka, odpoczywaj na całego, opalaj się, pluskaj i znajdź sobie jakiegoś przystojniaka!” zaśmiały się koleżanki.
Zaczęły się przygotowania. Walizka się zapełniała. Wyskoczyły do centrum handlowego po nowe stroje kąpielowe i szorty. Danusia z radości śpiewała:
“To było nad morzem, szła po piasku, on patrzył na nią”
“Córeczko, o czym ty mówisz? Skąd znowu te myśli?”
“Mamo, czytałam w gazecie.”
“Za wcześnie ci na takie lektury. Trzeba je wyrzucić” powiedziała Władka.
“Mamo, zapomniałaś? Jest jeszcze internet.”
“To i go odetnę.”
“No mamusiu, to już przemoc nad jednostką!” zaśmiała się dziewczynka.
“Dobra, jednostko, pakuj swoje rzeczy” odparła matka.
“Mamo, a Wiesia mi zazdrości. Też chce nad morze. Nigdy tam nie była i nawet nie wie, jak to wygląda.”
“Rozumiem. W ich domu nie jest łatwo mama niepełnosprawna, ojca nie ma. Wiem, jak ciężko im się żyje” westchnęła Władka. “Może Wiesia dorośnie i szczęście się do niej uśmiechnie. Wtedy i z mamą pojadą nad morze.”
“Może ale kiedy to będzie?” smutno dodała córka.
Wieczorem przed wyjazdem siedziały na kanapie, rozmawiając głównie o morzu, gdy nagle Danusia rzuciła:
“Mamo, a może tam spotkasz swojego wybranka?”
“Kogo?!” Władka aż podskoczyła.
“No wiesz, miłość twojego życia. Jak to czytałam: ‘To było nad morzem, gdzie koronkowa piana’ Więc z tej właśnie koronkowej piany wyłoni się twój przeznaczony!”
“Danusiu, o czym ty mówisz?! Ja nawet nie myślę, a ty” Władka rozłożyła ręce.
“Oj, dobra mamo, idę spać!” dziewczynka zeskoczyła z kanapy i pobiegła do swojego pokoju.
Jechały pociągiem. Podróż trwała całą dobę. Władka z córką były zachwycone, wpatrywały się w krajobrazy za oknem. Ostatni raz były nad morzem cztery lata temu, teraz radość je rozpierała.
Na dworzec dotarły wieczorem, dojechały do kwatery. Gospodyni powiedziała:
“Dziewczyny, tu wasza część, tu będziecie mieszkać. A drugą zajmuje młody człowiek porządny chłopak, ma na imię Krzysztof.”
“Co nam do tego?” pomyślała Władka i zaczęły się rozpakowywać.
“Mamo, chodźmy nad morze!” zawołała Danusia. “Potem się rozpakujemy, może się wykąpiemy”
Władce też się chciało, zwłaszcza że morze było blisko wystarczyło wyjść za bramę.
“Chodźmy, wieczorem przyjemnie się pływa i nie przypieczemy, słońce już nie takie ostre” zgodziła się.
“Mamusiu, jaka cudowność!” paplała Danusia. “Wreszcie, oto morze!”
Zrzuciła klapki i wbiegła do wody, uśmiechając się z zachwytu. Wyskoczyła, zdjęła szorty i bluzkę, i znowu pobiegła do fal. Władka zauważyła, że morska piana przy brzegu faktycznie była jak koronka.
Gdy wracały, na werandzie stał przystojny mężczyzna, sącząc piwo z puszki. Gdy przechodziły obok, Danusia nagle oznajmiła:
“Piwo zawiera substancje toksyczne, a nawet sole metali ciężkich”
“O, dobry wieczór” uśmiechnął się. “Skąd u was tak głęboka wiedza?”
“Dobry wieczór” powiedziały razem, a Danusia dodała: “Trzeba więcej czytać i interesować się światem!” i wparadowała do pokoju.
Krzysztof pomyślał:
“Martwiłem się, że będzie nudno. A tu taka sąsiadka nuda nie grozi, jak to rąbnęła o toksynach”
Następnego dnia Władka zaproponowała:
“Może pójdziemy na wycieczkę, a na plażę wieczorem? Opalić się zdążymy.”
“Dobrze, mamo. Musimy poznać okolicę, zobaczyć, co tu ciekawego.”
Wieczorem na plaży było już mniej ludzi. Od razu zauważyły Krzysztofa siedział na leżaku w ciemnych okularach, wpatrzony w horyzont.
“Mamo, nasz sąsiad!” szturchnęła Władkę córka.
Podeszły bliżej, on też je zauważył i powiedział:
“Dobry wieczór. Jestem Krzysztof, a jak wasze imiona, piękne nieznajome?”
“Dobry, ja Danusia, a to moja mama Władka!” wyrwała się córka.
“Miło was poznać. Widzę, lubicie wieczorne kąpiele.”
“Nie, po prostu tak wyszło” odparła Władka, z



