Smycz Nieporozumień

**Smyczą niezgody**

— Kamil, wstawaj i wyprowadź Bruna, ja nie jestem robotem! — Marek Kowalski uderzył dłonią w kuchenny stół, aż zadzwoniły niedopite kubki z kawą. W powietrzu unosił się zapach przypalonego tosta, świeżo zaparzonej espresso i lekkiego psiaka. Za oknem kwietniowe słońce zalewało blokowisko, na którym dzieci już biegały po placu zabaw. Brun, złocisty retriever z obdartą zabawką w pysku, leżał przy drzwiach, smutno patrząc na smycz wiszącą na haczyku. Jego brązowe oczy błagały, ale rodzina była zajęta kłótnią.

Kamil, piętnastoletni syn, wgapiał się w telefon, gdzie rozlegały się odgłosy strzelaniny i piski opon. Bezprzewodowe słuchawki zwisały mu na szyi, a czarna bluza z napisem „Game Over” była upstrzona okruchami po wczorajszych chipsach.

— Tato, wczoraj ja go wyprowadzałem! — burknął, nie odrywając wzroku od ekranu. — Niech Ola idzie, ona zawsze się wymiguje!

Ola, dziewiętnastoletnia studentka, siedziała przy stole, wpatrzona w laptop. Jej ciemne włosy były zebrane w niedbały kucyk, a pod oczami miała cienie po nocnej nauce oOla westchnęła, zamykając laptop, i sięgnęła po smycz, mówiąc: “Dobra, już idę, ale następnym razem to ty, Kamil, nawet jeśli będziesz w środku epickiego starcia.”

Rate article
Fajna Tajna
Smycz Nieporozumień