Wszystko szło idealnie, dopóki ona nie wróciła
– Co ty tu robisz? – Katarzyna niemal upuściła filiżankę z kawą, widząc na progu swojego mieszkania znajomą sylwetkę.
– Cześć, siostrzyczko – uśmiechnęła się Agata, niezgrabnie gładząc długą fruwającą frędzę. – Zupełnie cię zaatakowało?
– Ty… Ty wyjechałaś… – Katarzyna czuła, jak drżą jej ręce. – Osiem lat temu opuściłaś nas i powiedziałaś, że więcej nigdy…
– Plany się zmieniają – wzruszyła ramionami Agata, przesuwając się obok siostry. – Moja kufara pozwalają?
Katarzyna cofnęła się w ciszę. Osiem lat. Osiem lat stabilnego życia, porządku, rutyny. Agata spojrzała na mieszkanie, które kiedyś dzieliły się z koleżanką.
– Nieźle się ustawiałaś – skinęła głową, przeglądając nowy meble. – Pamiętasz, jak jako dzieciaki chcieliśmy odlepić te straszne pomarańczowe tapet podszyte?
– Pamiętam – cicho odpowiedziała Katarzyna. – Ago, co się dzieje? Dlaczego jesteś tutaj?
– Czyżby nie dało się odwiedzić własnej siostry? – Agata rzuciła płaszcz na kanapę i ruszyła do okna. – Widać jeszcze tak samo. Wszystko paneli, ten sam kolorystyka podwórka z zabawkami dziecięcymi.
Katarzyna postawiła filiżankę. Ręce dalej drżały. Agata wyglądała tak, jakby nie przeminęły te osiem lat – tylko włosy były dłuższe, a w oczach coś ledwo zbliźniałej zmęczenia.
– Z kimś jesteś? – spytała Agata, zauważywszy piętę na palecie.
– Tak – Katarzyna automatycznie schowała rękę. – Z Markiem. Pamiętasz go? Mój były do szkoły.
– Marek Wójcik? – Agata podniosła brew. – Ten, który wcześniej dla mnie pisał wiersze?
– Ten sam.
– Najzupełniej. A dzieci?
– Zaneczka. Ma sześć lat.
Agata skinęła głową, ale coś w jej spojrzeniu się zmieniło. Katarzyna znała tę zmianę – żeby Agata reagowała, gdy coś ją nie spełniało.
– Gdzie jest?
– W szkole przedszkolnej. Marek zaraz ją zabrał, tam chodzą w park.
– Jak porządne rodzinie – powiedziała Agata, a w jej głosie zabrzmiała znana nuta ironii.
– Ago – Katarzyna podeszła bliżej – powiesz, co się sztur adults? Dlaczego wróciłaś?
Agata odwróciła się od okna i spojrzała na siostrę. W jej oczach przefrunęło coś bliskiego ranliwości, ale znikało szybko.
– Szło źle w Niemczech. Biznes się zawalił, wiza się kończy. Krótko mówiac, wróciliśmy.
– Na zawsze?
– jeszcze nie wiem.
Katarzyna czuła, jak wszystko w środku się kurczy. Pamiętała, jak bywało, gdy Agata była紧紧 przy niej. Pamiętała, jak siostra potrafiła rozlewać chaos wokół siebie, jednym swoim obecnością.
– Gdzie ty mieszkasz?
– Z nie razem – Agata uśmiechnęła się swoim charakterystycznym uśmiechem – myślę, może u ciebie na chwilę? Na kilka dni.
– Ago, ja… – Katarzyna zawahała się. – Nasi mieszkanie mniejsze, Zaneczka…
– Ja spokojnie przespimy na kanapie. Wiele jej nie zajmę.
Katarzyna wiedziała, że powinna jej odmówić. Każda komórka jej ciała krzyczała o zagrożeniu. Ale to była jej siostra. Jedyny rodzina po śmierci rodziców.
– Dobrze – westchnęła. – Tylko na krótko.
– Dziękuję, Katka – Agata objęła siostrę, i przez chwilę wydawało się, że wszystko z powrotem, że one znów te same dziewczynki, które zawsze się wspierały.
