Siostry, czyli zapłata za brak miłości…
Mama uwielbiała aktorkę Magdalenę Zawadzką, dlatego córkę nazwała jej imieniem.
Ojciec odszedł od nich, gdy Magda miała osiem lat. Życie stało się trudniejsze, ale przynajmniej ustały codzienne kłótnie. Magda była już na tyle duża, by zrozumieć, o co rodzice się sprzeczali.
Mama krzyczała, że ojciec nie potrafi przejść obojętnie obok żadnej spódnicy. Czego Magda nie pojmowała, to dlaczego młode i piękne kobiety decydowały się na związki z ojcem, wiedząc, że ma żonę i córkę.
Mam dość. Nie mogę słuchać twoich bezpodstawnych oskarżeń. Wolę spędzić czas z kolegami niż z tobą wrzeszczał ojciec i wychodził, trzasnąwszy drzwiami.
Magda cieszyła się, gdy go nie było. Mama nie płakała, nikt nie krzyczał. Poza tym ojciec i tak się nią nie zajmował. Albo pracował, wracał, gdy już spała, albo w weekendy znikał z przyjaciółmi.
Pewnego dnia kłótnia była wyjątkowo głośna. Słyszała brzęk tłuczonego szkła.
Mamy dla ciebie zero znaczenia, nawet córkę porzucasz. Myślisz tylko o tych swoich kobietach
To mogę ją zabrać ze sobą odparł ojciec.
A twoja nowa żona nie będzie miała nic przeciwko? Ma już syna, którym się nie interesuje, rośnie mały bandzior
Magda siedziała w pokoju, zaciskając dłonie na uszach. Bała się. Nagle zrobiło się cicho. Odjęła ręce, ale nie śmiała wyjść. W końcu przyszła mama z opuchniętymi od płaczu oczami.
Przestraszyłaś się? Nie bój się przytuliła ją. Siedziały tak w milczeniu.
A tata? Odszedł? Do innej cioci?
Wszystko słyszałaś? Przepraszam, zupełnie o tobie zapomniałam. Damy sobie radę, prawda? Chcesz herbaty? Z ciasteczkami?
Chcę.
Poczekaj tu, posprzątam w kuchni i wrócę powiedziała mama i wyszła.
Magda jednak po chwili wyszła z pokoju. Mama zmiatała szczotką potłuczone szkło i płakała. Cicho wróciła do siebie.
Wakacje spędziła u babci, matki ojca. Babcia dobrze traktowała ją i mamę, syna zaś krytykowała. Magda tęskniła, ale babcia mówiła, że mama musi dojść do siebie i znaleźć Magdzie porządnego ojca.
Nikogo nie potrzebuję, tylko mamy upierała się Magda. Mama przyjechała po nią pod koniec sierpnia. Radośnie się przytuliły. Magda nie odstępowała jej na krok.
Idź, spakuj rzeczy babcia odesłała wnuczkę.
Z początku Magda nie słuchała rozmowy dorosłych.
Kiedy powiesz córce? usłyszała nagle głos babci.
Powiem. Dziękuję za pomoc wymijająco odpowiedziała mama.
Nie ma za co. To nie twoja wina. Przyjeżdżaj, kiedy chcesz, przywoź Magdę. Może zostawisz ją u mnie?
Nie chcę zostać! Chcę jechać z mamą! wpadła do kuchni Magda.
Nic nie rozumiała, ale bała się, że mama zostawi ją u babci na zawsze. Mama jednak zabrała ją do miasta. Teraz częściej widywała mamę zamyśloną, z uśmiechem. I Magdzie też robiło się wtedy lżej.
Pewnego dnia mama wróciła nie sama, ale z jakimś mężczyzną. Podarował Magdzie pudełko czekoladek. Mama powiedziała, że wujek Marek zostanie z nimi.
W szkole niektóre dziewczyny miały ojczymów. Jednym się powodziło kupowali prezenty. Lepszy niż prawdziwy tata! chwaliła się Kasia. Ewa patrzyła na nią zazdrośnie. Jej ojczym był surowy, krzyczał za dwóje i nic nie dawał. Magda bała się, że wujek Marek będzie taki. Ale on kupował jej czekoladę i lody, a mama przy nim promieniała. Magda się uspokoiła, choć trzymała się z dala od wujka.
Życie niewiele się zmieniło. Nie było kłótni, tylko mama rzadziej czytała jej przed snem.
Jesteś duża, poczytaj sama. Śpij gasiła światło i wychodziła.
Magda długo słyszała ich rozmowy w kuchni.
Pewnego dnia mama spytała, czy woli brata czy siostrę.
Nikogo odparła.
Ale pół roku później pojawiła się mała, wiecznie wrzeszcząca siostra, Ola. Mama nie odstępowała jej na krok. Magda zazdrościła.
Mama cię kocha, tylko Ola jest malutka i potrzebuje więcej uwagi. Jak podrośnie, będziecie się razem bawić tłumaczył wujek Marek.
Magda patrzyła na siostrę w łóżeczku, ale myślała, że to ktoś obcy, jak wujek. Że nikogo nie potrzebuje prócz mamy. Ale kto pyta dziecko o zdanie?
Gdy Ola podrosła, mama prosiła Magdę, by się nią zajęła. Obudził się w niej instynkt opiekuńczy. Lubiła być starsza, ważna. To jak zabawa w lalkę.
Potem niespodziewanie umarł Marek. We śnie. Lekarze mówili o zakrzepie. Mama pogrążyła się w smutku. Ożyła dopiero, gdy Ola spadła ze zjeżdżalni i rozcięła głowę. Magda przyniosła ją do domu. Mama rzucała się na pomoc, smarowała ranę, dmuchała. Magda próbowała wytłumaczyć, że to nie jej wina, że chłopiec ją popchnął, ale Ola załkała, że to Magda ją uderzyła. Mama jak jastrząb rzuciła się na starszą córkę. Krzyczała, odpędzała. Magda zamknęła się w pokoju, dusząc łzy.
Od tamtej pory mama nie zauważała Magdy. Ona rozumiała mama kochała Marka, Ola była jego córką. A jej ojciec je zdradził, rzucił, i teraz mama odbijała to na niej.
Magda czuła się odtrącona. Gdy powiedziała mamie o swoim bólu, usłyszała:
Jesteś duża, twój ojciec żyje. A Ola jest sierotą.
Jaki ojciec? Nigdy go nie widziałam po odejściu! Alimenty płacił i tyle!
Bezskutecznie. Mama dzieliła żałobę z Olą, w niej widziała sens. Całą miłość dawała tylko jej.
Nic dziwnego, że Magda się odsunęła. Poznała chłopaka i bez żalu wyprowadziła się. Mama chyba nawet była zadowolona.
Kamil studiował zaocznie i pracował. Wynajmowali mieszkanie. Magda odwiedzała mamę z Olą, przynosiła słodycze. Mama zadawała sztampowe pytania, ale nie słuchała odpowiedzi, zaraz mówiła o Oli. I znów MagdaA gdy mama umarła, zostawiając mieszkanie Magdzie, a nie Oli, te dwie siostry stały się dla siebie zupełnie obce, jakby dzieliła je nie tylko różnica lat, ale całe życie pełne cichych pretensji i niespełnionych oczekiwań.



