Przebacz mi, jeśli potrafisz, przyjaciółko

Było to dawno temu, w zatłoczonym autobusie w Krakowie, gdy Jadwiga Szczepańska w końcu znalazła wolne miejsce. Dzień zapowiadał się kiepsko suszarka do włosów zepsuła się rano, mąż Janusz narzekał na przypaloną jajecznicę. Bez śniadania wybiegła z domu, spiesząc się do pracy.

Zwykle jeździli razem, ale od trzech dni samochód był w warsztacie. Droga była długa, więc Jadwiga odwróciła się do okna, wpatrując się w migające za szybą kamienice i przechodniów. Coś ją niepokoiło. Nagle poczuła czyjś wzrok i odwróciwszy głowę, spotkała się z dawno znanymi szarymi oczami. Patrzył na nią Romek, jej pierwsza, nieszczęśliwa miłość. Uśmiechał się.

Cześć powiedział, siedząc naprzeciwko. Od razu ciebie poznałem, prawie się nie zmieniłaś.

Cześć. Kogoś takiego się nie spodziewałam odparła zdumiona.

Jak tam życie? spytał.

W porządku odpowiedziała. A u ciebie?

Chciała usłyszeć, że ma źle, że żona go zostawiła Ale on tylko uśmiechnął się szeroko:

U mnie dobrze. Żona pracuje, syn skończył studia i wyjechał nad morze. Chciał coś dodać, ale spojrzał przez okno i zerwał się: Przepraszam, moja przystanek. Wyszedł, pomachał przez okno i zniknął w tłumie.

Jadwiga siedziała wstrząśnięta, powtarzając w myślach jego słowa. Kłamstwem było, że się nie zmieniła dawniej była szczupłą dziewczyną, teraz kobietą po czterdziestce, choć wciąż zadbaną. Miło było usłyszeć komplement.

Serce waliło. Ile razy marzyła o takim spotkaniu! Wyobrażała sobie siebie jako bogatą, spełnioną, jego zaś nieszczęśliwego i przygnębionego. A on? Już nie chudy chłopak, tylko stateczny mężczyzna z łysiną, ale te same oczy. Żaden z niego biedak.

Akurat dzisiaj musiałam go spotkać myślała. I tak dzień od rana fatalny

Jechała dalej, roztrząsając to krótkie spotkanie.

Po co mi to było? Tylko serce rozdziera.

Przypomniały się jej randki, polne kwiaty, jakie jej dawał, pocałunki, przysięgi Ale wtedy autobus zatrzymał się na jej przystanku. Wysiadła i ruszyła szybko do biura.

Dzień w pracy ciągnął się w nieskończoność. Nie mogła się skupić.

Jak ten Romek mnie wytrącił z równowagi myślała w drodze powrotnej.

Ledwo weszła do domu, zadzwonił telefon.

Jadzia, odbiorę samochód z warsztatu, jeszcze wstąpię do garażu, jedz kolację bez mnie powiedział Janusz.

Nie miała apetytu. Usiadła przed telewizorem, ale nic nie widziała. Myśli wróciły do przeszłości, do kłótni z Romkiem. Głupia sprawa widziała go z inną, trzymała go pod rękę.

Poznała go przez Kasię, dawną przyjaciółkę. Romek był jej sąsiadem. Kasia uważała się za ekspertkę od miłości i ciągle pouczała Jadwigę. Szkoda, że Jadwiga wtedy nie słuchała własnego serca.

Z Romkiem była to pierwsza miłość nowe, nieznane uczucie, które popychało ją do szaleństw. Wydawało jej się, że on też ją kocha tak samo. Recytował jej wiersze własnego autorstwa, a ona słuchała, przekonana, że nic piękniejszego nie usłyszy. Myślała, że tak będzie zawsze.

Pewnego dnia szli ulicą w objęciach, gdy nagle jakaś kobieta zatrzymała się przed nimi i uśmiechnęła.

Dzień dobry powiedziała, patrząc na Jadwigę, a Romek zdjął rękę z jej ramienia i roześmiał się.

Cześć, mamo! Skąd ty? Dopiero wtedy Jadwiga zrozumiała, że to jego matka.

Dzień dobry wyszeptała, rumieniąc się.

Od babci, trochę niedomaga. A wy dokąd? Więc to ta Jadwiga?

Tak, to Jadwiga potwierdził Romek.

Dziewczyno, nie wstydź się tak powiedziała jego matka. Romek dużo o tobie opowiadał. Cieszę się, że znalazł taką miłą dziewczynę.

Dziękuję odparła Jadwiga, podnosząc na nią wzrok. Spodobała jej się ta kobieta ciepła i spokojna.

Na początku Kasia wciąż wtrącała się w ich związek. Pewnego dnia poradziła:

Jadziu, pokłóć się z nim, a potem się pogódźcie. Po takiej kłótni będzie cię jeszcze bardziej kochał.

Jadwiga robiła więc sceny bez powodu, potem się godzili. Ale w końcu pomyślała:

Nie chcę się z nim kłócić. Po co? Chyba Kasia nie ma racji

Przestała słuchać przyjaciółki i sama układała relacje z Romkiem. Kasi się to nie spodobało.

Widzę, że umiesz sama decydować w sprawach serca mruczała. Tylko uważaj, żebyś potem nie żałowała

Ale Jadwiga już nie przejmowała się jej słowami.

Minął czas. W dniu urodzin Jadwiga czekała na Romka, lecz nie przyszedł. Zjawiła się za to Kasia.

Wszystkiego najlepszego! Romek nie przyjdzie. Jego matka powiedziała, że wyjechał do chorej babci na wieś. Nie wiadomo, kiedy wróci.

Wtedy nie było komórek, nie mogła tego sprawdzić. Uwierzyła Kasi.

Minął tydzień, a Romka nie było. Postanowiła odwiedzić jego matkę, ale przechodząc obko klubu, zobaczyła go w tłumie chłopaków. Spojrzał na nią i odwrócił się. Ona stała jak wryta, a tamci śmiali się głośno.

Zawróciła i pobiegła do domu. Płakała całymi godzinami.

Dlaczego? Za co mnie tak potraktował? myślała. Chciała iść i spytać, ale duma nie pozwalała. Potem żałowała.

Tęskniła za nim długo, płakała po cichu i marzyła:

Może jeszcze drzwi się otworzą i on wróci

Ale tak się nie stało. Po miesiącu przyszła Kasia.

Ciągle rozpaczasz? Romek już z inną chodzi, zapomnij o nim.

Pewnego dnia zobaczyła go z tamtą dziewczyną. Żal ścisnął jej serce, ale wciąż miała nadzieję. Nadzieja jednak umarła.

Wiosną, gdy wszystko kwitło, Jadwiga wracając do domu, natknęła się na wesele. Wśród tłumu zobaczyła Romka i pannę młodą. Nie mogła uciec.

Cześć rzucił obojętnie, uśmiechając się.

Serce jej zamarło. Szła dalejMinęły lata, ale dziś, spotkawszy go po tylu latach, zrozumiała wreszcie, że wszystko, co się stało, było po coś bo gdyby nie tamte łzy, nie miałaby teraz tego życia.

Rate article
Fajna Tajna
Przebacz mi, jeśli potrafisz, przyjaciółko