Wieczorem Marek wrócił z Zaneczką. Katarzyna wcześniej go ostrzegła o przyjazdzie siostry, ale i tak dostrzegła, jak się napiął, widząc Agatę.
– Cześć, Marek – Agata podniosła się z kanapy, przeglądając czasopismo. – O dziwo długo się nie widzieliśmy.
– Agata – skinął głową. – Jak w Niemczech?
– Bywało lepiej – uśmiechnęła się. – A ty, wygląda na to, zupełnie nie zmieniałeś się. W poprzek, taki sam poważny.
Zaneczka przycisnęła się do ojca, z ciekawością wpatrując się w obcą kobietę.
– To kto? – spytała dziewczynka.
– To ciotka Aga – powiedziała Katarzyna, usadzając się obok córki. – Moja siostra.
– A to ciotka Aga? – zdumiała się Zaneczka. – Dlaczego ja jej nigdy nie widziałam?
– Ciotka Aga długo mieszkała daleko, bardzo daleko – wyjaśniła Katarzyna. – Teraz przyjechała razem z nami.
Agata podeszła do dziecka i usiadła na czworakach.
– Cześć, Zanecznia. Jak ja pięknie. Pani po nas.
Dziewczynka uśmiechnęła się odruchowo.
– A wy naprawdę są ciotką i ciocią? Wy zupełnie się nie podobają.
– Prawda – zasmiała się Agata. – Twoja mama zawsze była najpiękniejsza w rodzinie.
Podczas kolacji rozmowa nie bardzo się rozwijała. Marek milczał, odpowiadając na pytania Agaty monosylabami. Katarzyna starała się podsycąć rozmowę, ale czuła, jak napięcie w powietrzu rośnie.
– Tato, a jutro idziemy do parku z ptakami? – spytała Zaneczka, kończąc supę.
– Tak, słoneczko – uśmiechnął się Marek, a jego twarz od razu się zgładzała. – Jak zapowiadaliśmy.
– A ciotka Aga z nami idzie? – Zaneczka zwróciła się do Agaty.
– Jeśli ciotka Aga chce – odpowiedziała Katarzyna, ciągnąc wzrok na siostrę.
– Obowiązkowo się wyrobię – skinęła głową Agata. – Od dawna nie bywało od ptaków.
Po kolacji Marek pomagał Katarzynie z zmywaniem.
– Na dłużej? – cicho spytał.
– Mówi, na kilka dni.
– Katarzyno – położył rękę jej na ramieniu – pamiętasz, co było, kiedy…
– Pamiętam – przerwała Katarzyna. – Ale to moja siostra. Ja nie mogę jej po prostu wypchnąć na śmierć.
– Rozumiem. Ale myślał o Zaneczce.
– Zaneczka tu niy bije się.
– Katarzyno, ona dziecko. Dzieci wszystko czują.
Z sali doszedł śmiech Zaneczki. Katarzyna wyjrzała i dostrzegła, jak Agata pokazuje córce jakieś zabawki z monetami.
– Widzisz, jak moneta znika! – mówiła Agata. – A teraz ona u ciebie za uchem!
Zaneczka się śmiała, klaskała w dłonie.
– Jeszcze, jeszcze! – żądała.
Katarzyna uśmiechnęła się. Może wszystko będzie dobrze. Może Agata rzeczywiście się zmieniła.
Następnego dnia rzeczywiście poszli do parku z ptakami razem. Zaneczka była zachwycona wystawą, a Agata kupowała jej słodką wafelkę i balony. Marek stopniowo się rozluźnił, nawet kilka razy roześmiał się humorystycznym komentarzom Agaty.
– A pamiętasz – mówiła Agata, zjadając kolację – jak my ze siostrą, Katko, jako dzieciaki marzyłyśmy się stać artystami zabawek? Ty chciałaś być artystą sportu, a ja – tancerką.
– Pamiętam – uśmiechnęła się Katarzyna. – A jeszcze mówiłaś, że tancerki ciebie szanują, bo jesteś odważna.
– I teraz odważna – mrugnęła Agata.
– A co to znaczy odważna? – spytała Zaneczka.
– Gdy nie boisz się robić tego, co chcesz – wyjaśniła Agata. – Nawet jeśli inni mówią, że to szkodegroźne lub niepoprawne.
Katarzyna się zaniepokoiła. Coś w tonie siostry jej nie odpowiadało.
– Odważność – dobrze – wtrącił Marek – ale też ważne jest myśleć o konsekwencjach.
– Marek zawsze był ostrożny – powiedziała Agata, i w jej głosie zabrzmiało ironia. – Prawda, Katko?
– Ostrożność – to nie zły – broni męża Katarzyna.
– Jasne, nie zły. Ale czasem on szkodzi.
Wieczorem, gdy Zaneczka poszła spać, a Marek poszedł do łazienki, siosty zostały na osobisk.
– No, jak dobrze się przedstawiasz – powiedziała Agata, przeglądając zdjęcie rodziny na półce. – Cisza, spokój, przewidywalność.
– A kogo jest w tym złego?
– Niczego. Tylko… nudnie, prawdopodobnie.
– Mi się nie nudzi.
– Prawda? – Agata spojrzała na nią. – A pamiętasz, jak marzyłyśmy się wyjechać w świat? Ty chciałaś zobaczyć Paryż, a ja – Nowy Jork.
– Marzenia się zmieniają.
– Albo ich trzeba zmieniać – Agata usiadła obok siostry na kanapie. – Katko, a wy jesteś szczęśliwe?
– Jasne.
– Czy czasem nie myślisz, jak może by wyglądać twoje życie, jeśli wy nie wyjdzie za ślub tak wczesnym? Jeśli nie narodziłaś dziecka o 25?
– Ago, do czego zmierzasz?
– Do niczego. Po prostu ciekawość.
Katarzyna czuła minę, ale nie mogła rozpoznać, w czym konkretnie.
– Ja lubię swoją rodzine.
– To widać. Ale miłość i szczególnie – różne rzeczy.
– Co masz na myśli?
– Niczego specjalnego – Agata westchnęła. – Przytargi z drogi. Idziemy spać.
Na kolejne dni Agata jakby się roztopiła w ich rodzinie. Grała z Zaneczką, pomagała Katarzynie w gospodarstwie, nawet gotowała śniadania. Marek stopniowo się do niej przyzwyczaił i przestał się napiąć.
Ale Katarzyna doskonale czuła: coś nie pasuje. Zbyt często zauważała, jak Agata dokładnie bada ich prywatne życie, zbyt dużo pyta o pracę Marka, o plany na przyszłość.
– A Marek dobrze zarabia? – spytała Agata pewnego ranka, kiedy obaj piły kawę w kuchni.
– Wystarczy dla nas.
– I co on dokładnie robi w firmie?
– Jest menedżerem sprzedazy. Aga, dlaczego to interesuje?
– Po prostu ciekawość. To znaczy, robi z ludziki, dużo komunikuje się?
– Tak, a co z tym?
– Niczego. On po prostu taki… przyciągający. Chyba ludzie go lubią.
Coś w tonie siostry ją nastraszyło, ale nie chciała gardzić się do tematu.
Wieczorem tego samego dnia Marek wrócił do domu później.
– Przepraszam, kotku – powiedział, całując Katarzynę. – Spotkanie się wydłużało.
– Nic nadzwyczajnego – uśmiechnęła się. – Mi z Agą przygotowaliśmy kolację.
Przy stole Agata była szczególnie rozmowna. Pytała Marka o pracę, śmiała się z jego żartów, a gdy opowiadał coś interesującego, uważnie słuchała, opierając podbródek na dłoni.
Katarzyna obserwowała siostrę i czuła, jak wszystko w środku się zastyja. Znała tę Agatę – tę, która potrafiła przypadkiem chłopków mężczyzn. Tę, która osiem lat temu ukradła jej narzeczonego, lecz pełnym.
– Marek, a nie mógłbyś jutro mnie podwieźć do której? – prosiła Agata. – Muszę do banku, a z metrem to jakby bez dokumentów.
– Jasne – skinął głową Marek. – O której?
– Może o jedenasty, jeśli się.
– Bez problemu.
– Dziękuję, jesteś bardzo miły.
Katarzyna zgięła zęby. Pamiętała ten intonację. Pamiętała, jak Agata w ten sposób dziękowała Tomaszowi, jej była narzeczony.
W nocy długo nie mogła zasnąć. Marek chrapało przy niej, a w głowie круcile się trudne myśli. Czy Agata znowu zaczyna? Czy osiem lat jej niewybrzegło?
Rankiem Katarzyna wstała wcześnie i wyszła do kuchni. Agata już siedziała przy stole z filiżanką kawy.
– Cię nie szarpią? – spytała siostra.
– Przwyczaiłam się wstawać wcześnie – odpowiedziała, nalewając sobie wody.
– Katko – Agata wpatrzyła się w nią wzrokiem – wszystko dobrze? Wy masz jakoś sprowadzona ostatnimi czasy.
– Wszystko dobrze.
– Wistnie? A to mi wydaje się, że wy na mnie złości się.
– Skąd?
– Nie wiem. Może z powodu, że tak długo mnie nie widziała? Albo z powodu, że zaczęłam bez zapowiedzi?
Katarzyna milczała.
– Katko – Agata wstała i podeszła do niej – rozumiem, że wy są mi to, co wyprzestało osiem lat temu. Co się wydarzyło z Tomaszem…
– Nie musimy – przerwała Katarzyna. – To w przeszłości.
– Ale nie zapomniałaś.
– Zapomniałam.
– Dlaczego wtedy tak patrzysz na mnie, jak na wroga?
Katarzyna odwróciła się do siostry.
– A mam patrzeć inaczej? Po wszystkim, co było?
– W przeszłości, jak sama powiedziała.
– Aga, wy przebaczyłam ci. Ale to nie znaczy, że nie zapomniałaś, na co jesteś zdolna.
– A na co jestem zdolna? – w głosie Agaty pojawiła się mroźna nuta.
– Ty doskonale wiesz.
Siostry patrzyły na siebie, a w powietrzu wisiał napięcie.
– Zapewne się zmieniłam, Katko.
– Prawda?
– Tak. Te osiem lat mnogo czego mnie nauczyło.
– Czego konkretnie?
– Że szczęście nie można ukraść. Że cziłe zawsze zostanie się cziłe.
Katarzyna chciała w to uwierzyć, ale wewnętrzny głos mawiał ostrzeżenie.
– Aga – powiedziała cicho – bardzo cię proszę. Nie摧w to, co wy zbudowała. Mam rodzinę, córkę…
– Wy zabiega że moi męża? – Agata znużonym uśmiechnęła. – Katko, masz 42 lata. Wy zmęczyła się od ludzkich mężczyzn. Wy potrzebujesz własnego domu, własnego miejsca w życiu.
– Ale nie tutaj.
– Gdzie jeszcze? Wy masz uczelni.
W tym momencie do kuchni przyszedł Marek w ręce.
– Dobre rano, dziewczyny – powiedział, ziewając – o czym wy rozmawiacie tak źróśnatych?
– O życiu – odpowiedziała Agata, natychmiast zmieniając ton na lekkiej. – Marek, nie zapomnieliśmy?
Z sali doszedł śmiech Zaneczki. Katarzyna wpatrywała się, jak siostra uśmiecha się do męża, i serce kurczy się od strachu. Znała tę uśmiech. Taką samą Agata dawała Tomaszowi, jeszcze przed złapaniem.
Cały dzień czuła się zaskakana, czekając na ich powrót. Marek zadzwonił około 15:00 i powiedział, że się pofatygował – Agata prosiła, żeby pomóc jej z zakupami.
– Nie umie prowadzić, a rzeczy jest dużo, w autobusie by szkoda było – wyjaśnił.
– Jasne – odpowiedziała Katarzyna, choć w środku wszystko wrzało. – Do spotkania.
Wrócili na kolację. Marek był w dobrym nastroju, a Agata – szczególnie przyciągająca.
– Dziękuję Ci serdecznie – powiedziała Agata, rozplacając torby. – Bez Ciebie bym nie zdołała.
– A to nic – odrzekł. – Przejadła, że dobrze radziła się technice. Pomagała mi wybrać nowy telefon.
– Prawda? – Katarzyna spojrzała na siostrę.
– Nauczyłam się w Niemczech – wyjaśniła Agata. – Tam bez niczego, niy znoszą.
Na kolację Agata rozrywała ich opowieściami o swoim życiu za granicą. Marek słuchał z zainteresowaniem, czasem zadając pytania. Zaneczka żądała kolejnych i kolejnych opowieści.
– Dlaczego jednak wróciłaś? – spytał Marek. – Skoro tam było tak zabawnie?
– Szczegoły o rodzinie – odpowiedziała Agata. – Lubię dom. Człowiek nie może długo biedzie.
– A plany? Wy zostaniesz?
– Jeszcze nie wiem. Zależy od sytuacji.
Katarzyna załapała wzrok siostry i zrozumiała: gra się zaczęła. Agata wróciła nie przypadkiem. U nie poprzestywa plan.
Późną nocą, gdy wszyscy poszli spać, Katarzyna długo leżała bez snu. Marek spał przy niej, i ona starała się zrozumieć, czy coś się zmieniło w nim w tym czasie.
Zmieniło się. On uśmiecha się częściej, mówi więcej, nawet śpiewa pod prysznic. Jakby w jego monotonicznej życiu wdarł się strzał powietrza.
Katarzyna rozumiała: wy to przegrywa. Agata znów robiła to, co najlepiej – czarowała. A najstraszliwszym ze wszystkiego, że Marek nawet nie zauważył, jak wpada w rozplanowane siatki.
Rankiem Katarzyna podjęła rozwiązania. Poczekali do momentu, gdy Marek poszedł do pracy, zawiozła Zaneczkę do szkoły i wróciła do mieszkania do siostry.
– Musimy pogadać – powiedziała bez wstępu.
– O czym? – Agata pijała kawę i przeglądała gazetę.
– Wiesz, o czym. Wystarczy grać.
– Nie rozumiem, o czym ty.
– Aga – Katarzyna usiadła naprzeciw siostry – wy prosię w końcowym. Wyjeżdżaj. Znajdź sobie inne życie, innego mężczyznę. Nie zabieraj mojej rodziny.
– Mojej rodziny? – Agata spojrzała od gazety. – Skąd są, że ja jej zabieram?
– Widzę, jak na Marka patrzył. Pamiętam ten wzrok.
– Katko, ci każe.
– Mi nie każe. Wiem, że to zabiera.
Agata zamknęła gazetę i wpatrywała się w siostrę.
– Dobrze – powiedziała spokojnie – załóżmy, że masz rację. Załóżmy, że Marek mnie się lubi. Co?
– Jak co? – Katarzyna poczuła, jak ziemia znika jej pod stopami. – On mój mąż!
– Twój? – Agata uśmiechnęła się. – A on o tym wiedzie?
– O czym?
– O tym, że on to twoje własność?
– Ja nie to miałam w myśli…
– A co miałaś w myśli? – Agata wstała i zaczęła chodzić po pokoju. – Że mężczyzna to rzecz, którą można posiadawcze? Że jeśli na nim pierścień, to automatycznie należy do Ciebie na zawsze?
– My się lubimy!
– Prawda? – Agata zatrzymała się i spojrzała na siostrę. – A skoro, to czego boisz się? Jeśli wy tak kochacie się, czego wy się boicie?
Katarzyna milczała. Siostra trafiała w samo serce.
– Zauważyłam coś w ciągu ostatnich dni – kontynuowała Agata. – Marek jest nieszczęśliwy. On niezły człowiek, odpowiedzialny, ale głęboko boleśnie. On żyje nie swoim życiem.
– To nieprawda!
– To prawda. I ty to wiesz. Wiesz, ale robisz, jakbyś tego nie zauważyła.
– Wyjeżdżaj – cicho powiedziała Katarzyna. – Wyjeżdżaj teraz.
– Nie wyjedzie – spokojnie odpowiedziała Agata. – Ponieważ mam cytrynowy. I ponieważ jestem zmęczona od biegnięcia.
– Wtedy wy powiadomię Marka prawdę. Opowiem, czym wróciłaś.
– Opowiadaj. Tylko najpierw szczerze odpowiedz sobie na pytanie: a co, jeśli on mnie wybierze?
Katarzyna patrzyła na siostrę i zrozumiała: wojna zaczęła się. I w tej wojnie zwycięży silniejsza.



